Oglądasz wiadomości wyszukane dla frazy: egipt zemsta faraona





Temat: Sharming Inn - Sharm el Sheikh (4*)
Egipt i hotel Sharming Inn w Sharm El Sheik
Właśnie wróciłam z Sharm, jakiś tydzień temu Było naprawdę fajnie. Hotel
też dawał radę, nie jest to co prawda 4* standard europejski, ale jest
czysto i miło. Sprzątają i wymieniają ręczniki codziennie.Na plażę hotelową
dowozi busik, co pół godziny. Kierowca jest mega śmieszny i cały czas puszcza
muzykę niczym z reklamy "Kitket" )) Bus hotelowy wozi także do Nama Bay o
20 i 21, a powroty o 22 i 24. Baseny w hotelu są dwa. Jeden duży, głośny i z
barem, a drugi na wzniesieniu koło willi mały, bardziej kameralny i tam
zawsze znajdziecie wolne leżaki i parasole. Plaża jest fajna, ale nie
ukrywam, że najlepiej jechać na nią tymi busami do 10.30, bo później ciężko o
miejsce, aha i koniecznie ręczniki plażowe, trzeba zabrać już z hotelu. Bar
na plaży jest, ale bez alkoholu...rafa świetna, obiektywnie stwierdzając z
tych co widziałam jest najładniejsza a byłam na błękitnej dziurze, abu
galum i tiranie, wszędzie jest ładnie i warto zobaczyć te piękne widoki, ale
rafa hotelowa najładniejsza. Jeśli chodzi o wycieczki to wielu turystów
poleca agencje Luna, a my wynaleźliśmy jescze tańszą i też z polskim
przewodnikiem " VANA SHARM" z głownej ulicy Nam Bay trzeba skręcić w uliczkę
w prawo, za dyskoteką CCCP, koło apteki i na jej samym końcu będzie to biuro.
Polecem rejs na Tiran 20$ z lunchem i napojami. Wielkie Safari, mega jazda,
30$, ale warto, niezapomniane przeżycie )))) Bomba. W Kairze nie byłam, bo
wiem, że wrócę do Egiptu więc wtedy zobaczę Sfinksa ale ludzie mówili, że
było fajnie, bardzo męcząco, ale fajnie...Jedzenie w hotelu OK, duży wybór,
ale troche monotonne, ale z drugiej str gdzie takie nie jest... wiele osób
marudziło, że niema co jeść, ale według mnie nie było sie do czego
przyczepić...było wszystko od serów, przez mięsa, ziemniaki, ryże, makarony,
lasagnie,owoce morza,naleśniki, tosty, jajka, takie i owakie,
owoce,ciasta...Nie wiem na co można było narzekać...nie wiem co Ci
narzekający jedzą w domu... Araby są trochę męczący, ale do tego 3eba nam sie
po prostu przyzwyczaić, nie zmienimy ich, a denerwować sie na wakacjach...to
nie o to chodzi...Są kompletnie inni niż my, ale i my dla nich i oni dla nas
w tej inności jestesmy śmieszni np. Arabskie kobiety, te zakutane, robiły
sobie ze mną zdjęcia w centrum Nama Bay....chichrając sie przy tym
niemiłośiernie ))
W hotelu dobrze jest dawać od czasu do czasu jakis napiwek 5- 10 funtów,
wtedy noszą Cię prawie na rękach niekiedy napiwek jest ich jedynym
dochodem. Jeśli chodzi o zemste faraona to mnie ona dotknęła, ale muszę
powiedzieć, że nie tak okrutnie jak w Turcji, a to dlatego, że w porę wzięłam
tabletki jak tylko przylecicie, to idzcie do apteki i coś sobie kupcie(
jakieś 10zł), ja teraz nie pamiętam nazwy tego leku, ale oni wiedzą o co
chodzi wystarczy im powiedzieć "Faraon Bombom" ))) od razu dają co trzeba.
Jak tylko człowiek poczuje, że coś go kręci, powinien wziąć lekarstwo...jeden
dzień i sprawa załatwiona.
Egipt jest świetny, oceniam obiektywnie, w wielu miejscach byłam i w Europie
i poza nią, ale za rok wybieram ponownie Egipt ))) No i ceny są przystępne,
nie ma drożyzny ))jak np. na Malcie czy Cyprze (( Acha i nie bójcie się
terrorystów, trafić nas może wszędzie cóż zrobić takie czasy...a oni
naprawdę dbają tam o turystów, jeśli nas tam nie będzie to egipcjanie mają
przed sobą marny los. w każdym hotelu, 24h pilnuje nas policja
turystyczna,przy wejściach do hoteli są bramki podobne do tych na lotniskach.
Jedźcie i bawcie się dobrze ) Pozdrawiam. OLA



Temat: koniec bezcłówki?
Nie wiem jak to teraz jest ale w ub.roku było na Okęciu w tzw. strefie
bezcłowej pełno sklepików i chyba ich jeszcze nie zlikwidowali / w Pyrzowicach
chyba podobnie ?????? / ... ale
odniosłem wrażenie ,że ceny alkoholi były w nich/ nawet wtedy / chyba wyższe
niż w Macro .
Oczywiscie mam nadzieje , że nie obrażasz się za retoryczny zwrot
"alkoholiczka " ale z drugiej strony naprawdę kieliszek koniaku wieczorem w
Egipcie jest niemal nieodzowny - jeśli już nie zapobiega zemście / jak mówią
jego -kieliszka przeciwnicy / to na pewno poprawia nastrój a to na urlopie jest
najważniejsze .
Co do sklepu bezcłowego w Hurghadzie to ponoć sa trzy / patrz do tyłu forum -
gdzies juz była taka dyskusja /i tu ciekawostka - uwaga : podobno kupuje się
tyle alkoholu - ile zdołasz udźwignąć ???? sic - nie byłem więc nie
gwarantuję za prawdziwość tej informacji - natomiast trzeba koniecznie mieć
paszport i zakup musi byc dokonany w 24 godziny po przyjeździe .
Co do alkoholi jeszcze - to lampka wina egipskiego / takie sobie ,ale tez
produkują mimo ,że abstynenci / kosztowała w kawiarence hotelu Roma 14 funtów
czyli 2 $i troche a za butelkę chcieli ok.70 funtów - raczej drogo !!!
Nawet chciałem kupić z ciekawości ale zrezygnowałem bo troche za drogie .
Oczywiscie bedąc wiekszą grupą to zawsze mozna sobie zrobić takie przyjęcie tym
bardziej ,że przy większej ilości np. alkoholu to cena podlega negocjacji czyli
targowaniu sie - jak zresztą wszystko w Egipcie.
Piwo zawsze kupuj w kawiarence obok hotelu / przynajmniej w centrum Hurghady
gdzie tych kawiarenek jest multum / a nie w hotelu - jest tańsze nawet o 1
dolara na butelce 0,5 litrowej . Piwo nazywa sie Stella i nie jest takie złe .
Rozpisałem się o tym alkoholu choć nie wiem czy jedziesz po raz pierwszy to
może ci się przyda a jeśli po raz kolejny to trudno .
Jeśli jedziesz po raz pierwszy to wspomnę , że warto kupić sobie coś ze złota
na pamiatkę stąd trzeba zobaczyć ile kosztuje złoto 18 karatowe w Polsce i
skonfrontować z cenami w Egipcie ./ taka mała przywieszka - skarabeusz ok 10
dolarów ale oczywiście rozpiętość cen ogromna - zależy od wagi /
Też gdzieś wstecz tego forum był taki wątek .
Cena nawet u Jubilera podlega negocjacjom - za dużo nie utargujesz ale zawsze -
złoto u Jubilera raczej pewne / na pewno pewne /.
Ponadto oczywiście trzeba kupić nieodzowny papirus i jakieś tam inne pamiątki a
resztę pieniędzy przeznaczyc na wycieczki .
W razie zemsty faraona - egipski antinal = 6 funtów
i proszę pamietac o daniu bakszyszu co kilka dni sprzątającemu pokój w hotelu
ok 4-5 funtów egipskich /dają tez 1 funta ale to troche głupio wygląda /i
wtedy masz 100 % pewnośc , że nic ci z pokoju nie zginie bo Arab bedzie będzie
pilnował twego pokoju jak najlepszy ochroniarz i jeszcze bedzie starał sie
umilić Ci pobyt .
Pzdr deo






Temat: Z malutkim dzieckiem do Egiptu-proszę o radę
Mam dwie male pociechy synek prawie 3 latka, i coreczka 1,5. Synek byl z nami
na Thassoss, do Egiptu mielismy pojechac juz dwa razy z nimi, ale pojechalismy
sami, nie z powodu strachu, a tylko dlatego ze dziadkowie lubia sie nimi
opiekowac, a my mozemu do woli snorkowac. Ale polecic moge na podroz z takim
malenstwem hotel Sheraton Miramar w El Gouna, nie bede opisywac hotelu -
znajdziesz opis w "hotele opinie" ale konkretnie dlaczego polecam dla maluchow:
- basen podgrzewany (w koncu pazdziernika w hotelach, ktore maja niepodgrzewane
baseny woda moze miec 18 st.C)
- obok glownego basenu - 3 baseny o nieregularnych ksztaltach z woda do kolan -
ktore sa zadaszone taka wiata "slomkowa"- chroni przed sloncem, obok klub dla
dzieci
- w kilku miescach rozne placyki zabaw itp.
- na plazy oprocz lezakow sa wiklinowe parawany, ktore mozna tak ustawic, aby
oslonic dziecko przed sloncem
- po przejsciu laguny, za wysepka namorzynowa jest plycizna 300 m w glab morza
z czystym piaseczkiem, woda najwyzej do kolan
- ogromny teren, piekne kwiaty, mostki, laguny, bajkowo i super do spacerkow
- z plazy mozna poplynac niedaleko na snorkeling (o ile pamietam 2 godziny - 1
zejscie do wody 6 Euro, lub 4 godziny - 2 zejscia do wody (spotkalismy zolwia)
10 Euro)- w zwiazku z tym mozna snorkowac rozstajac sie tylko na chwile, a nie
na caly dzien
- za 10 funtow egipskich kupujesz bilet tygodniowy na transfery po El Gounie,
busy wiecej niz przyzwoite, a w centrum sa knajpki, widzialam nawet maluchow
jedzacych lody z pucharkow, to nas oswoilo z mysla ze mozna cos zjesc poza
hotelem, a w marinie jest nawet polska knajpka, poza tym w marinie sa koncerty,
- na miejscu jest szpital - podwozilismy kogos i bylismy mile zaskoczeni
(wprawdzie moge ocenic tylko wystroj)
W ogole El Gouna jest inna, tam sa tylko hotele zagranicznych sieci, i
Egipcjanie ktorzy tam pracuja; jest bezpieczenie, spokojnie, nie
ma "namolniactwa" i ceny w sklepach sa skanowane na kasie - za wode placisz
tyle co miejscowy, w sklepach z pamiatkami tez jest inaczej - ceny wyjsciowe sa
blizsze cenie, ponizej ktorej nie chca zejsc, w zwiazku z tym targ trwa krocej.
Do El Gouny nie balabym sie jechac, aczkolwiek mozena zarzucic, ze jest
sztuczna, ze traci prawdziwy klimat Egiptu, ale za to nikt nie zaczepia, nie
jezdzi sie nieoswietlonymi, smierdzacymi benzyna taksowkami, nie targujesz sie
o cene wody w sklepe i cene lekarstw na zemste faraona z panem doktorem w
aptece, nie lapiesz taksowek na szosie, i nie siedzisz w hotelu non stop gdy
chcesz tego wszystkiego uniknac. Tyle o okolicach Hurghady, o Synaju sie
niewypowiadam, bo dopiero lecimy pierwszy raz w sobote. Gdziekolwiek pojedziesz
warto ubezpieczyc sie dodatkowo od kosztow rezygnacji lub przerwania podrozy
(jezeli wyjazd trwa dluzej niz tydzien), bo gdyby jednak odpukac cos (my
przeszlismy angine synka na Thassoss - dwie wizyty lekarza + leki 600 zl)),
zawsze mozesz wrocic wczesniej, przeczytaj dokladnie rozne opcje ubezpieczen. I
jeszcze jedno moj lekarz - ktory prowdzi moje dzieci od urodzenia nie widzi
przeszkod w podrozy do Egiptu poza sezonem, ale zalecil zaszczepic dzieci od
zoltaczki pokarmowej, Zosia miala zaledwie rok i nawet miala miec podana
szczepionke kosztem podania w pozniejszym terminie odry, swinki, rozyczki. W
sumie i tak plany sie zmienily i dzieci zostaja u dziadkow, ale gdyby
dziadkowie nie chcieli (a moze bali sie?)- w sobote lecielibysmy we czworke.
Nie wszystkie informacje beda Ci przydatne, ale moze tez ktos inny skorzysta.
Pozdrawiam wszystkich podrozujacych z dziecmi.



Temat: ZOUARA **** Sharm
Kilka dni temu wróciliśmy z Egiptu (Triada 7+7 Egipt+Jordania). Część pobytową
mieliśmy przyjemność spędzić w hotelu Zouara. Większość powyższych informacji w
zasadzie możemy potwierdzić - faktycznie hotel jest położony daleko od centrum
i kawałek od plaży. Busy nad morze są darmowe i jeżdżą co pół godziny,
natomiast przewóz do Naama Bay jest już płatny: 2 EU lub 3 $ za osobę w dwie
strony.
"Za naszych czasów" w hotelu nie gościli Rosjanie, tylko Włosi - niezwykle
hałaśliwy narodek... Dwa razy w tygodniu organizowali tzw. "water gym", czyli
ćwiczenia w basenie w rytm muzyki... Hmmm... strasznie głośno ją puszczali.
Zamknięte okna w pokoju nie pomagały, dość głośno podkręcony telewizor też nikł
w tym szumie... No nic, co kto lubi. Na szczęście 45 min. ćwiczeń wystarczało i
znów można było usłyszeć delikanie sączące się z głośników standardy
amerykańskie (ever green) lecące w kółko - chyba mają tam jedną płytę...
Nam akurat dość spora odległość od centrum rozrywkowego nie przeszkadzała. W
Naaba Bay byliśmy raz - tylko po to, by utwierdzić się w przekonaniu, że nie
dla nas ta komercha, McDonald's i KFC. Wolelismy kawę na balkonie... Wracając
jeszcze do plaży: jeśli ktoś liczy na kąpiel / pływanie w morzu, bardzo się
rozczaruje. Płycizna (woda do łydki) ciągnie się 2 km od brzegu. Pozostaje
brodzenie, albo snoorkowanie przy rafce. Na plaży też byliśmy raz. Woleliśmy
już te amerykańskie ever greeny z basenu od charczących głośników z jakąś muzą
konkurującą z innyną z plaży obok. Kakofonia
A basen hotelowy jest fajny: duży, częściowo płytki - brodzik, a częściowo
przyjazny dla chcących popływać - 2m. Po drugie nad basenem stoją rattanowe
parasole przepuszczające ok. 40% promieni słonecznych. Dzięki temu można się
opalać w bezpiecznym cieniu (ale i tak z filtrami!). Nie wiem jak Was, ale mnie
to egipskie słońce bezpośrednio padające na skórę nieprzyjemnie parzyło. W
ażurowym cieniu oplanie się było prawdziwą przyjemnością...
Jeszcze dalej za plażą jest sklep - Golden Market. Chodziłam tam na piechotę,
niektórzy kombinowali z busem na plażę (tj. dojazd na plażę, potem z buta do
sklepu i z powrotem i busem z plaży do hotelu - też dało radę!). Niestety
częściowo idzie się tam przez jakieś budowy (a tych w Sharm pełno) - nie
polecamy wędrówek po zachodzie słońca, place nie są oświetlone, a i tu i ówdzie
koczujący miejscowi nie zachęcają... Pielgrzymowliśmy do sklepu głównie po
wodę, ale z nabyciem innych produktów też nie ma problemu - jest dobrze i
wszechstronnie zaopatrzony. Ceny umiarkowane. Zakupy wnosiliśmy do hotelu w
plecaczku i nigdy nie było żadnych uwag.
Jedzenie serwowane w Zouarze nam smakowało. Zawsze można było namierzyć coś dla
siebie. A już na kolana powala różnorodność ciast i deserów... Ja wiem, że
niektórzy upatrują przyczynę "zemsty faraona" w zjadaniu dużej ilości egipskich
słodkości na noc (do czego nasze żołądki nie są przyzwyczajone), ale i tak nie
potrafiliśmy sobie odmówić choć skosztowania tych dzieł sztuki... Pycha!
Jesteśmy pełni podziwu dla kunsztu cukierników Wyroby nie tylko pieściły
podniebienie - cieszyły także wzrok... No i wodziły na pokuszenie
Nasz pokój był bardzo duży - z widokiem na basen, z lodówką i TV (odbierał
TVN!), ogromnym łóżkiem i skutecznie działającą klimą. Łazienka także była
przestronna, podobnie jak zadaszony balkon (nie wszystkie są zadaszone).
Sprzątanie nie odbywało się codziennie, ale raz na 2 dni w zupełności
wystarczało. Nie było też potrzeby zostawiania obsłudze bakszyszu. Właścicielem
hotelu są ponoć Włosi, przypuszczamy, że obsługa dostaje normalne wynagrodzenie
i nie ma potrzeby dawania bakszyszu. W każdym razie nikt od nas niczego takiego
nie oczekiwał.
Podsumowując - hotel jest w porządku. Można tam porządnie wypocząć, zapomnieć o
otaczającym świecie. Bywają oczywiście turyści-żołądkowcy, którzy będą mieć
pretensje o to, że im pasikonik wyskoczył z szuflady. Albo będą żądać
certyfikatu na to, że to 4* hotel, bo "ja się proszę Pani na tym znam i to nie
jest 4* hotel! pokażę to moim prawnikom!".
Pozdrawiam kłótliwą warszawkę (niestety, macie taką opinię, choć nie wątpię, że
są wśród Was normalni turyści!).
W razie pytań proszę pisać na maila gazetowego.




Temat: Halomy - Sharm el Sheikh (3*)
Wybraliśmy sie z moimi córkami do Egiptu na pólwysep Synaj. Na samym dole
Synaju, gdzie półwysep rozdziela Morze Czerwone na pół, na zatokę Suezką i
zatokę Akaba, prądy morskie nanoszą niezwykle duże ilosci planktonu. Przez
tysiące lat miejsce to zakwitlo bujną ilością fauny i flory. Powstały rafy
koralowe. Egipcjanie od niedawna eksploatują turystycznie te rejony. Rafy sa
w stanie nienaruszonym. Szczególnie sam szczyt Synaju, Park Narodowy Ras
Muhammed. Jeżdżąc wzdluż wybrzeża można snoorklować i nurkować na wielu
rafach. Bogactwo życia jest nie do opisania. Nawet przy plaży hotelowej
hotelu Halomy, który leży na samej granicy Parku Ras Mohammed, można
odwiedzać rafę koralową. Rafy dostępne są z brzegu. Trzeba pokonać czasem pas
równiny rafowej zdobionej jeżowcami ale potem wpływa się wprost w ogrody
rafowe. Cała miejscowość Sharm el Sheikh leży wzdłuż raf , początku pustyni i
otoczona jest z jednej strony Morzem Czerwonym a z drugiej górami. W górach
beduini udostępniaja swoje wielblądy a zorganizowane wypady saffari na
czterokolowych motorach(kwodach) dostarczają sporą dawkę emocji. Niezwykle
urokliwe są arabskie bazary, gdzie działa prawie każda waluta a ceny
oferowanych towarów sięgają kosmosu. Można wykazać się elokwencją w wielu
językach a po negocjacjach nawet coś kupić Ceny zbija się w dół
wielokrotnie, ale i tak sie przepłaca hahaha. Niemniej ma to jednak swój
urok. Za ten sam towar inaczej zaplaci turysta z Europy, inaczej z Azji,
inaczej turysta opalony a inaczej nieopalony Targowanie i bakszysz
dzialają nawet supermarkecie gdzie ceny towarów nie sa wystawiane. hahaha
Słowo Bakszysz czyli nasz polski "napiwek" oznacza dosłownie: podziel się
majątkiem. Bakszysz chcą za wszystko, nawet za zrobienie zdjecia hahaha
Ale mało kto wie ze to działa także w drugą stronę. Ty również możesz domagać
sie bakszyszu hahaha.

Po adaptacji temperaturowej która wynosi tutaj w lipcu 32 - 40 st. w dzień a
26 st. w nocy, wybraliśmy sie do oddalonego o 600 km Kairu i Gizy. Tam
temperatury sięgaly 51 st. Brak bryzy od morza i sąsiedztwo pustyni zapewnia
takie ocieplenie powietrza. Piramidy, Sfinks, świątynie w nekropoliach,
Muzeum Egipskie, Kair, Nil zrobily na mnie olbrzymie wrażenie. Wiele
informacji duchowych jak i organoleptycznych, przebudowuje do dzisiaj bazę
danych mojej świadomości. Ze względu na wakacyjne spowolnienie procesora,
potrwa to jeszcze chyba jakiś czas hahaha Położenie hotelu Halomy jest
doskonałe. Obiekty hotelu Halomy. Otaczają amfiteatr, ogród oraz basen.
Bezpośrednia bliskość z centrum Sharm el Sheik czyli Naama Bay zapewnia
wszystkie udogodnienia z tym związane czyli sklepy, kasyna,
kawiarnie ..........Jednocześnie jego usytuowanie na klifie, zapewnia świeży
podmuch bryzy i brak miejskiego szumu. W hotelu funkcjonowal tzw. szwedzki
stół. Dominowaly potrawy arabskie przeplatane z kuchnią środziemnomorską.
Iloś i jakość potraw zarówno zimnej jaki i gorącej płyty zaspakajała nawet
moje wybredne podniebienie hahaha.
Nie udało mi sie spróbować wszystkiego choć sie staralem. Lecz każdego
turystę z Europy czeka prędzej czy pózniej
zmiana flory bakteryjnej żołądka, czyli tzw. „zemsta faraona”. Objawia się
ona szczególną adoracja toalety
Polskie środki profilaktyczne są w tej mierze całkowicie bezsilne.
Nieodzownym staje się odwiedzenie arabskiej apteki
Po powrocie do kraju, flora bakteryjna znów zostaje zmieniona i dosięga nas
tzw. „zemsta wisly” hahaha

Wakacje byly super, dziewczyny zachwycone. hahaha ja oczywiście też
Piotr email:meganto@wp.pl



Temat: Sultan Beach, Hurghada, Exim, właśnie wróciłam
Gość portalu: gabi22 napisał(a):

> Kochana! Spadasz mi z nieba!!! Jak warunki hotelowe: pokoje (czy dać bakszysz,
> żeby dostac lepszy pokoik?), jak wygląda naprawdę plaża i woda wokól niej
> (ponoć jest bardzo mętna i do rafy 0,5 km), jak jedzenie i czy dopadła
> was "zemsta faraona"? Jakie pamiątki są wg ciebie najgodniejsze zakupu? Sorki
> za lawine pytan, ale może zechce ci sie odskrobać. Z góry wielkie dzięki.

Bardzo proszę:
najpierw dostałyśmy pokój z widokiem na ulicę i budowę oraz wypełniony dżwiękami klaksonów tych busików. Poszłam więc do recepcji "machając" pieniążkiem i zapytałam z uśmiechem czy nie dałoby się coś z tym zrobić. No i kilku godzinach miałyśmy już super pokój z widokiem na morze i basen:) Kosztowało nas to 5 euro. Wiem z opowieści współwczasowiczów że zdanie się w tej mierze na rezydenta jest droga dłuższą i przynoszącą gorsze rezultaty. Pokoje są ładne i wygodne, z balkonem. Obsługa, której zostawiałyśmy "bakszysz" bardzo się starała i nawet bez rzucanie ręczników na ziemię wymieniała je codziennie. Co prawda miałyśmy wątpliwości czy są dokładnie prane, ale..a postanowiłyśmy na wakacjach nie zaprzątać sobie tym głowy:)
Hotel też jest w porządku. Zapewnia rozrywkę całodobową, gdyby się uprzeć.
Dostęp do morza ma rzeczywiście przez sztuczną zatokę i stąd jest ona zapiaszczona (woda nie jest przejrzysta) no i najbliższa rafa (taka dobra na początek) jest dopiero przy hotelu obok. Można przejść plażą, albo dopłynąć pod pomostem. Ostatnio kiedy szłysmy plażą zaczepiła nas obsługa sasiedniego hotelu i kazała coś zamawiać za korzystanie z ich plaży...
Jedzenie w porządku, trochę pod turystów niemieckich, pyszne ciasta i obojętnie o której przychodziłyśmy - szwedzki stół był zawsze pełen. Brakowało nam jednak pod koniec zwyczajnego żółtego sera, albo normalnych ziemniaczków...
No i jakoś w tej temperaturze z wolna traciłyśmy apetyt, ale na pewno nie ze względu na jakieś wady serwowanych potraw.
Zemsta dopadła nas w wersji light. Bolał mnie brzuch, ale poza tym bez sensacji. Pomogły rewelacyjne egipskie tabletki, rezydent na pewno poda ci nazwy. Są tanie i skuteczne. Kup je od razu po przyjeździe. No i oczywiście polecam codzienne "odkażanie się" kieliszkiem czegoś mocniejszego. Pewnie dzięki temu tylko nas postraszyło:). Wiele osób jednak miało kilkudniowe dolegliwości. Zaczyna się to dopiero po kilku dniach pobytu, nawet w drugim tygodniu, kiedy czujność słabnie:)

Można tam kupić papirusy, naczynia z alabastru, wyroby z inkrustowanego drewna... Nie wiem co mogłoby ci się spodobać... Papirusy w Kairze można utargować za 1 funta, w Luksorze w instytucie alabastru kupiłyśmy dużo droższe, ale też ładniejsze no i na pewno z papirusu, a nie z banana czy palmy... ładne są wazoniki alabastrowe... no i np. szkatułki z drewna. Oprócz tego oczywiście cała masa różnego rodzaju gadżetów, fajki wodne, egipskie stroje itd. na pewno coś wybierzesz... Hurghada pod kątem zakupów pamiątek jest dużo droższa niż Kair czy Luxor...



Temat: KOPERNIK-czy ktoś był z tym biurem w Egipcie ??
Tak, właśnie wróciłem z Hurgady. Oto obszerna relacja o obsłudze w trakcie
pobytu. Wiza egipska - standard 18 $. Rezydentki- 2 osoby, Pani Czerna i Pani
Jakubiak. W związku z tym, że w naszym hotelu z biura Kopernik było jedynie 2
rodziny- łacznie 5 osób, nie mieliśmy praktycznie żadnego kontaktu.
Teoretycznie miały byc na dyżurach 30 minut co drugi dzień, ale jakoś nie udało
mi się trafić. Pierwsza scysja - o plażę. W ofercie plaża w odległości 150 m od
hotelu- leżaki i ręczniki za darmo. Na miejscu w hotelu (Hotel La Perla -
uważajcie na recepcjonistę o imieniu Sayed- jest to oszust)okazuje się, że na
tą plaże nie możemy, bo biuro nie podpisało stosownej umowy. Wezwana rezydentka
oświadcza, że mamy do dyspozycji plażę w centrum Hurgady (ok 3 km) i specjalny
busik, który nas tam zawiezie i odbierze. No dobra, tylko że busik odjeżdża dwa
razy dziennie i wraca dwa razy dziennie- a ja nie zamierzam spędzić całego dnia
na plaży. - No to wróci Pan innym busikiem- oznajmia rezydentka- za normalną
opłatą. Rozpętała się burza, bo oczywiście stwierdziłem, że to nie jest
dotrzymanie warunków umowy. Po dwóch dniach, w czasie których kontaktowaliśmy
się z KOPERNIKIEM w Warszawie (tam o niczym nie słyszeli !!!!) obrażona
rezydentka powiadomiła mnie, że możemy już chodzić na tą bliższą plażę.
Oczywiście ręczników na plaży nie było ani tu ani tam. W dniu wyjazdu biletu na
plaże nie dostaliśmy bo to "last day" jak powiedział wspomniany Sayed. Pytałem
jaka jest różnica pomiędzy "last day" a "middle day", ale wtedy "wyłączył" mu
się angielski. Miałem prawo żądać tego biletu, bo w dniu pierwszym na plaży nie
byłem z przyczyn opisanych powyżej. Zażądałem pisemnej odmowy wydania biletu -
oczywiście bezskutecznie. Nie chciałem sobie psuć ostatniego dnia, więc
zapłaciłem na plaży, ale przedstawię rachunek w biurze Kopernik.
Generalnie-
KOPERNIK oferuje niskie (w miarę) ceny i poziom usług do nich adekwatny.
Wiadomo co się kupuje i tu nie ma o czym dyskutować. Epizod z biletami na plażę
był prawdopodobnie efektem mylnej kalkulacji, to znaczy przekonania, że może
uda się nie zapłacić za plażę, a turyści, których jest w tym hotelu mało, nie
będą protestować. Nie chcę oskarżać nikogo o próbę oszustwa, ale na miejscu
właściciela biura przyjrzałbym się takim sytuacjom uważnie.
Ceny w Hurgadzie:
Busik - 1 LE ( nie wsiadajcie do busika z samym kierowcą- potraktuje to jako
kurs specjalny i policzy od 10LE w górę). Praktyczna rada- po dotarciu na
miejsce wysiądź- podaj 1 LE przez okienko z miłym "szukran" (dziękuję). Nie
martw się, miejscowi płacą połowę i też jeżdżą.
Woda - 1,5LE w sklepie
Coca Cola -4,5-5,5 LE zależnie od sklepu.
Alkohol.
Alkohol importowany można kupić w sklepie Duty Free w ciągu 24 godzin od
przybycia (patrzą na wizę w paszporcie). Natomiast w każdej chwili można kupić
alkohol produkcji egipskiej w tymże sklepie (jest taki na przykład na południu
koło hotelu Royal Palace). Warto coś mieć, bo zemsta faraona itp.
POlecam wymianę pieniędzy w aqutomacie w centrum - spokojnie i bezpiecznie.
Kurs w dniu wyjazdu:
1$ = 6,18 LE
1Eur = 7,45 LE
Pozdrawiam




Temat: SUNRISE HOLIDAYS RESORT HURGHADA
SUNRISE HOLIDAYS RESORT HURGHADA
hej! spędziłem w hotelu sunrise holidays hurghada 2tyg. i były to naprawde
wspaniałe wakacje!!! hotel jest fantastycznie położony, do centrum pieszo
idzie sie max 5min ale oddalony jest zupełnie od zgiełku miasta. ok 90% pokoi
ma sea view wiec chyba nie warto dopłacać, bo i tak najprawdopodobniej
dostaniemy pokój z balkonem i widokiem na morze. w pokojach mogliby wymienic
meble na nowsze (podobno w maju mają tam coś przebudować, więc moze zmienią
meble) ale to jedyna rzecz do jakiej można się przyczepić. wszystko inne jest
super rewelacyjne!!!! (jak na egipskie warunki) bardzo polecam pakiet all
inclusive dla osób które lubią dobrze zjeść i pić bez ograniczeń
niekoniecznie alkohol (opłaca się!). obsługa na najwyższym poziomie, te
biedaki pracują w hotelu po 16h na dobę a i tak o 23 uśmiechnięty kelner
podejdzie do Was i spyta o samopoczucie!!! i nie są ani trochę sztuczni, oni
naprawde są ciekawi jak spedziliscie dzien a ledwo nogami powłóczą.... są
niesamowici... w hotelu są dwie restauracje, grill bar przy plaży, knajpa
gdzie podają obiad pod basenem, bar przy basenie (nie trzeba wychodzić z
wody bilard-club z barem, dyskoteka i ci co mają AI to juz za nic nie płacą
(na dyskotece do 1 w nocy) na dyskotece leci muzyka jak w naszych dyskotekach
wiec nie ma potrzeby wybierać się do miasta na balety, a jeśli już to polecam
disco "Calypso" ale jest tam dość drogo (piwo ok 12zł, drinki min 20zł a
wjazd ok 20zł) w hotelu jest trzech fantastycznych animatorów, dwóch
tunezyjczyków: Daly i Maruan oraz jeden egipcjanin Sasa. pracują tam od 2 lat
i są naprawdę świetni w tym co robią. Są bardzo otwarci, sympatyczni i znają
po kilka języków. codziennie ok 22 jest program animacyjny np.: fakir show,
skecze, quizy muzyczne itp a w ciągu dnia cały czas dbają by się nam nie
nudziło. o 9 gimnastyka, o 11 i 15 Sasa krzyczy: valleybaaaaaalllll!!! o
16 aerobik, międzyczasie piłka wodna i bula (to taka francuska gra w której
rzuca sie ciężkie, metalowe kule wielkości piłki tenisowej jak najbliżej celu
na piasku) co do jedzenia w hotelu to wszystko jest świeże i przepyszne!!! i
jest tego tak dużo, że nie do przejedzenia. samych ciast to kilkanaście
rodzaji!!!! no i to jedzenie jest ich największym minusem........... żarłem
bez opamiętania i 5kg przytyłem )))))))))))))) hahahaha..... ale nic a nic
się nie strułem..... (to a propo "zemsty faraona" - czyli kłopotów
żołądkowych) na plaży jest wypożyczalnia desek windserfingowych i przystań
klubu nurkowego. żeby zobaczyć fajne rafy to trzeba wybrać się łodzią na
nurkowanie bo przy hotelu morze jest głębokie a nie 500m się idzie i wody po
kolana - to plus wg mnie. aaaa i na nurkowanie koniecznie zabierzcie chleb!!!
setki, tysiące kolorowych ryb jak z akwarium w zoo wcina chleb prosto z
dłoni!!! wspaniałe przeżycie!!! i nie niszcie raf koralowych!!!!!!
plssssss..... i tak Was przetrzepią na lotnisku a kary sięgają tysięcy
dolarów. na plaży i przy basenie jest dużo leżaków i dają ręczniki. i to tyle
chyba..... gorąco polecam urlop w tym hotelu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! to
wspaniałe wakacje!!!!!!!!!! aaaa i mam namiary na biuro podrózy lokalne które
robi wycieczki 2 razy taniej niż oferowane w hotelu (z polskim
przewodnikiem!) byłem i jestem bardzo zadowolony!!!!! te wycieczki robi
Sonia, Polka która mieszka w Egipcie (jej nr kom to +20103065170) jak ktoś
nie lubi płacić 2 razy wiecej za identyczną rzecz to piszcie smsa do niej i
juz )))) gorąco polecam ))
jeśli ktoś chciałby więcej się dowiedzieć to chętnie odpowiem na pytania, moj
nr kom to 0608013460, GG 1667252.



Temat: Singapur - stop over na 3 dni
Gość portalu: mm napisał(a):

> głupie pytanie ale...

nie ma glupich pytan, sa tylko niemadre odpoweidz :) a poza tym kto pyta mniej
bladzi :))))

> jak jest z granicą? wyczytałam ze polacy wizy nie potrzebują na krótkie
pobyty.
> czy jesli mamy bilety na wylot dalej do Australii na 3 dni później to moga
coś
> jeszcze chcieć?

nie, nie ma takiej potrzeby...POlska dzieki dwustronnej umowie ma ruch
bezwizowy z Singapurem...tzn wiza do 90 dni jest, ale wbijana na lotnisku, w
chwili ladowania. Warto natomiast (zupelnie poza wymaganiami) dla wlasnego
bezpieczenstwa i swietego spokoju miec kserokopie biletow i paszportu, na
wszelki tfu tfu odpukac wypadek zgubiewnia.

> czy trezba miec jakies pieniądze "w ręku" czy starczy ze ma sie
>
> akrty i trochę "drobnych"? czy hotel można znaleść na miejscu czy poproszą na
> granicy o jakąś rezerwację?

wymagan gotowkowych nie ma, wszystkie wazniejsze karty sa akceptowane. NAs nikt
nie pytal ani o kase ani o hotel. Hotel zarezerwowalismy na miejscu przy
wyjsciu z terminala jest budka, ale maja tylko czesc dostepnych , reszta jest
na pewno tansza. Sha Villa w ktorej nocowalismy byla bez zarzutu, woda
nielimitowana, klima (bez niej bylaby masakra) i inne wygody.

> czy tam ma sie problemy żołądkowe w związku ze
> zmianą flory bakteryjnej jak w tym nieszczęsnym egipcie czy nie?
>

nie slyszalem, nie dosiwadczylem, mimo ze jadlem rozne dziwne rzeczy. Zoladek
mam dosc wrazliwy, ale nie bylo najmniuejszych oznak zemsty faraona czy innego
tam, a budda raczej nie msciwy :)))

> warto brać jakieś szczególne leki czy starczą "standardy"?

nasz zestaw wygladal nastepujaco:
aspiryna w tabletkach
ranigast
smecta
wegiel
vitamina c

co do innych, nie powinno byc problemu, poza tym na kazdym rogu mozna kupic co
Ci potrzeba. Nie zabieracnarkotykow, bo za to 90% pewnosci, ze czapa, czyli
kulka w leb.

> jak wygląda sprawa
> komarów (brać spray? działa tam w ogóle?)

nie zauwazylem istnienia tychze, ale pewnie sa. nie wiem czy nasz spray
zadziala, ale mozna tanio kupic ichni na ichnie mutacje :) pamietaj, ze tam
komary moga roznosci malarie ...

> czy ewentualnie samego słońca -
> domyslam się ze bedzie tam raczej gorąco :-) brać jakiś krem jak na
> nasze "europejskie wakacje" czy trzeba cos mocniejszego? ja normalnie w
europie
> opalam się na 8-12 max.

rwonikowe slonce jest dosc agresywne. Opala a raczej pali dosc szybko, jesli
jestes blado europejska to polecam faktor 30 na poczatek wystarczy...w
australii jest dosc niebezpiecznie pod wzgledem palnosci slonecznej, lampa i
potrafi biala europejska i nieprzyzwyczajona skore spalic w godzine. Faktor 30
a na twarz...hmmm, najlepszy cien, choc w cieniu tez opala (uv jednak poziom ma
tu wysoki)

eny oder kueszczyns? :)




Temat: skuteczne leczenie IBS

witam

Ja męczę się z tą chorobą już wiele, wiele lat, leczę się u dr
Ryczkowskiej juz 3 m-ce , aż w koncu powiedziala mi ze juz nie jest
w stanie mi pomóc, nie wiem co mam robić, przeczytałam Twoją
wypowiedz , ze po dluzszym czasie sie wyleczyłeś, ja nie wiem czy
nadal to stosować czy nie, p dr Ryczkowska powiedziala ze nie wierzy
aby to mialo pomoc pozniej ,jesli teraz nie pomaga.
Niewiem jakie Ty miałeś dolegliwości - ja mam ogromne gazy, juz
sobie z tym nie radzę, - nic nie pomaga.
Czy Twojej chorobie tez towarzyszyly uporczywe gazy? Chcialabym
wiedzieć - jesli napisales ze sie wyleczyles- jesli byly gazy czy
calkowicie ustały.

Naprawde nie wiem co mam robić.

przez te gazy jestem odizolowana od ludzi, bardzo proszę o odpowiedz
jesli to możliwe.
pozdrawiam

marekfud napisał:

> Witam !
> miałem to gówno 6 lat, było już beznadziejnie jednak się
wyleczyłem. IBS to nic
> innego tylko dysbioza, czyli brak odpowiednich szczepów bakterii
w jelicie, a
> przerost tych złych(stąd gazy, biegunki, itp.) powoduje wszelkie
dolegliwosci,
> oczywiscie psychika jest rowniez wazna, tak wiec powiedzialem
sobie, koniec z n
> erwami i tak niczego to nie zmieni.
> Rok temu zacząłem leczyc się ziołami, lekami homeopatycznymi i
bakteriami, po p
> ół roku leczenia bez zmian, ale postanowiłem się nie poddawac,
efekt przyszedl
> po 12 miesiacach, nagle odwrocenie(okolo 1 miesiaca) wszystkich
zlych objawow,
> gazy ustaly, stolec regularny, bole minely, mimo iz stresu w pracy
przybylo i p
> racy tez. Regularne odzywianie, odstawienie wszelkiej zywnosci z
dodatkami typu
> glutaminian sodu i Exxx(poza wyjazdami). Ja osobiscie nabawilem
sie IBS-u spoz
> ywaniem w nadmiernej ilosci czosnku, co uswiadomilem sobie dopiero
dowiadujac s
> ie o istocie tej choroby( po 4 latach bo zaden lekarz tzw.
klasycznej medycyny
> o tym nie wie) czyli braku odpowiednich bakterii w jelicie,
przeciez czosnek to
> naturalny antybiotyk, tak wiec wybil wszystko w jelicie :), co
potwierdza rown
> iez istote tej dolegliwosci. Tak wiec trzeba naprawde myslec aby
odzywiac sie p
> rawidlowo. U mnie leczenie trwalo rok, u innych moze trwac krocej,
u innych pew
> nie dluzej. Jesli ktos chce adres do lekarza ktory mi pomogl,
chetnie podam nam
> iary. Tak wiec zycze wszystkiego dobrego, IBS to nie choroba tylko
dolegliwosc
> i latwo ja wyleczyc trzeba tylko chciec i byc wytrwalym podczas
leczenia, w kon
> cu nie zapadalismy na nia w 1 tydzien tylko pracowalismy na nia
latami :))) Ost
> atnio bylem ze znajomymi na wakacjach w Egipcie, wszyscy mieli
problemy zoladko
> we(tzw. zemsta faraona) tylko nie ja, chory na IBS mimo
pochłaniania wszystkieg
> o :)




Temat: African Tours - nie dajcie się oszukać
African Tours - nie dajcie się oszukać
Nie dajcie się wrobić w African Tours tak bardzo reklamowanego przez Iwonę.

Poniżej pozwolę sobie opisać cała prawdę na temat African Tours.

Po pierwsze: nie istnieje możliwość skontaktowania się z biurem – biuro nie
ma ani komputera, ani faksu, ani telefonu. Jedyna forma kontaktu, to
kosztowne połączenie na komórkę Ashrafa (szefa biura).

Po drugie: Ashraf proponuje zakup kilku wycieczek jednocześnie. Jeżeli ktoś z
was się rozchoruje (zemsta faraona jest prawie pewna) i zechce dokonać
jakiejś zmiany, to pieniążki przepadły. No, od biedy wielce obrażony Ashraf
da zniżkę kilka dolców przy zakupie kolejnej wycieczki. Tu warto zaznaczyć,
że większość polskich biur podróży działających w Egipcie w sytuacji
zrezygnowania z wycieczki potrąca tylko 10%.

Po trzecie: jeżeli chcecie mieć Kair lub Luxor z polskim przewodnikiem, to
kupcie sobie wycieczki u waszych rezydentów. Polski przewodnik w African
Tours to jedna wielka kpina – Arab bełkoczący po polsku, który nie ma niczego
do powiedzenia. Lepiej kupcie sobie przewodnik Pascala, bo od Araba niczego
konkretnego się nie dowiecie.
Istnieje możliwość, że trafi się wam polska przewodniczka z Orbit Tours
prowadząca inną wycieczkę jadącą innym autokarem.. Oby tylko nie okazało się,
że po przywitaniu się, gdzieś ona zniknie. Praktycznie nie ma możliwości by
jedna przewodniczka obsługiwała dwie wycieczki, które w dodatku mają obiad w
dwóch różnych restauracjach.

Po czwarte: brudne autobusy African Tours mają zagęszczone siedzenia, tak że
osoby powyżej 180 cm muszą głowy trzymać między kolanami.

Po piąte: jak sobie kupicie jakąś dwudniową wycieczkę to nie wierzcie, że
dostaniecie czterogwiazdkowy hotel. To co wam da African Tours to syf i
malaria.

Po szóste: na jednodniowej wyciecze do Luxoru nie pojedziecie zobaczyć
świątyni Hatszepsut, która jest w programie wszystkich biur podróży. W zamian
za to dostaniecie wyspę bananową za 40 funtów od głowy. A jak nie będzie
chętnych, to poczekacie sobie godzinkę w autokarze. Oby tylko klimatyzację
zechcieli włączyć, bo inaczej wyzioniecie ducha.

Po siódme: obsługa wycieczki jest chamska. Na prośbę o podjechanie do
świątyni Hatszepsut organizator każe się odwalić i ewentualne reklamacje
złożyć w African Tours po powrocie do Hurghady.

Po ósme: jeżeli będziecie pierwszymi wchodzącymi do autokaru, to nie liczcie,
że będziecie mogli sobie wybrać miejsce siedzące. Organizator powie wam,
gdzie wolno wam usiąść.

Po dziewiąte: jak sobie pojedziecie na safari, to się przygotujcie na
kilkukrotną przesiadkę z samochodu do samochodu. African Tours sprzedaje tyle
miejsc ile się da. Dopiero w dniu wycieczki kombinuje jak upchnąć tłum
chętnych. A jak będzie problem, to zabiorą was na pustynię samochodem bez
otwieranych okien.

Tyle na dzisiaj. Jak sobie przypomnę coś jeszcze co spotkało mnie lub moich
znajomych, to nie omieszkam opisać.

Pozdrowienia dla Iwony – rzeczniczki African Tours.




Temat: Grand Seas Resort Hostmark-Hurghada(* * * * *)
Grand Seas Resort Hostmark-Hurghada(* * * * *)
Niedawno wrócilismy z urlopu, który mielismy przyjemnosc spedzic w hotelu
Grand Seas Resort Hostmark w Hurghadzie. Jest to nowy kompleks, który polecam
wszystkim, którzy pragna spedzic spokojnie czas.

POŁOŻENIE:
Hotel połozony jest na południu Hurghady, około 15 km. od centrum. Dwa razy
dziennie o 11.00 i 18.00, bezpłatny bus dowozi gosci do miasta, ale spokojnie
mozna tam dojechac o kazdej porze busikami za 2LE od osoby.

HOTEL:
Wyglada na to, ze jest to bardzo nowy kompleks, na terenie którego znajduje
sie mnóstwo zieleni, ciekawy basen, bar przy plazy(W którym serwuja
rewelacyjne przekaski, polecam -stick sandwicz- wielka bułka z miesem, sałata
i pysznym sosem+wielka porcja frytek+surówka za 20LE(około 13zł).),jest sporo
animacji(jesli ktos lubi, moze wziac udział w wielu zajeciach, np. na
basenie), dodatkowo kazdy wieczór umila spiew pewnego Egipcjanina(bardzo
przyjemnie było posłuchac)lub wystep grupy tanecznej, codziennie jest
dyskoteka i wiele, wiele innych atrakcji.

POKOJE:
Bardzo duze, ciekawie urzadzone, podejrzewam, ze we wszyskich były(u nas
były):suszarka, telewizor z TV Polonia, klimatyzacja sterowana indywidualnie,
lodóweczka, telefon, spory balkon. Część pokoi ma widok na morze, czesc na
piekny ogród(my mielismy przy samaj plazy).

PLAZA:
Codziennie w nocy był przywozony i ugniatany piach na plazy(szok). Parasole i
lezaki oczywiscie nie były dodatkowo płatne. Nigdy tez nie było problemu z
lezakami czy parasolami, nie trzeba było zajmowac ich o 7.00 rano. Poprotu
hotel zadbał by była ich wystarczajaca ilosc i była.

JEDZENIE:
Śniadania pyszne i pomimo dwóch tygodni nie znudziły nam sie( chociaz do
dzisiaj, a mineły juz ponad dwa tygodnie od powrotu nie wziełam do ust
jajek), natomiast co do obiadokolacji, były bardzo urozmaicone i duzo było
wszystkiego, natomiast....., niestety nie były zbyt smaczne(a moze poprostu
my mamy bardziej wyostrzone smaki- wiekszosc dań wydawała nam sie mdła),
polecamy ciasta i ciasteczka(pychota). Co do napojów, to ceny w hotelu były
nastepujace:piwo Stella -13LE(około 8zł), cola(buteleczka) -6,5LE(około 4zł),
woda Siwa 1,5l- 7LE(około 4,5zł).Dle porównania podaje ceny ze sklepiku w
Jasmine Villige(prosze wybaczyc jesli nie napisałem nazwy poprawnie), woda
Baraka 0,75l -1LE, cola(puszka)-2LE, piwo Stella w barze-8LE(w centrum
Hurghady około6LE).

OBSŁUGA:
Ogólnie sa bardzo mili i usmiechnieci pracujacy w tym hotelu Egipcjanie. Na
szczególna uwage zasługuje młody chłopak zajmujacy sie sprzataniem pokoi.
Naprawde robi to sumiennie, a dodatkowe niespodzianki sprawiły nam wiele
radosci, np. po przyjsciu z plazy zastalismy całe łózko w kwiatach. Kelner
obsługujacy nas na stołówce równiez wykonywał swoja prace wzorowo. Chociaz
zdarzyły nam sie dwa niezbyt miłe incydenty: chłopak zachecajacy na plazy do
kozystania z wodnych atrakcji(rejsy na rafy, narty wodne itp.)obraził sie na
nas, gdy powiedzielismy mu, ze nie jestesmy zainteresowani......(?????) i tuz
przed odlotem. Dzień wczesniej zgłosilismy w recepcji, ze opuszczamy hotel i
o 11.00 mamy zbiórke. Poprosilismy, zeby o 10.45, ktos przyszedł po bagaze,
niestety...........Pan zajmujacy sie bagazami zapomniał i mimo telefonu na
recepcje nikt po nasze bagaze sie nie zgłosił......, no ale przeproszono nas
za incydent.

WYCIECZKI:
Polecam wszystkim korzystanie z jak najwiekszej ilosci wycieczek(ale nie z
biura z którego sie leci, tylko z jakiegos egipskiego, maja lepsza oferte i
ceny).Koniecznie prosze pojecha do Luxoru, spróbowac nurkowania ze sprzetem
czy safari na quadach- niezapomniane wrazenia!!!!!!!!!!!!

"ZEMSTA FARAONA":
Niestety dopadł nas na 11 godzin przed odlotem(skończył nam sie alkohol
wysoko procentowy, który zapobiegawczo stosowalismy po kazdym posiłku-TO
DZIAŁA!!!). Starszy Pan w aptece doradził mojemu chłopakowi kupno Ercefurylu
i Flagylu(15LE), nie wiem co to za leki, ale po 20 minutach ustapiła
biegunka, wymioty i goraczka(cud)!!!!!Mogłam głodna, ale spokojnie wrócic do
Polski.

INNE RADY:
- prosze o ostroznosc w robieniu zakupów na stacj benzynowej, przy wyjezdzie
z Kairu(podczas wycieczki), ceny astronomiczne, strasznie oszukuja,
- radze przed wejsciem do busa pytac czy zawioza za 1LE, lub 2LE, unika sie
nieporozumien.

Poza tym zycze wszystkim udanego urlopu w cudownym Egipcie, klimatycznej
Hurghadzie, wspaniałym hotelu Grand Seas Resort Hostmark i niezapomnianych
wrazen, chociaz w połowie takich jakie my przywiezlismy do Polski!!!!!!!!!!!




Temat: El Samaka - Hurgada ***
(cyt.: poziomka1 18.09.2003 20:33)

"Bardzo sympatyczny hotel. Ma 3 gwiazdki ( ale na terenie znajduje się
również Samaka Superior, który ma 4 gwiazdki) , więc nie spodziewałam się
wielkiego luksusu. A i tak byłam mile zaskoczona. 3 gwiazdkowa część hotelu
Samaka Beach to bungalowy w ładnym ogrodzie ( większe i mniejsze - ale nie
wiem od czego to zależy ). W bungalowach wszystko co trzeba. Najważniejsze :
lodówka i klimatyzacja. ( jeśli na początku nie chce chłodzi i działa jak
nawiew - wystarczy wziąć pensetkę czy obcinacz do paznokci, pomajstrować - i
zadziała). Lodówka chłodzi bardzo dobrze - może aż za dobrze. Klimatyzacja
działa całą noc i od ok.15 do ok 18. Łazienka w miarę czysta, chociaż unosi
się w niej "specyficzny" zapach.Nie jest to zapach brudu, bo jest czysto.
Trudno mi dokładniej go opisać,ale w Egipcie w wielu miejscach da się go
poczuć. Pokoje sprzątane są codziennie ( jeśli chcecie żeby wymienili Wam
ręczniki - zostawcie je na podłodze), a sprzątacze układają z ręczników
przerózne stwory, serduszka itp. Dobrze jest pamiętać, żeby codziennie
zostawiać im przynajmniej 1 funta na łóżku, bo oni naprawdę niewiele
zarabiają. Dużym plusem jest bardzo mała ilość owadów. Spodziewałam się
mnóstwa komarów - a nie było ich w ogóle. Chyba we wszystkich hotelach
krzaki są pryskane środkami przeciwko owadom. Zdarzyło mi się tylko spotkać
w łazience wielkiego karalucha - ale już przed wyjazdem wiedziałam, że w
Afryce łatwo je spotkać
Basen jak basen. Całkiem normalny. Leżaki i materace oczywiście za darmo.
Plaża to nie do końca idealna piaszczysta plaża, tylko cypel z pomostem.
Leżaki i parasole też za darmo. Poza tym muszę powiedzieć, że takich
parasoli nie widziałam w żadnym hotelu - są zrobione z uschniętych liści
palmowych,są BARDZO obszerne i zapewniają prywatność Poza tym można cały
dzień być w cieniu.
Poza tym w hotelu: centrum nurkowe,nieduża siłownia, ping pong, mozliwość
windsurfingu, knajpa na plaży (ale wybór niezbyt duży), dyskoteka(średnio
atrakcyjna - mało ludzi, bawi się głównie obsługa), barek w hallu i
tzw."german bar" gdzie można zapalić sziszę i zamówić herbatę albo piwo.
Panom z tego baru bardzo dokładnie trzeba mówić ile czego się zamawia i
najlepiej powtórzyć kilka razy, a i tak będą się prawdopodobnie upewniać. A
już rzeczą zupełnie niepojętą dla nich jest, kiedy na przyykład 2 osoby przy
stoliku zamawiają 3 herbaty. Zupelnie nie mogą tego zrozumieć i chociaż
upewniają się kilka razy, to i tak na koniec prawdopodobnie przyniosą 2
herbaty
W hotelu nie płaci się gotówką - dostaje się rachunki i płaci się pod
koniec. Jeśli jedziecie na wycieczkę zamówcie w recepcji suchy prowiant.
Jeśli chodzi o jedzenie - na śniadanie codziennie mniej więcej to samo. Ale
z tego co się orientuję, to prawie wszędzie tak jest. Obiadokolacje dosyć
obfite i jeśli ktoś nie jest tak wybredny jak ja i nie boi się "zemsty
faraona" (raczej nieuniknionej w tym kraju - obojętnie jak bardzo się uważa)
to myślę, że nie będzie narzekał. Wołowina tylko trochę twarda. I polecam
rosół-jest prawie codziennie, chociaż za każdym razem inaczej się nazywa
Jeśli chodzi o wnoszenie picia i jedzenia do hotelu - nigdy nie zdarzyło mi
się żeby ktoś zwrócił mi uwagę.Póki co to chyba tyle. Ja osobiście nie
narzekam i polecam, jeśli potraficie się obejść bez wielkiego luksusu."

-=(post przeniesiony, a wątek skasowany, ponieważ forumowiczka skróciła nieco
nazwę hotelu, nie wpisując przedrostku "el", co uniemożliwiało wysortowanie
hotelu alfabetycznie - administrator)=-