Oglądasz wiadomości wyszukane dla frazy: ekologiczne krzyżówki





Temat: Kawiarenka pod czapraczkiem

te krzyżówki mają swoje nazwy np. labopoodle czu Labradoodle.

Na takie krzyżówki rzeczywiście jest teraz ogromna moda w USA, ale tam to nie jest obrazowane jako żaden "ruch ekologiczny", tylko jako powstawanie nowych ras (komu i po co potrzebnych - to już inna sprawa). Tak więc kryjesz jednego labradoodla drugim labradoodlem i dostajesz labradoodla drugiej generacji. Niektóre przedstawiciele tych nowych ras mają psy ras uznancyh przez AKC już tylko bardzo daleko wstecz w rodowodzie.

Te "nowe rasy" są tak modne, że szczeniaki niektórych z nich są znacznie droższe od normalnych, rasowych szczeniąt. Moim zdaniem to wszystko jest wynikiem nowego pomysłu, jak zarobić i zaawansowanego marketingu.

taaa... czytałam ,że niezłe sa krzyżówki mopsa z beaglami




Temat: 1
Witam !
Mały objazd
Stawy w Topornicy burza z gradem
czernice ok. 40 szt.
ł. niemy 1p.
łyski
czapla siwa 2-3
czapla biała ok. 6
perkoz dwuczuby ok. 10
krzyżówki i bocian biały
czajka2 i mewy

użytek ekologiczny Belfont
krzyżówka 2p.

stawy w Krasnobrodzieł.niemy 3p.
błotniak stawowy 1p.
czapla siwa ok. 10
krzyżówki
łyski i wrona siwa





Temat: Kawiarenka pod czapraczkiem

te krzyżówki mają swoje nazwy np. labopoodle czu Labradoodle.

Na takie krzyżówki rzeczywiście jest teraz ogromna moda w USA, ale tam to nie jest obrazowane jako żaden "ruch ekologiczny", tylko jako powstawanie nowych ras (komu i po co potrzebnych - to już inna sprawa). Tak więc kryjesz jednego labradoodla drugim labradoodlem i dostajesz labradoodla drugiej generacji. Niektóre przedstawiciele tych nowych ras mają psy ras uznancyh przez AKC już tylko bardzo daleko wstecz w rodowodzie.

Te "nowe rasy" są tak modne, że szczeniaki niektórych z nich są znacznie droższe od normalnych, rasowych szczeniąt. Moim zdaniem to wszystko jest wynikiem nowego pomysłu, jak zarobić i zaawansowanego marketingu.

Flaire dnia Pią 12:55, 17 Paź 2008, w całości zmieniany 2 razy



Temat: Książeczki o ekologii
„Wyprawy z Borsukiem”
Świetną serią przydatną w edukacji ekologicznej jest, moim zdaniem komplet książeczek „Wyprawy z Borsukiem”. Ja dotarłam do nich, dzięki informacjom od klubowych koleżanek. Mam trzy książeczki: WODA, POWIETRZE, ZIEMIA. W każdej są opowiadania, zagadki, wiersz, komiks, krzyżówka i gra planszowa. Wspierając się książeczką można świetnie rozplanować sobie cały tydzień pracy. Informacje są ciekawe i przystępnie przekazane, a dzieci zaciekawione są dalszymi przygodami bohaterów. Miały być kolejne książeczki z tej serii, ale nie wiem czy są wydane. Te, które mam wydane były w roku 2001 przez wydawnictwo WEDA w Szczecinie.



Temat: remont obwodowej.


obwodowa z brakiem przepustowosci.....maja zamknac jeszcze
skrzyzowanie
Kartuska -3 Maja z powodu remontu wiaduktu no i remontu krzyzowki.
Nie wiem jak bedzie jak zjada turysci latem ale nie bedzie to
przyjemne.
Moze rower?


I o to chodzi! :-)

Btw. Wiadomość od OLE:

"Witajcie!

Stowarzyszenie Obywatelska Liga Ekologiczna
pragnie zaprosic Was na:

PRZEJAZD ROWEROWY

z okazji "Dnia bez samochodu '00"

Impreza odbedzie sie 4 czerwca (niedziela).
Poczatek o godz. 12:00 na placu przy restauracji Cristal
w Gdansku - Wrzeszczu (zbieg ul. Klonowej i Grunwaldzkiej)

Stamtad jedziemy do centrum Gdanska,
tradycyjnie glownymi ulicami wylaczonymi z ruchu.

Na Dlugim Targu mamy zamiar porozmawiac z
wladzami miasta o tym co robia dla rowerzystow,
co juz niedlugo zrobia a co planuja na przyszlosc.

PRZEKAZ TE WIADOMOSC INNYM ZAINTERESOWANYM - DZIEKUJEMY!

Pozdrawiam rowerowo!

Roger Jackowski
koordynator kampanii "Gdansk miastem dla rowerow"
stowarzyszenie "Obywatelska Liga Ekologiczna"
(trojmiejska grupa Federacji Zielonych)
Adres do korespondencji:
ul. Zbyszka z Bogdanca 56, 80-419 Gdansk
tel./fax i aut. zgloszeniowy: (0-58) 520-10-20

URL: http://gemini.most.org.pl/ole   "





Temat: Mandarynki

nie chodzi o to, że mogłaby wyprzeć krzyżówkę czy gągoła tylko o to, że jest obca. Ja również uważam, że piórka ma śliczne i wygląda w mieście bardzo fajnie, ale to tak jakby się zachwycać żółwiem czerwonolicym albo jakimś innym szopem.

Tylko porównywanie mandarynki do szopa pracza albo żółwia czerwonolicego jest błędne. Jak sam napisałeś mandarynka nie wypiera ani krzyżówki, ani gągoła tylko znalazła sobie odpowiednią niszę ekologiczną, którą zajęła. Natomiast oba przytoczone przez Ciebie przykłady oddziaływują szkodliwie i stanowią komkurencję dla naszych rodzimych gatunków czyli np. żółwia błotnego. I one dopiero są szkodnikami i należy je zlikwidować



Temat: ŻÓŁTONÓŻKA KUROPATWIANA
Jedna z kilku polskich ras powstała w wyniku krzyżowania zielononóżki kuropatwianej z kogutem New Hampshire. Dzięki tej krzyżówce kura ta przybrała trochę na masie i zatraciła zielonkawy kolor skoków na korzyść żółtego. Barwa upierzenia się nie zmieniła, kura nadal bardzo chętnie korzysta z dużych pastwisk w celu znajdowania pokarmu, ale lepiej nadaje się do chowu zamkniętego, extensywnego.

Kury te są dobrymi nioskami, bo znoszą około 200-220 jaj rocznie o masie 56-60g i kremowej barwie. Waga koguta w wieku 20 tygodni wynosi około 1800g a kury 1600g.
Kury te są używane do krzyżówek z Rhode Island Red, New Hempsihire i Leghorn, a w ich wyniku otrzymujemy kury doskonale nadające się do hodowli drobnostadkowej, świetnie wykorzystują wybiegi.

Niestety hodowla tych kur jest bardzo mało popularna, nie są one tak nagłośnione w mediach jak zielononóżki, chociaż są rasą bardziej ogólnoużytkową, mięsno-niośną. Bardzo mało osób je hoduje, a ich stado zachowawcza znajduje się na Południu Polski w Chorzelowie, dlatego dla większości z nas są trudne do zdobycia. A Instytut nie prowadzi sprzedaży wysyłkowej, ale miejmy nadzieję, że w miarę rozwoju gospodarstw ekologicznych i agroturystycznych ich hodowla będzie się rozszerzać.

Ten tekst napisałam samodzielnie i nie jest on kopią polskich jak i obcojęzycznych książek, magazynów, czasopism, stron WWW oraz innych tekstów podobnego lub tego samego typu. Tekst napisany na podstawia własnych doświadczeń i stron WWW.



Temat: Dni Ptaków 2007

ja zamierzam zorganizować jakąś krótką wycieczkę nad Średzką Strugę, co by średzka społeczność mogła się zacząć edukować ekologicznie ale pewnie ptaki nie dopiszą, bo na stawach i łąkach w najbliższej okolicy mało się o tej porze roku dzieje

macku,
z takim podejsciem to ty daleko nie zajdziesz
ptaki sa wszedzie i zawsze!! te fajne tez!!
tym bardziej ze masz penetrowac stawy i łaki!!
kiedys ktos na slasku, na byle jakich stawach mial tylko krzyzowki i lyski do momentu az mu nagle na staw nie przyelcial nawalnik!!



Temat: Zjazd TBOP
Brak zdjęć, ale wrażenia fajne...Jak dla mnie to bardzo ciekawe wykłady Pawła Szczepaniaka(sowy nadl. suchedniów) i Emilki Grzędzickiej(zimowanie uszatek w miastach) Bardzo ciekawie o ptakach w budynkach opowiadał prof. Luniak a Andrij Druczinskij przybliżył nam działalność swojej Organizacji Ekologicznej na Ukrainie. W niedzielę rano gdy jeszcze wszyscy smacznie spali forumowy team(Orlik06, PawelPut i ja), wybrał się na stawy w Chyczy i wyczesał :
2bąki, 4zimorodki, 8świstunów, 12ł.niemych, 2P błotniaka stawowego, sieweczkę rzeczną i samotnika(że o śmieszkach, krzyżówkach, rudzikach i colybitach nie wspomnę )
Potem przyszedł czas na wykłady Ludwika Maksalona o SEEN i wspomniane sowy. Generalnie wrażenia super szkoda tylko że na następną taką impreze pozostaje czekać rok...



Temat: 1
Użytek ekologiczny niedaleko Gniewa.
Para żurawi jak co roku,samiec błotniaka stawowego patrolujący teren,dwie dymówki lecące na zachód,czajki na rozlewiskach w liczbie co najmnie 4.
20 świstunów jeden bombardujący ,3 czapla siwe kilka krzyżówek i jakieś mniejsze kaczki (cyraneczki?).
Po za tym sporo trznadli,potrzosów,potrzeszczy,świergotków i b.liczny skowronek.



Temat: Czy pyszczaki przeżyją w środowisku naturalnym?
Tirex jak bardzo Cię to interesuje prozmawiaj z ludźmi co tam byli.
Krajowa gospodarka to prawie w 100% rybołóstwo, poza tym przynajmniej narazie nie istnieje zagrożenie zatrucia tego ekosystemu ściekami, katastrofe ekologiczną jezioro Malawi już ma ale związana ona jest z byłą stacją badawczą Petera Daviesa, gdzie to pracownicy prowadząc odłowy z różnych części jeziora nie zawsze upilnowali swoich przywiezionych ryb a te zaczęły się krzyżować ze sobą i powstaje duzo krzyżówek.
Poza tym Malawi to już w dużej części Park Narodowy wpisany na listę UNESCO.



Temat: Obserwacje ptaków [2007]
Dzisiaj z ciekawszych obserwacji:
Sprawdziłem nowe gniazdo kruka w granicach miasta (na wysokiej topoli) - na gnieździe 1 ptak a na łące w pobliżu drugi
Namierzyłem też inne gniazdo, w którym są chyba małe pisklaki (okolice wsi Łepki Stare, gm. Olszanka) - patrz zdjęcie.
Ptaki na użytku ekologicznym Białe Błota w ww. gminie:
łyska - 1-2 os.
perkozek - 1 gł.
krzyżówka - 10 (6 samców + 4 samice)
potrzos - 1
bocian biały - 1 żer.
czajka - 1 np.
myszołów - cos wypatrywał (może żaby moczarowe?!)

Inne ciekawsze:
dzięcioł czarny - 1 wrzeszczący na skraju lasu pomiędzy Łepkami Starymi a Wólką Biernaty (granica gmin Olszanka i Mordy)
lerka - 1 śp. na skraju lasu przed Łepkami Starymi, 1 os. na polu przy lesie, przy drodze dojazdowej do ww. użytku



Temat: Czy silnik2.2Di spala paliwo podczas hamowania silnikiem?
Pytałeś, czy lepiej zjeżdżac i dojezdzac do krzyzówek na luzie czy na biegu, czy pobiera paliwo i jakie to są wartości.
Odpowiedzi uzyskałeś powyżej, a to czy jest sens? Dla mnie jest, skoro hamując silnikiem, odcinam dopływ paliwa, to sens jest jak cholera, chocby to były iluzoryczne ilości.
Co do samochodów elektrycznych czyli tzw pseudo ekologicznych, małe szane na gwałtowny wzrost ich popularności.



Temat: Jaka różnica ?
Za wikipedią:
Gatunek to pojęcie wieloznaczne, przy czym znaczenie tego terminu bardzo zależy od kontekstu, w jakim występuje. Mianem gatunku biologicznego określa się grupę naturalnych populacji, których osobniki krzyżują się lub mogą się ze sobą krzyżować, wydając płodne potomstwo. Grupa ta jest jednak izolowana od innych grup populacji, a geny poszczególnych osobników przekazywane są wyłącznie w obrębie tej grupy populacji. Jedna z nowszych definicji gatunku (Mayr, 1982) mówi, że gatunek to wspólnota rozrodcza populacji, izolowana rozrodczo od innych wspólnot, która zajmuje określoną niszę ekologiczną.

Tak więc jeśli P. saoulsi i P. soulosi coral mogą sie krzyżować i dodatkowo mają płodne potomstwo to są jednym gatunkiem. Jako przykład podam psa: są różne rasy (w obrębie gatunku) mogą sie krzyżować i te krzyżówki też mogą się rozmnażać, a czasami wyglądem różnią sie bardzo (np, dog i jamnik:)).

PS. Niech mi ktoś wyjaśni co oznacza, że ryba jest bastardem?



Temat: Co przyleciało i co widziałem
Dzisiaj odwiedziłem użytek ekologiczny koło WIetrzni. SPotkałem tam łyski, krzyżówki i dziecioła zielonego (od dwóch lat obserwuje go w okolicach Wietrzni) wiec warto się tam wybrac bo teren ciekawy, jednak zasmiecny co psuje urok teog miejsca




Temat: Szop
A ja niestety jego obecnością się nie cieszę.

Ale to tylko wynika z głębszej świadomości ekologicznej. Szop to dla naszej przyrody wróg, taki sam jak topole których krzyżówki euroamerykańskie można spotkać na każdym kroku, a wypierające nasze Polskie topole czarne. (wiecie, że w okolicy Zbąszynia naliczyłem ich zaledwie dwie... podczas gdy topole euroamerykańskie dominują w krajobrazie).

Jenot, norka amerykańska, bażant, daniel, szop, amur biały, tołpyga - każdy może mieć swoje zdanie na ich temat. Moim zdaniem to są śmieci i należy podejmować kroki w celu ich wyeliminowania. Nie mówię o odstrzale. Ale o rozwadze w gospodarowaniu przyrodą, jaką powinni się cechować myśliwi.
Z resztą nawet gdyby ktoś zabił tego nieszczęsnego szopa, to na jego miejsce przyjdzie jego sąsiad z zachodu terytorium zgodnie z regułami rozrzedzania populacji.

Najlepszym sposobem byłoby wysterylizowanie zwierzaczka, ale na to pieniędzy nie ma... dobrym byłoby odłowienie... ale co z takim odłowionym zrobić. Pozostaje jedynie reagowanie i odstrzał przez myśliwych, pasjonatów dbających o przyrodę. Jednak odstrzał pojedyńczy nie ma zupełnego miejsca bytu.

Gdyby wszyscy myśliwi na zachodzie Polski zmówili się i postanowili sukcesywnie redukować te populacje (szop) to byłoby super. Ale kto na to znajdzie czas, chęci i pieniądze (choćby na amunicję).




Temat: 1
Wczoraj 6.06.2008 odwiedzilismy stawy w Myslecinku w Bydgoszczy.
kolonia smieszek na wyspie- sporo mlodziakow juz lotnych, ale martwia mnie piskleta, ktore znajduja sie na brzegu stawu - i rozbiegaja sie we wszystkich kierunkach (znalezlismy 2 podloty w lesie oddalonym od stawu jakies 150m )
- pojedyncze rybitwy rzeczne
- trzciniaki i trzcinniczki
i 3 rodzinki krzyzowek.
w lesie- buczynie, przy Centrum Edukacji Ekologicznej odzywajacy sie siniak i myszak.

a ptaki podglądali i badali teren takze pod wzgledem florystycznym: M.Gomola, A.Jagodzinska,R.Stolarek i moja skromna osoba

pozdrawiam



Temat: 1
Wczoraj w Starogardzie Gdańskim, spacer z dziewczyną bez lornetki:

Wierzyca:
Same krzyżówki - nie liczone
Świstuna mieszańca - brak

Ścieżka ekologiczna nad Wierzycą:
Kilkanaście dzięciołków!! - tak blisko ze dawały sie oznaczyć gołym okiem.
Możliwe ze były też inne dzięcioły.
Przewineła sie tez jakaś sójka, śpiewająca bogatka oraz niezonaczony pełzacz.
Na drzewach uwijała sie cała masa jakiś łuszczaków.



Temat: Obserwacje ptaków w Warszawie
krzyżówka 2 Rudawka
gęś białoczelna 20 klucz nad lasem
żuraw 1 nad ul. Podleśną
grzywacz 1
dzięcioł czarny 2 pary
dzięcioł duży 1
dzięcioł średni 1
rudzik 3
śpiewak 3 śpiewające samce
kos 2 pary
bogatka 2
modraszka 2
kowalik 6
sójka 2
wrona 4
szpak 4
zięba kilkanaście śpiewających samców

Czekamy na obserwacje Kami z drugiego spaceru. Ten odbył się jako przyrodnicza wycieczka zorganizowana przez Ruch Ekologiczny św. Franicszka, CMOK i WG OTOP w ramach akcji Zielonego Mazowsza na rzecz nie wjeżdżania do lasu samochodami.



Temat: Kaczka Krzyżówka - Anas platyrhynchos
Bardzo ciekawy tekst o tej kaczce znalazłem.

Krzyżówka (Anas platyrhynchos) jest powszechnie znanym gatunkiem, spotykanym na terenie całej Polski. Należy do rzędu blaszkodziobych (Anseriformes) i rodziny kaczkowatych (Anatidae). Jest przodkiem kaczki domowej, z którą krzyżuje się dając płodne potomstwo. Mieszańce takie są nieco większe od typowych krzyżówek, a w ich upierzeniu pojawia się nietypowe ubarwienie.
Krzyżówka jest gatunkiem częściowo wędrownym. Populacje zachodnioeuropejskie prowadzą osiadły tryb życia, natomiast te z Europy północnej i wschodniej odbywają regularne wędrówki. Ptaki gnieżdżące się w Polsce północnej i zachodniej zimują w zachodniej Europie (głównie w Niemczech, Danii i Francji), natomiast krzyżówki z Polski południowej wędrują jesienią w kierunku Morza Śródziemnego. Ptaki zimujące w naszym kraju pochodzą z północnej i wschodniej części Europy. Mimo że krzyżówka jest gatunkiem bardzo pospolitym w Polsce, to wiedza o jej wędrówkach jest ciągle dość skąpa. Jedną z przyczyn jest mała liczba obrączkowanych w naszym kraju ptaków. Nasz projekt ma m.in. na celu poprawienie tego stanu rzeczy.
Charakteryzuje się dużą plastycznością ekologiczną. Zimą można ją spotkać na różnego rodzaju zbiornikach wodnych o dobrze rozwiniętej linii brzegowej. Jest gatunkiem towarzyskim, przebywającym w dużych stadach, często razem z innymi gatunkami ptaków wodnych.
W Europie lęgnie się około 2-4 milionów par krzyżówek, natomiast zimą jej liczebność na naszym kontynencie szacuje się na ponad 7 milionów. W Polsce jej liczebność jest określana na 200-300 tysięcy par lęgowych. Liczebność ptaków zimą jest zmienna i zależy w dużej mierze od warunków pogodowych. W latach 90. ubiegłego wieku, podczas surowych zim przebywało w naszym kraju nie mniej niż 172 tysiące osobników, a podczas zim łagodnych ponad 500 tysięcy.
W wielu miastach, na terenie których znajdują się zbiorniki wodne, krzyżówka zimuje bardzo licznie. Miejskie populacje lęgowe są w większości osiadłe, a zimą przylatują do miast ptaki z populacji wędrownych. Całkowita liczebność krzyżówek zimujących w Polskich miastach jest z pewnością znaczna. Niestety nie prowadzono do tej pory skoordynowanych liczeń na terenie dużych aglomeracji miejskich. Mamy zamiar zorganizować takie liczenie w ramach naszego projektu.
http://www.kuling.org.pl/index.html



Temat: Liczenie zimujacych krzyżówek w miastach 2007!
Zachęcam do wzięcia udziału w ogólnopolskim liczeniu zimujących krzyżówek i łabędzi. Szczegóły poniżej.


Celem akcji jest uzyskanie wiedzy o liczebności krzyżówek i łabędzi niemych zimujących w miastach. Na podstawie dotychczasowej wiedzy opartej na fragmentarycznych danych, można przypuszczać, ze miasta zimą gromadzą znaczący procent populacji obu tych gatunków zimujących w Polsce.

Przewiduje się liczenie ptaków w ciągu 2 kolejnych sezonów.

Gatunki są łatwe do rozpoznania, więc w akcji mogą uczestniczyć także osoby, które nie posiadają dużej wiedzy o rozpoznawaniu ptaków w terenie.

Proszę o rozpropagowanie akcji, tak by liczeniem objąć jak największą liczbę miast w Polsce.

1. Termin liczenia: liczenie należy przeprowadzić w styczniu. Najlepiej około połowy tego miesiąca.
2. Liczeniem należy objąć wszystkie zbiorniki wodne (w tym cieki i rzeki), na których gromadzą się ptaki. Dotyczy to zbiorników znajdujących się wyłącznie w obrębie zabudowy miejskiej.
3. Krzyżówki najlepiej jest policzyć z podziałem na samce i samice, a łabędzie na ptaki pierwszoroczne (brązowe, lub brązowo-białe upierzenie) i starsze (białe upierzenie).
4. Dane dla każdego obiektu w danym mieście (park, odcinek rzeki, plaża miejska, staw osiedlowy, itp.) należy podać oddzielnie. Parki miejskie z kilkoma stawami traktujemy jak jeden obiekt.
5. Wyniki liczenia wpisujemy w bazę danych w programie Excel – baza jest dostarczana w oddzielnym pliku.
6. Dla każdego obiektu trzeba zaznaczyć stopień jego zlodzenia w skali od 0% do 100% (co 10%) oraz czy ptaki są dokarmiane przez ludzi. Nie chodzi tu o to, czy były dokarmiane w trakcie obserwacji, tylko czy w ogóle korzystają z dokarmiania. Jeśli nie wiadomo czy są lub były dokarmiane, to można rzucić trochę chleba i zaobserwować, czy reagują na dokarmianie. Zbiorniki zlodzone w 100%, na których bywały ptaki też należy wykazać w bazie danych.
7. Wyniki proszę przesyłać majlem na adres:
w.meissner@univ.gda.pl

Włodzimierz Meissner
Pracownia Ekofizjologii Ptaków
Katedra Ekologii i Zoologii Kręgowców
Uniwersytet Gdański
Al. Legionów 9
80-441 Gdańsk




Temat: Liczenia krzyzówki 2007 :-)
Są już szczegóły, można sie zgłaszać.


Celem akcji jest uzyskanie wiedzy o liczebności krzyżówek i łabędzi niemych zimujących w miastach. Na podstawie dotychczasowej wiedzy opartej na fragmentarycznych danych, można przypuszczać, ze miasta zimą gromadzą znaczący procent populacji obu tych gatunków zimujących w Polsce.

Przewiduje się liczenie ptaków w ciągu 2 kolejnych sezonów.

Gatunki są łatwe do rozpoznania, więc w akcji mogą uczestniczyć także osoby, które nie posiadają dużej wiedzy o rozpoznawaniu ptaków w terenie.

Proszę o rozpropagowanie akcji, tak by liczeniem objąć jak największą liczbę miast w Polsce.

1. Termin liczenia: liczenie należy przeprowadzić w styczniu. Najlepiej około połowy tego miesiąca.
2. Liczeniem należy objąć wszystkie zbiorniki wodne (w tym cieki i rzeki), na których gromadzą się ptaki. Dotyczy to zbiorników znajdujących się wyłącznie w obrębie zabudowy miejskiej.
3. Krzyżówki najlepiej jest policzyć z podziałem na samce i samice, a łabędzie na ptaki pierwszoroczne (brązowe, lub brązowo-białe upierzenie) i starsze (białe upierzenie).
4. Dane dla każdego obiektu w danym mieście (park, odcinek rzeki, plaża miejska, staw osiedlowy, itp.) należy podać oddzielnie. Parki miejskie z kilkoma stawami traktujemy jak jeden obiekt.
5. Wyniki liczenia wpisujemy w bazę danych w programie Excel – baza jest dostarczana w oddzielnym pliku.
6. Dla każdego obiektu trzeba zaznaczyć stopień jego zlodzenia w skali od 0% do 100% (co 10%) oraz czy ptaki są dokarmiane przez ludzi. Nie chodzi tu o to, czy były dokarmiane w trakcie obserwacji, tylko czy w ogóle korzystają z dokarmiania. Jeśli nie wiadomo czy są lub były dokarmiane, to można rzucić trochę chleba i zaobserwować, czy reagują na dokarmianie. Zbiorniki zlodzone w 100%, na których bywały ptaki też należy wykazać w bazie danych.
7. Wyniki proszę przesyłać majlem na adres:
w.meissner@univ.gda.pl

Włodzimierz Meissner
Pracownia Ekofizjologii Ptaków
Katedra Ekologii i Zoologii Kręgowców
Uniwersytet Gdański
Al. Legionów 9
80-441 Gdańsk




Temat: liczenie zimujących krzyżówek w miastach

Celem akcji jest uzyskanie wiedzy o liczebności krzyżówek i łabędzi niemych zimujących w miastach. Na podstawie dotychczasowej wiedzy opartej na fragmentarycznych danych, można przypuszczać, ze miasta zimą gromadzą znaczący procent populacji obu tych gatunków zimujących w Polsce.

Gatunki są łatwe do rozpoznania, więc w akcji mogą uczestniczyć także osoby, które nie posiadają dużej wiedzy o rozpoznawaniu ptaków w terenie.

Proszę o rozpropagowanie akcji, tak by liczeniem objąć jak największą liczbę miast w Polsce.

1. Termin liczenia: liczenie należy przeprowadzić w styczniu. Najlepiej około połowy tego miesiąca.
2. Liczeniem należy objąć wszystkie zbiorniki wodne (w tym cieki i rzeki), na których gromadzą się ptaki. Dotyczy to zbiorników znajdujących się wyłącznie w obrębie zabudowy miejskiej.
3. Krzyżówki najlepiej jest policzyć z podziałem na samce i samice, a łabędzie na ptaki pierwszoroczne (brązowe, lub brązowo-białe upierzenie) i starsze (białe upierzenie).
4. Dane dla każdego obiektu w danym mieście (park, odcinek rzeki, plaża miejska, staw osiedlowy, itp.) należy podać oddzielnie. Parki miejskie z kilkoma stawami traktujemy jak jeden obiekt.[...]

Dla każdego obiektu trzeba zaznaczyć stopień jego zlodzenia w skali od 0% do 100% (co 10%) oraz czy ptaki są dokarmiane przez ludzi. Nie chodzi tu o to, czy były dokarmiane w trakcie obserwacji, tylko czy w ogóle korzystają z dokarmiania. Jeśli nie wiadomo czy są lub były dokarmiane, to można rzucić trochę chleba i zaobserwować, czy reagują na dokarmianie. Zbiorniki zlodzone w 100%, na których bywały ptaki też należy wykazać w bazie danych.[...]
Liczenie organizuje
Pracownia Ekofizjologii Ptaków
Katedra Ekologii i Zoologii Kręgowców w Gdańsku.

W Brodnicy ruszamy z liczeniem w najbliższą sobotę (szczegóły jeszcze podam).

Górznianie... macie tam jakieś stawy, jeziorka, rzeczki w obrębie Miasta



Temat: 1
DZIAŁDOWO I OKOLICE
9.04.2009-Łąki pomiędzy Zalesiem a Niechłoninem godz.14.00-17.00:
1.Prawa strona drogi wzdłuż Przylepnicy w kierunku Szronki-4 pary czajki,
kruk 2+1,szpak ok.40, masa skowronków.
2.,,Duży staw’’-1 łyska, para łabędzi niemych.
3.,,Rycykowe bagno’’- wszystkie żerujące razem ptaki:2 pary czajki,7
rycyków+2 w odległości 200 m od wody (jakiś nalot - w zeszłym roku
były 3 pary w pobliżu ,,bagienka’’), 5 kszyków (pierwsza moja obserwacja
na tym terenie), 11 łęczak,24 BATALIONY (pierwsza życiowa obserwacja),1
BERNIKLA BIAŁOLICA (pierwsza życiowa obserwacja) żerująca wraz z 22 gęśmi
zbożowymi na brzegu (próbowały później podchodzić 6 razy do lądowania
w pobliżu ,,bagienka’’),2 samice i samiec krzyżówki,ok.300
przelatujących siewek złotych. 1 przelatująca śmieszka, 1 kruk, 2 sroki, masa
skowronków.
Był to jeden z najpiękniejszych dni moich obserwacji ptaków na tym
terenie Wspaniałe miejsce na użytek ekologiczny!!!
09.04.2009-Wschodnia część ,,Torfniaków Działdowskich''-godz.
17.00-20.00 :,,Staw dziadka''-para żurawi w trzcinach+ głosy od strony Brodowa,2
samce i 1 samica krzyżówki,4 cyranki,przelatujące kwiczoły ok.50+
ok.35,ok.40 szpaków,kilka trznadli,1 bocian biały na wierzchołku olszy.Jestem w
małym szoku z powodu BRAKU CZAJEK!!!
10.04.2007-godz. 15.30-16.30 ul. 11 listopada w Działdowie:dwa walczące
samce białorzytki (pierwsza życiowa obserwacja),jeden samiec doznał kontuzji
(podczas walki niefortunnie przełożył prawe skrzydło przez
głowę!!!-uratowany ),tokująca para kopciuszka, 6 szpaków(Wschodnia część
,,Torfnianek Działdowskich''-godz. 17.00-18.00 :,,Staw dziadka'' i łąki w
pobliżu-żuraw na gnieździe,2 samce krzyżówki, 2 szybujące orliki krzykliwe, 5
myszołowów (w tym 1 bardzo jasny), 3 sroki,sporo szpaków i
kwiczołów.



Temat: 1
Werbalnie i technicznie przedstawie to 9 I o 20.00 na Sekcji. (przekopiowane z innego tematu)



Celem akcji jest uzyskanie wiedzy o liczebności krzyżówek i łabędzi niemych, a także innych ptaków wodnych (za wyjątkiem mew) zimujących w miastach. Na podstawie dotychczasowej wiedzy opartej na fragmentarycznych danych, można przypuszczać, ze miasta zimą gromadzą znaczący procent populacji krzyżówki i łabędzia niemego zimujących w Polsce.

Przewiduje się liczenie ptaków w ciągu 2 kolejnych sezonów.

Gatunki są łatwe do rozpoznania, więc w akcji mogą uczestniczyć także osoby, które nie posiadają dużej wiedzy o rozpoznawaniu ptaków w terenie.

Proszę o rozpropagowanie akcji, tak by liczeniem objąć jak największą liczbę miast w Polsce.

1.Termin liczenia: liczenie należy przeprowadzić w styczniu. Najlepiej między 10 a 30 stycznia.
2.Liczeniem należy objąć wszystkie zbiorniki wodne (w tym cieki i rzeki), na których gromadzą się ptaki. Dotyczy to zbiorników znajdujących się wyłącznie w obrębie zabudowy miejskiej.
3.Krzyżówki najlepiej jest policzyć z podziałem na samce i samice, a łabędzie na ptaki pierwszoroczne (brązowe, lub brązowo-białe upierzenie) i starsze (białe upierzenie).
4.Dane dla każdego obiektu w danym mieście (park, odcinek rzeki, plaża miejska, staw osiedlowy, itp.) należy podać oddzielnie. Parki miejskie z kilkoma stawami traktujemy jak jeden obiekt.
5.Wyniki liczenia wpisujemy w bazę danych w programie Excel – baza jest dostarczana w oddzielnym pliku.
a.W polu UWAGI proszę wpisać typ kontrolowanego obiektu: staw wśród zabudowy, staw w parku miejskim, odcinek rzeki, odcinek brzegu morza, jezioro.
b.Gatunki nie wymienione w kolumnach proszę wpisać w kolejnych kolumnach za polem UWAGI.
6.Dla każdego obiektu trzeba zaznaczyć stopień jego zlodzenia w skali od 0% do 100% (co 10%) oraz czy ptaki są dokarmiane przez ludzi. Nie chodzi tu o to, czy były dokarmiane w trakcie obserwacji, tylko czy w ogóle korzystają z dokarmiania. Jeśli nie wiadomo czy są lub były dokarmiane, to można rzucić trochę chleba i zaobserwować, czy reagują na dokarmianie. Zbiorniki zlodzone w 100%, na których bywały ptaki też należy wykazać w bazie danych.
7.Wyniki proszę przesyłać majlem na adres:
w.meissner@univ.gda.pl

Włodzimierz Meissner
Pracownia Ekofizjologii Ptaków
Katedra Ekologii i Zoologii Kręgowców
Uniwersytet Gdański
Al. Legionów 9
80-441 Gdańsk





Temat: liczenie zimujacych ptaków wodnych w miastach

Zachęcam do wzięcia udziału w ogólnopolskim liczeniu zimujących krzyżówek i łabędzi. Szczegóły poniżej.

Celem akcji jest uzyskanie wiedzy o liczebności krzyżówek i łabędzi niemych zimujących w miastach. Na podstawie dotychczasowej wiedzy opartej na fragmentarycznych danych, można przypuszczać, ze miasta zimą gromadzą znaczący procent populacji obu tych gatunków zimujących w Polsce.

Przewiduje się liczenie ptaków w ciągu 2 kolejnych sezonów.

Gatunki są łatwe do rozpoznania, więc w akcji mogą uczestniczyć także osoby, które nie posiadają dużej wiedzy o rozpoznawaniu ptaków w terenie.

Proszę o rozpropagowanie akcji, tak by liczeniem objąć jak największą liczbę miast w Polsce.

1. Termin liczenia: liczenie należy przeprowadzić w styczniu. Najlepiej około połowy tego miesiąca.
2. Liczeniem należy objąć wszystkie zbiorniki wodne (w tym cieki i rzeki), na których gromadzą się ptaki. Dotyczy to zbiorników znajdujących się wyłącznie w obrębie zabudowy miejskiej.
3. Krzyżówki najlepiej jest policzyć z podziałem na samce i samice, a łabędzie na ptaki pierwszoroczne (brązowe, lub brązowo-białe upierzenie) i starsze (białe upierzenie).
4. Dane dla każdego obiektu w danym mieście (park, odcinek rzeki, plaża miejska, staw osiedlowy, itp.) należy podać oddzielnie. Parki miejskie z kilkoma stawami traktujemy jak jeden obiekt.
5. Wyniki liczenia wpisujemy w bazę danych w programie Excel – baza jest dostarczana w oddzielnym pliku.
6. Dla każdego obiektu trzeba zaznaczyć stopień jego zlodzenia w skali od 0% do 100% (co 10%) oraz czy ptaki są dokarmiane przez ludzi. Nie chodzi tu o to, czy były dokarmiane w trakcie obserwacji, tylko czy w ogóle korzystają z dokarmiania. Jeśli nie wiadomo czy są lub były dokarmiane, to można rzucić trochę chleba i zaobserwować, czy reagują na dokarmianie. Zbiorniki zlodzone w 100%, na których bywały ptaki też należy wykazać w bazie danych.

Włodzimierz Meissner
Pracownia Ekofizjologii Ptaków
Katedra Ekologii i Zoologii Kręgowców
Uniwersytet Gdański
Al. Legionów 9
80-441 Gdańsk


już sie zadeklarowałem że "zrobię" Brodnicę. Jak będę się wybierał dam znać... może ktoś się będzie chciał dołączyć



Temat: Spłonęło wiele lęgowisk ptactwa

INTERNAUTA: SPŁONĘŁO WIELE LĘGOWISK PTACTWA

20:37, 20.04.2009 /Kontakt TVN24, PAP, IAR
Śmigłowce i samoloty ratują naturę przed ogniem

Dwa śmigłowce, dwa dromadery i dziesięć zastępów straży pożarnej - takie siły próbowały ujarzmić pożar wokół jeziora Pogoria w Dąbrowie Górniczej. - To niepowetowana strata ekologiczna – ocenia internauta Adrian, który pisze o zagładzie m.in. łabędzi, zimorodków i perkozów dwuczubowych.

Pożar wybuchł około godz. 16 na przedmieściach Dąbrowy Górniczej w pobliżu popularnego wśród mieszkańców Zagłębia kompleksu zalewów Pogoria. Internauci informowali na platformę Kontakt TVN24, że dym było widać z odległości kilku kilometrów.

Według informacji straży pożarnej, paliło się 15 hektarów gruntów leśnych, pól i trzcinowisk. - Sytuacja jest już opanowana - poinformował rzecznik śląskich strażaków, Jarosław Wojtasik. Dodał jednak, że akcja gaśnicza potrwa do późnych godzin nocnych.

"Pożar jest rozwojowy"

Jak poinformowała rzeczniczka śląskiej straży pożarnej Aneta Gołębiowska, ogień prawdopodobnie przeniósł się z wypalanych nad Pogorią trzcinowisk na sąsiednie pola i las. - Prawdopodobnie ktoś znów podpalił zarośla lub trzcinowisko. To już w Polsce prawdziwa plaga. Brak słów: najpierw ktoś sobie zapali trzciny, potem zajmie się pole, a zaraz potem pali się cały las – mówiła Gołębiowska.

"Spłonęło wiele lęgowisk ptactwa"

"To niepowetowana strata ekologiczna" – pisze na platformę Kontakt TVN24 internauta Adrian. Według internauty, wokół jeziora Pogoria II spłonęło wiele lęgowisk ptactwa. - Zbiornik Pogoria II jest porośnięty szuwarem trzcinowym, będącym miejscem wylęgu między innymi: łabędzia, zimorodka, kaczki cyranki i krzyżówki oraz perkoza dwuczubego - napisał internauta.

tka//kwj

Źródło



Temat: Wrażenia po spotkaniach oddziałowych... :)
Przypominam o zebraniu Oddzialu Warszawskiego - 16 listopada (wtorek) Marcin Brzezinski opowie o norce amerykanskiej, a w dyskusji spodziewa sie pytan o szopa pracza.

Tradycyjnie - 18.00, Wyzsza Szkola Ekologii i Zarzadzania, Reytana 16.

Osoby majace zarezerwowane kalendarze z robalami... Powinny sie stawic...

[ Dodano: 16 Lis 2004 09:57 pm ]
Kto nie byl, niech znowu zaluje. Solidna porcja wiedzy o norce amerykanskiej i jej wplywie na ptaki. I na norke europejska.

W paru slowach. Norka wystepuje na calym kontynencie polnocnoamerykanskim. W Polsce w hodowli od lat 50., na wolnosci od poczatku lat osiemdziesiatych. Obecnie najwiecej jej jest w Polsce NE, mniej NW. Na poludniu jeszcze prawie nie wystepuje.

Na Mazurach jej zagęszczenia siegaja 10 os. / 10 km linii brzegowej jeziora. To bardzo duzo, chociaz na Slonsku dochodzi do 20. Zyje do lat trzech, czyli krotko. Jest bardzo plastyczna, zarowno jezeli chodzi o srodowisko, jak i o pokarm. Pokarm to głównie (w przeliczeniu na biomase) plazy, ryby, raki, w mniejszym stopniu ptaki, ssaki, owady.

Eksperymentalnie sprawdzano, jak czesto znajduje gniazda ptakow - byla gatunkiem, ktory najczesciej znajdowal gniazda z jajami (potem dzikie psowate, wydra, inne).

Im wieksze zageszczenie lyski i perkoza dwuczubego , tym wiecej jest ptakow w pokarmie. Norki zyjace w poblizu kolonii ptasich maja w pokarmie wielokrotnie wiecej ptakow. Czyli, ze korzystaja z tego pokarmu jak jest dostepny.

Sprawdzano, jakie jest pozyskanie przez mysliwych krzyzowki - w latach 1980-1997 spadlo. Najsilniej w NE Polsce, mniej w innych, a w poludniowej wcale... Pizmak - podobnie, ale spadek w NE Polsce - przeogromny! Jest to rownoczesne z wejsciem norki do Polski.

Na Mazurach liczebnosc lyski spadla od lat 70. okolo 50 razy. Perkoza dwuczubego nie, ale zmienil swoja biologie rozrodu - dzis legnie sie w wielkich koloniach, do 400 par. Na Słonsku bardzo duze straty zwiazane z norka ponosza labedzie, gesi i kaczki. Zwlaszcza w koszach legowych :-( - podczas wiosennych zalewow kosze zachecaja ptaki do pozostania, ale jednoczesnie sa dla norek jedynymi miejscami bez wody, wiec...

Skad sie wziela w Polsce? Przyszla ze wschodu, gdzie ja wypuszczano, aby byla w srodowisku. Oraz oczywiscie uciekinierzy z ferm hodowlanych (to glownie polnocnyzachod Polski i zachod). Czy sie te dwie populacje polaczyly - nie wiadomo. Czy dzis dalaby sobie rade bez uciekinierow z hodowli - nie wiadomo, ale pewnie tak.

Czy cos mozna zrobic - NIC...

Czy ich ofiary sie przystosuja do nowego drapieznika - NIE WIADOMO...

Niestety, norka europejska przegrywa z norka amerykanska - ta ostatnia jest wieksza, silniejsza, jej samce chetnie... tentego z samicami europejskiej, po czym samice europejskiej juz nie maja ochoty. Wszedzie, gdzie pojawia sie norka amerykanska, europejska zanika.

To tyle.



Temat: Tuzin kaczuszek wykluł się w parku Dreszera w Warszawie
Michał Wojtczuk
2007-04-19

Tuzin kaczych piskląt wykluł się wczoraj z jaj w remontowanym parku Dreszera na Mokotowie. Wraz z mamą zostały przetransportowane do parku Arkadia.

Park pomiędzy ulicami Puławską, Odyńca, Krasickiego i Ursynowską jest gruntownie modernizowany. Robotnicy układają tu ścieżki z kostki i żwiru oraz montują nowe ławki i latarnie.

Pośród całego tego zgiełku w parku zagnieździła się dzika kaczka krzyżówka. - Wczoraj przez telefon robotnicy powiedzieli mi, że znaleźli kaczkę, która wysiadywała jaja w dziupli drzewa na wysokości 4 metrów - opowiada Krzysztof Górnicki, naczelnik mokotowskiego wydziału ochrony środowiska. - Ale młode kaczki opuszczają gniazda na przełomie kwietnia i maja, więc uznaliśmy, że prace mogą się toczyć. Odłożyłem telefon i zaraz znowu zadzwonił: pisklęta się wykluły.

12 małych puchatych kuleczek na poły sfrunęło, a na poły wypadło z dziupli. naczelnik Górnicki poprosił robotników, żeby na nie uważali i nie pozwolili im wyjść z parku pod koła samochodu i pognał po patrol ekologiczny straży miejskiej. Wraz z funkcjonariuszami zaopatrzonymi w siatki wpadł do parku. - Kilkunastu robotników siedziało w kółku wokół kaczuszek i karmiło ich mamę. Zgarnęliśmy ptaki do klatek i wywieźliśmy do stawu obok Królikarni.

Wraz z ornitologiem Wiesławem Nowickim naczelnik Górnicki bacznie obserwował, czy kaczuszki poradzą sobie w nowym środowisku. - Udało się. Raźno chlapały się w wodzie pod czujną opieką mamy - opowiada.

W parku została jeszcze jedna kaczka wysiadująca jaja. Zagnieździła się w parkowych krzakach. - Robotnicy będą doglądać, czy się nie wykluwają, uczuliliśmy też ochronę, która pilnuje parku przez weekend. Jak tylko przyjdą na świat, też je przeniesiemy - zapowiada naczelnik Górnicki.

Żródło



Temat: Opowiesci uROJone-krokodyle
Krokodyl kubański

Krokodyl kubański (Crocodylus rhombifer) należy do krokodyli średniej długości. Osiąga średnio 3,5 m (udokumentowany rekord długości wynosi 5 m). Podgatunków brak. Głowa krótka i szeroka, nad oczami występuje grzebień kostny. Łuski składające się na pancerz grzbietowy sięgają nasady karku, łuski na nogach nietypowo duże, na kończynach tylnych zaopatrzone w wyraźne kile. Charakterystyczny wzór żółtych i ciemnych drobnych wzorów przyczynił się do nadania mu popularnej nazwy "krokodyl perełkowy".

Krokodyl kubański należy do najbardziej zagrożonych gatunków krokodyli amerykańskich. Główną przyczyną jest jego bardzo ograniczone i niewielkie terytorium występowania. Obecnie jedyne naturalne siedlisko krokodyla kubańskiego to bagna Zapata -- ogromne słodkowodne bagniska. Całkowitą liczebność populacji zamieszkującej bagna Zapata szacuje się na 3 000-6 000 osobników zasiedlających południowo-zachodnią ich część, o powierzchni zaledwie 300 km2. Liczebność tego gatunku wyraźnie spada. Jeszcze niedawno krokodyle kubańskie spotykano na samej Kubie oraz na okolicznych wyspach. Trwa wcielanie w życie środków ochrony, mających na celu ocalenie pozostałej przy życiu populacji, jednak gatunek ten zalicza się do silnie zagrożonych -- ze względu na stałe wyniszczanie środowiska naturalnego.

Kolejna przyczyna to to, że krokodyle kubańskie często łączą się też z partnerami innych gatunków. W naturze obserwowano krzyżówki z Crocodylus acutus, głównie dlatego, iż koniec sezonu godowego Crocodylus acutus pokrywa się z początkiem sezonu godowego krokodyla kubańskiego. Potomstwo zachowuje płodność, dlatego istnieje duże niebezpieczeństwo rychłej utraty czystości genetycznej tego gatunku. Obecne wysiłki koncentruje się na ochronie populacji przetrwałej w naturze, na badaniu ekologii i behawioru krokodyla kubańskiego oraz na opracowaniu programu przeniesienia krokodyla kubańskiego do innych siedlisk. Takie rozwiązanie ma zapobiec ryzyku całkowitego wyginięcia populacji z bagien Zapata.

W naturze odżywia się głównie rybami i żółwiami wodnymi. Sporadycznie przyjmuje drobne ssaki. Charakterystyczne jest tutaj także ich stosunkowo sprawne poruszanie się na lądzie, tzw. "wysokim chodem" (z ciałem uniesionym tak, że brzuch nie dotyka gruntu) oraz zdolność do wykonywania skoków. Krokodyl kubański ma wojownicze usposobienie i cieszy się opinią doskonałego skoczka. Jest w stanie upolować nadrzewne ssaki, wyskakując z wody i porywając zdobycz z nisko zwisających gałęzi.



Temat: RYNEK

Dokładnie burmistrz jakoś nie przepada za moimi wizytami u niego. Można spróbować i udam się w poniedziałek.

Możesz mu dodać ode mnie, że jest niesłowny, bo ze mną się w październiku umawiał i do dzisiaj się nie spotkał. I zapytaj czemu jego sekretariat nie odpowiada na maile adresowane do niego. Ale nie pozdrawiaj.

A tak poważnie, (choć co powyżej to prawda, ale mniej poważna). Przed 758 laty mieliśmy dużo lepszych urbanistów niż teraz. Zaprojektowali tak Rynek, że do dziś spełnia funkcje.

Zmieszczą się i autobudy i samochody dostawcze i ogródki piwne. Kiedyś miałem zgodnie z trendami bardzo ekologiczne antysamochodowe podejście. Dziś jednak trochę spceptycznie bym podchodził do tego by Rynek zamknąć całkowicie.

Jak się przyblokuje Rynek, to dostawczaki będą tłoczyć się na Kościelnej, Kapucyńskiej. Jak się przytka jedną rurę to ciśnienie wzrasta na innych.

Gdyby tak autobusy 0 oraz 1 kursował przez Chrobrego, to musiałby stać w korku na krzyżówce koło Alberta. Wyobraźcie sobie tam korek z autobusami. (Autobus nie ma takiego zrywu jak inne auta i nie wciśnie się tak szybko).

Ja na Rynku i w okolicy widzę inny problem: liczba upoważnionych jest większa niż liczba tych nieupoważnionych do wjazdu. Sama Staromiejska (pod salonem Ery) to normalny bezpłatny regularny parking. Zastawiają nawet zjazdy dla pieszych (dla inwalidów). Wokół ratusza stoją limuzyny znajomych królika, bynajmniej nie dostawcze.... Efekt taki, że tranzyt zablokowany, a samochodów mnóstwo.

Reasumując, trzeba by faktycznie sprawę uporządkować w jakiś sposób. Wątpię jednak czy obecny układ urzędników i samorządowców potrafi cokolwiek dokonać w tej sprawie, oni mają problem z prostymi znakami drogowymi a co dopiero z skomplikowanym układem urbanistycznym i komunikacyjnym



Temat: Obserwacje ptaków w Warszawie

sołtys to krzyżówka kaczki krzyżówki z innym gatunkiem kaczki
chyba jednak nie jest to dobra definicja. Poniżej cytuje list Jana Lontkowskiego z listy PTAKI


Witam wszystkich,

Jest to kolejny list dotyczacy 'saltysow', ale prawde mowiac nie majacych nic wspolnego z ta wlasnie forma. Mysle, ze istnieje potrzeba wyjasnienia, o czym piszemy, bo takie nieswiadome nazywanie ptakow, bo tak nam sie wydaje, jest po prostu zle.

Otoz "sołtys' to mieszanka krzyzowki z domowa kaczka 'formy pomorskiej', ktora to byla ciemna, duza (do 6-7 kg) i charakteryzowala sie biala plama na piersi. Wynik tej krzyzowki (tj. mieszania) zaowocowal potomstwem o pokroju krzyzowki Anas plathyrhynchos o obarwieniu ciemnym (brunatnym, przez brunatno-czarniawe, po niemal czarne) z mniejsza lub wieksza biala plama na piersi. I to sa 'soltysy'. Natomiast zdecydowanie wiekszosc kaczek, ktore trafiaja na liste, ba, 'biora udzial' w konkursie na 'soltysa' to po prostu krzyzowki nietypowo ubarwione, a to z powodu albinizmu, leucyzmu, czy zabuzen w pierzeniu (jak ptak na obrazku autorstwa Adriana Ochmnanna) czy wreszcie rzeczywistego krzyzowania roznych gatunkow.

Prosze zatem o nieuzywanie niepoprawnych okreslen, ktore falszuja to, o czym chcemy powiedziec, napisac czy pokazac na zdjeciach.

Krzyzowka zalaczona do ponizszego listu nie jest hybrydem z cyraneczka, a jedynie nieprawidlowo pierzaca sie krzyzowka. Tak moga wygladac ptaki niedojrzale, ktore po pierzeniu postjuwenalnym nadal maja czesc pior w typie juv, jak rowniez niektore stare samice, ktore nabywaja czesciowych cech samca.

Obiecuje ktoregos dnia pokazac przyklady 'rasowych' SOLTYSOW.

Pozdrawiam,

Jan Lontkowski


oraz dalsze wyjaśnienia


Witam,

Geneza slowa 'soltys' jest - niewyszukana. Otoz na stawku w Ogrodzie Botanicznym, na ktorym karmiono mieszance F1, ktore byly wieksze (tzw. jurnosc mieszancow) od krzyzowek dzikich, dochodzilo do 'walk' o pokarm. Byly to stloczone grupki kaczek, posrodku ktorych dominowal duzy mieszaniec. Dozorca ogrodu, ktory zwykl ogladac kaczki, mowil: "Ocho, przyszli z prenetsjami do soltysa". I tak zostalo.
Wszystkie informacje na temat 'soltysow' uzyskalem od Prof. Hrynkiewicza, wsplotworce tego mieszanca i nastepnych pokolen. Krzyzowki kaczki krzyzowki z kaczka domowa zwykle sa wieksze od ptakow dzikich, ale wygladaja jak 'zwykla' biala kaczka domowa z domieszka ciemniejszych partii upierzenia typowych dla kaczki krzyzowki poprzez formy przejsciowe, az po fentypowo kaczke krzyzowke z bialymi partiami. Takie kaczki nierzadko mozna spotkac na podworkach wielu gospodarstw, szczegolnie w poblizu zbiornikow wodnych z legowa krzyzowka. 'Sotlys' natomiast byl mieszanka z kaczka domowa, ale odmiana bardzo ciemna, niemal czarna z biala plama na piersi. Te dwie cechy wydaja sie byc bardzo trwale i dominujace.
Wszystko to zaczela sie na pocz. lat 60. Przypadek 'soltysa' byl opisywany jako 'piekny' przyklad dryftu genetycznego; mozna to znalezc w pracach niemieckich badaczy (nie potrafie jednak w tej chwili wskazac konkretnych namiarow).

Moge natomiast wskazac dwie pracki, ktore otrzymalem od Prof. Hrynkiewicza, obie w Przegladzie Zoologicznym: 1. Hrynkiewicz-Sudnik J. i M. , 1964. Sposoby udomowienia kaczki krzyzowki, Anas plathyrhynchos L., i mozliwosci uzyskania mieszancow z kaczka domowa. Prz. Zool. VIII, 2: 165-170. 2. Hrynkiewicz-Sudnik J., Strojny W. 1968. Obserwacje biologii i ekologii kaczki krzyzowki, Anas plathyrnynchos L., wprowadzonej na wody Wroclawia. Prz. Zool. XII, 3: 312-321.

Zdjecie przeslane przez Szymona, w szczegolnosci 'sotlys61' jest typowym, klasycznym i 'prawdziwym':) soltysem.

Pozdrawiam,

Jan Lontkowski




Temat: 1
oto co o sołtysach na liście dyskusyjnej PTAKI napisał Jan Lontkowski

Witam wszystkich,

Jest to kolejny list dotyczacy 'saltysow', ale prawde mowiac nie majacych nic wspolnego z ta wlasnie forma. Mysle, ze istnieje potrzeba wyjasnienia, o czym piszemy, bo takie nieswiadome nazywanie ptakow, bo tak nam sie wydaje, jest po prostu zle.

Otoz "sołtys' to mieszanka krzyzowki z domowa kaczka 'formy pomorskiej', ktora to byla ciemna, duza (do 6-7 kg) i charakteryzowala sie biala plama na piersi. Wynik tej krzyzowki (tj. mieszania) zaowocowal potomstwem o pokroju krzyzowki Anas plathyrhynchos o obarwieniu ciemnym (brunatnym, przez brunatno-czarniawe, po niemal czarne) z mniejsza lub wieksza biala plama na piersi. I to sa 'soltysy'. Natomiast zdecydowanie wiekszosc kaczek, ktore trafiaja na liste, ba, 'biora udzial' w konkursie na 'soltysa' to po prostu krzyzowki nietypowo ubarwione, a to z powodu albinizmu, leucyzmu, czy zabuzen w pierzeniu (jak ptak na obrazku autorstwa Adriana Ochmnanna) czy wreszcie rzeczywistego krzyzowania roznych gatunkow.

Prosze zatem o nieuzywanie niepoprawnych okreslen, ktore falszuja to, o czym chcemy powiedziec, napisac czy pokazac na zdjeciach.

Krzyzowka zalaczona do ponizszego listu nie jest hybrydem z cyraneczka, a jedynie nieprawidlowo pierzaca sie krzyzowka. Tak moga wygladac ptaki niedojrzale, ktore po pierzeniu postjuwenalnym nadal maja czesc pior w typie juv, jak rowniez niektore stare samice, ktore nabywaja czesciowych cech samca.

Obiecuje ktoregos dnia pokazac przyklady 'rasowych' SOLTYSOW.


moim zdaniem słuszna słuszność, bo niektóre z tych konkursowych sołtysów sołtysami nazywane być nie powinny

dopisane nazajutrz

Geneza slowa 'soltys' jest - niewyszukana. Otoz na stawku w Ogrodzie Botanicznym, na ktorym karmiono mieszance F1, ktore byly wieksze (tzw. jurnosc mieszancow) od krzyzowek dzikich, dochodzilo do 'walk' o pokarm. Byly to stloczone grupki kaczek, posrodku ktorych dominowal duzy mieszaniec. Dozorca ogrodu, ktory zwykl ogladac kaczki, mowil: "Ocho, przyszli z prenetsjami do soltysa". I tak zostalo.
Wszystkie informacje na temat 'soltysow' uzyskalem od Prof. Hrynkiewicza, wsplotworce tego mieszanca i nastepnych pokolen. Krzyzowki kaczki krzyzowki z kaczka domowa zwykle sa wieksze od ptakow dzikich, ale wygladaja jak 'zwykla' biala kaczka domowa z domieszka ciemniejszych partii upierzenia typowych dla kaczki krzyzowki poprzez formy przejsciowe, az po fentypowo kaczke krzyzowke z bialymi partiami. Takie kaczki nierzadko mozna spotkac na podworkach wielu gospodarstw, szczegolnie w poblizu zbiornikow wodnych z legowa krzyzowka. 'Sotlys' natomiast byl mieszanka z kaczka domowa, ale odmiana bardzo ciemna, niemal czarna z biala plama na piersi. Te dwie cechy wydaja sie byc bardzo trwale i dominujace.
Wszystko to zaczela sie na pocz. lat 60. Przypadek 'soltysa' byl opisywany jako 'piekny' przyklad dryftu genetycznego; mozna to znalezc w pracach niemieckich badaczy (nie potrafie jednak w tej chwili wskazac konkretnych namiarow).

Moge natomiast wskazac dwie pracki, ktore otrzymalem od Prof. Hrynkiewicza, obie w Przegladzie Zoologicznym: 1. Hrynkiewicz-Sudnik J. i M. , 1964. Sposoby udomowienia kaczki krzyzowki, Anas plathyrhynchos L., i mozliwosci uzyskania mieszancow z kaczka domowa. Prz. Zool. VIII, 2: 165-170. 2. Hrynkiewicz-Sudnik J., Strojny W. 1968. Obserwacje biologii i ekologii kaczki krzyzowki, Anas plathyrnynchos L., wprowadzonej na wody Wroclawia. Prz. Zool. XII, 3: 312-321.

Zdjecie przeslane przez Szymona, w szczegolnosci 'sotlys61' jest typowym, klasycznym i 'prawdziwym':) soltysem.

Pozdrawiam,

Jan Lontkowski




Temat: Życie wymyka się spod kontroli - GMO
JADŁO FRANKENSTEINA - WYWIAD Z MARKIEM KRYDĄ

Jadło Frankensteina
Fragment:
- Poza tym czym innym jest naturalne krzyżowanie się, a czym innym sztuczna ingerencja człowieka, jak klonowanie, wszczepianie krowie ludzkiego zarodka. To jest robione siłowo. Mamy hybrydę żubronia, krzyżówkę krowy z żubrem, ale jest on bezpłodny. Natura sama eliminuje ryzykowne sytuacje. Prosty przykład: ktoś je soję modyfikowaną genetycznie i co się dzieje dalej, jeśli nastąpi modyfikacja bakterii jelitowych?

- Nie wiem.

- No właśnie, dlaczego my tego nie wiemy? Dlaczego nie przeprowadzono długofalowych badań (przez 10, 20 lat), które potwierdziłyby: nic strasznego się nie stanie albo że jednak. Jeżeli motywem działania jest zysk, na który nastawione są koncerny produkujące żywność, to trudno oczekiwać, że będą myślały w perspektywie pół wieku. Jeżeli się pojawią zmodyfikowane krzyżówki i zdominują uprawę, to nie można potem tego cofnąć. Nie ma jak. Konsekwencje mogą być ogromne, nie do odwrócenia.

- Proszę jednak odpowiedzieć, czy są naukowe badania na to, że żywność transgeniczna szkodzi?

- Tak, głównie w Rosji. Irina Jermakowa zrobiła badania, z których wynikało, że u szczurów jedzących żywność z GMO nastąpiło obniżenie krwinek białych i wagi ciała, przekrwienie jąder. To skutki na przestrzeni roku, dwóch, nie wiadomo, jak wpłyną na następne pokolenia. W szkołach w Moskwie zakazano podawania produktów z GMO.

- Ma Pan teorię jakby spiskową, że ktoś z premedytacją i świadomie wpuszcza na rynek produkt, który może szkodzić, ba, może doprowadzić do ekologicznej katastrofy?

- Tak uważam. Zajmuję się wielkimi fermami hodowlanymi w stylu amerykańskim u nas w kraju. Przywieźliśmy do Polski Roberta Kennedy'ego juniora (ma on swoją organizację ekologiczną, która walczy m.in. z korupcją w tym temacie). Był zaskoczony wiarą Polaków w Amerykę. Powinniście bronić tego, co wasze, tradycyjnego rolnictwa, przetwórstwa - mówił. - Dlaczego uważacie, że ktoś to lepiej robi? Jeżeli dopuścimy u nas uprawy GMO, to licencję na nie mają głównie koncerny amerykańskie. Rolnik co roku będzie musiał wykupić tę licencję. Inaczej odpowie przed sądem. Koncern do swojego ziarna sprzedaje środek chemiczny. Tylko on nadaje się do tej uprawy. Inny by ją zniszczył. Na przykład zakłady mięsne Sokołów mają umowę z firmą Cargill. Rolnik hodujący świnie dla Sokołowa musi je karmić tylko paszą Cargilla, który soję przywozi z Ameryki Południowej. Polski rolnik nie może mieć swojej paszy, staje się tylko wyrobnikiem.

Ale to właśnie rolnicy najbardziej domagają się, aby dopuścić u nas uprawy z GMO. Uważają, że inaczej przestaną być konkurencyjni.

- Nie rolnicy, tylko w ich imieniu Izba Zbożowo-Paszowa, Rada Żywnościowa itd., w których zasiadają także ludzie reprezentujący zachodnie koncerny. Straszy się nas, że jeżeli nie dopuścimy GMO, to pasza zdrożeje automatycznie o 40 proc, żywność o 10, ale nic nie robimy, by sprowadzać równie tanią i niemodyfikowaną soję z Ukrainy. Nie ma dywersyfikacji, nie szuka się alternatywy, a my nie mamy wyboru.

całość:
http://www.zielonapolska.org.pl/?mid=57&nid=526&full



Temat: Poniatowa- miasto w lesie
Poniatowa to miasto w lesie, tak o naszej Poniatowej mówi wiele osób, które na co dzień mieszkają w dużych miastach i nie mają tak dobrze jak my- ze wszystkich stron mamy lasy. Dzięki temu mamy czyste powietrze, zielone miasteczko o zdrowych, komfortowych warunkach do zamieszkania. Gmina Poniatowa jest obszarem czystym ekologicznie. Ma perspektywy rozwoju turystycznego, rekreacyjnego i agroturystycznego.
Niewątpliwą atrakcją turystyczną Poniatowej jest zalew z wydzielonym basenem pływackim, brodzikiem dla dzieci, oraz z akwenem przeznaczonym do pływania na rowerkach wodnych. Obok zalewu znajduje się plac zabaw dla dzieci i obszerne boisko go gry w piłkę plażową.

W Poniatowej nie mamy starych, pięknych zabytków jak w innych miastach, ale mamy za to dużo lasów, stawów jednym słowem dużo zieleni i niepowtarzalny klimat. W Poniatowej nie ma także fabryk, które niszczyły by tutejszą przyrodę.

Pod względem geograficznym, Poniatowa leży w regionie Wyżyny Lubelskiej. Przez miasteczko przebiega rzeka Kraczewiczanka. Miasteczko położone jest w odległości tzw. trójkąta turystycznego- Kazimierz- Nałęczów- Puławy. Mamy zatem sąsiedztwo uzdrowiska i zabytkowego Kazimierza, które sprzyja rozwojowi turystycznemu naszego miasteczka.

Roślinność w naszym regionie nie ma charakteru naturalnego. Wyróżniamy więc dwa typy zbiorowisk roślinnych- dolinnych, oraz zbiorowisko wierzchowin i zboczy dolinnych. Najciekawsze w gminie Poniatowa gatunki rośli skoncentrowane są w południowej części na obszarach leśnych, nielicznych łąkach, w okolicach zbiorników wodnych.
W naszej gminie stwierdzono występowanie 12 gatunków roślin naczyniowych, podlegających całkowitej ochronie prawnej, 5 ochronie częściowej i 4 lokalnie rzadkich. Większość z nas pewnie nie wie, że konwalia majowa i paprotka zwyczajną są objęte częściową ochroną.
Poniatowskie lasy to przede wszystkim lasy sosnowe i lasy sosnowo- dębowe, na glebach bogatszych są lasy liściaste dębowo- grabowe, na podmokłych lasy olszowe, oraz lęgowe. Poniatowskie lasy słyną z dorodnych grzybów i jagód.
Wiosną poniatowskie lasy bielą się od zawilców, gdzie niegdzie błękitnieją od przylaszczek.
.
Na terenie naszej gminy żyje bardzo dużo gatunków ptaków. Można spotkać min. dzięcioły, sójki, kukułki, zięby, słowiki, wilgi, kosy, wróble są też ptaki drapieżne jastrzębie i myszołowy. Zimują u nas gile, sikorki, jemiołuszki. Są też ptaki które towarzyszą mieszkańcom naszej gminy przez cały rok, są to wrony, kawki, gawrony.
W lasach naszego powiatu żyje także zwierzyna i ptactwo łowne: sarny, dziki, zające, lisy, kuropatwy i bażanty

W Poniatowej jest blisko 10 hektarów stawów rybackich, w których występuje dożo gatunków ryb, min. są karpie, sumy, sandacze, szczupaki, amury, okonie, płocie, liny, występują także dwa gatunki karasia- karaś złocisty i karaś srebrzysty. Ponadto są też węgorze, ale w bardzo małych ilościach i tołpygi. Wodne rośliny to przede wszystkim moczarki kanadyjskie, rogatka sztywna, rdestnice grzebieniaste. Występuje także siedlisko mszaków, glonów i porostów. Jest to unikalne dla Wyżyny Lubelskiej tak liczne siedlisko.
Zarybianie poniatowskich stawów odbywa się jesienią. Oprócz różnych gatunków ryb w poniatowskich stawach uda się złowić także raki.

Pan Ryszard Rybicki poniatowski wędkarz, członek koła wędkarskiego w Poniatowej już od ponad 30 lat łowi ryby, przyznaje, że udało mu się złowić na wędkę niebieskiego, królewskiego raka. Ten gatunek raków jest bardzo rzadki w Poniatowej, ale Panu Ryszardowi złapał się i to na haczyk. Pan Ryszard łowi ryby na swoje, sprawdzone sposoby. Ma do tego celu przygotowane specjalne blaszki obrotowe, na które chętnie łapie okonie, bo najbardziej Panu smakują.

Po wodzie pływają różne gatunki kaczek, m.in, są łyski, krzyżówki, krakwy, przylatują także łabędzie. Dzięki temu poniatowskie stawy głównie wiosną przyciągają tłumy spacerowiczów, oraz zakochanych par. To właśnie na stawach, najlepiej się odpoczywa.

ZOBACZ ZDJĘCIA NASZEGO MIASTA



Temat: Enneagram - A Ty kim jesteŚ?
1w9 wyszło :]


Jedynka ze skrzydłem dziewięć: 1w9 - "Idealista"

Jedynka z tym skrzydłem ma podobną do dziewiątki aurę spokoju, choć nadal moŻliwe są u niej wybuchy gniewu. Często jest introwertyczna i sprawia wraŻenie nieobecnej zupełnie jak piątka. Ma tendencję do tworzenia zasad, które rzadko zadowalają innych, ale to teŻ jest jej siła. Gdy jedynka jest zdrowa, moŻe obiektywnie patrzeć na Świat, jest spokojna i powŚciągliwa w swoich ocenach. W ubiorze często jest bardzo tradycyjna i konserwatywna. Wiele jedynek z tym skrzydłem preferuje ubranie funkcjonalne i odpowiednie do okazji, ale niczym się nie wyróŻniające.
Gdy jest w stresie, moŻe mieć zbyt wysokie oczekiwania, wymagać od innych rzeczy, które nie są moŻliwe do realizacji przez przeciętną osobę. MoŻe okazywać polityczne i socjalne opinie, które są logiczne ale bardzo rygorystyczne i całkowicie pozbawione współczucia lub jakichkolwiek innych ludzkich emocji. NajwaŻniejsze stają się zasady, nie zaleŻnie jakim kosztem. Jedynka moŻe być bezlitosna i nieŚwiadomie okrutna.

Słynne jedynki ze skrzydłem dziewięć: Harisson Ford, Gorge Bernard Shaw, Michael Dukakis, Katherine Hepburn, Judie Foster, George Harrison .


Hmmm, powiedzmy Że pasuje, aczkolwiek wiadomo, nie da się do końca człowieka tak jasno okreŚlić. Z końcem się jednak całkiem nie zgadzam.

A jak ktoŚ potrzebuje więcej o mnie wiedzieć:


Inteligencja i systematycznoŚć cechują osoby urodzone pod znakiem Panny.
Planeta Merkury, która patronuje temu znakowi, daje Pannom bystry umysł i zdolnoŚć logicznego myŚlenia.

Panna jest bardzo zdolna i szybko się uczy. Umie ciekawie i przekonująco pisać oraz dyskutować. Za pomocą rozumu i logiki pragnie poznać Świat. Analityczne myŚlenie przeszkadza jej jednak nieraz spojrzeć na Świat z szerszej perspektywy.

Jest bardzo krytyczna wobec siebie i innych, niełatwo sprostać jej wymaganiom. Ma skłonnoŚć do perfekcjonizmu, musi pamiętać, Że trudno osiągnąć ideał. Nauki Ścisłe, biologia, medycyna wyznaczają obszar jej zainteresowań.

Głównym pragnieniem Panny jest doskonalenie własnego umysłu, dlatego przewaŻnie jest ona specjalistą w kilku dziedzinach wiedzy. Analizowanie zjawisk oraz wyjaŚnianie ich przyczyny jest jej pasją.

Panna przywiązuje duŻą wagę do porządku i czystoŚci. Przesadnie dba o swoje zdrowie, a szczególnie przejmuje się swoją wątrobą. OdŻywia się prawidłowo, kupuje ŻywnoŚć z ekologicznych upraw.

Interesuje się medycyną, takŻe niekonwencjonalną. Jest Świetnym organizatorem. Zanim zabierze się do działania, sporządzi szczegółowy plan. Przewidzi równieŻ wszystkie moŻliwoŚci pomyłek i błędów, jest więc zawsze dobrze przygotowana na kaŻdą ewentualnoŚć.

Nie lubi się spóźniać, robi wszystko z zegarkiem w ręku. Panna ma praktyczne podejŚcie do Życia. Jest oszczędna, zadawala się rzeczami niezbędnymi do Życia. Ubrania kupuje rzadko, wybiera rzeczy dobrej jakoŚci i na kaŻdą okazję.

W miłoŚci ceni prostotę i stałoŚć uczuć. Wybiera partnerów, z którymi będzie cieszyć się codziennoŚcią Życia. Do innych ludzi odnosi się raczej z rezerwą i chłodną uprzejmoŚcią, dopiero gdy kogoŚ bliŻej pozna, jest swobodna i bezpoŚrednia.

Panna odpoczywa najchętniej na łonie natury, z dala od zgiełku i tłumu miasta. Uwielbia rozwiązywać krzyŻówki i szarady, oglądać telewizyjne teleturnieje. Pasjami czyta ksiąŻki z róŻnych dziedzin.


:]



Temat: Dalszy ciąg gwiazdki - ewolucja genalna.
Skąd wzięły się warany na Komodo lub dlaczego słonie są duże, a wielorybom nie grozi wyginięcie? Wot problem!

Warany na Komodo przypłynęły. Były to jakieś jaszczurki obdarzone sztuką pływania i utrzymywania się na wodzie jak każde zwierzę podobne do krokodyla. Zasiedliły wyspę, która zmusiła je do ewolucji w kierunku obecnym. Te cechy, czyli rośnięcie do odpowiednich rozmiarów, ich wojowniczość i sposób zdobywania pożywienia. Oczywiście nie zatraciły umiejętności rozrodu, chociaż ich młode muszą szybko zdobywać umiejętność uciekania przez osobnikami starszymi!
Słonie i wieloryby? Miały możliwości, więc osiągnęły swój pułap wielkości, albowiem na ich wielkośc pozwalały warunki ekologiczne, wystarczająca lub wymuszająca flora i fauna, a także zapewniały sobie swoją wielkością własne bezpieczeństwo nie zjedzenia przez innych przestawicieli,a także zyskiwały możliwość pożywiania się własnymi wrogami. Taka ewolucja była dla nich zbawienna.
Ale warunki środowiskowe też sa zmienne. Ale są i przypadki malenia organizmów. Na przykład niedaleko Komodo leży Celebes czy na odwrót - niedaleko Celebesu jest Komodo. I sprowadzony tam zdziczały bawół anoa, tak często wykorzystywany w krzyżówkach, zmalał ze względu na brak...środowiska stepowego! Ciągle las, puszcza i to tropikalna, drzewa i drzewa i nie-"jego"-roślinność!
Dość dużo zwierząt, zwłaszcza pływających lub przez przypadek na przypadkowych tratwach pozasiedliło się. A żółwie z Galapagos?

I tak było z Palau (wyspą) Flores też koło koło Komodo i na odwrót. (Komodo dużo mniejsze i jeszcze dalej niż Flores od Bali i Jawy).
Jeżeli sąsiednie wyspy zamieszkiwali umiejący pływać pitekantropi (homoerectusy), to Wyspa wylkaniczna z czynnym wulkanem, stanowiła wswoistą dla nich pułapkę. Pułapkę podobną dla jaszczurów z Komodo. Również na Flores żyły jaszczury wybite do nogi przez człowieka z przydomkiem erektus i sapiens zwanego stegodonem. Jaszczur był też duży, lecz mniej agresywny od warana, no i miał przeciwników - ludzi. Jednak pitekatropi opanowali sztukę łowienia i budowy obiektów pomocniczych do tego i utrzymujących się na wodzie. Jednakże od Flores oddzielał ich silny nawet jak na warunki morskie prąd wodny, który albo ich przypadkowo porwał, lub postanowili pokonać!. Jednak było to droga w jedną stronę! I tak powstał homo floresiensic. Człowieczek wysokości do jednego metra, ponieważ ten był zwinniejszy i lepiej radził sobie z trudnościami wyspy! Niemniej była to linia homo erectusa.
Reszta o nim i o odryciu jest w Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Homo_floresiensis . (Conajmniej to trzeba wiedzieć, aby zapisać się na konferencję na 1-3 maja w Białowieży!)
Zanim przybył na Palau Flosres człowiek współczesny, wyparł hobbita, bo tak odkrywcy skrótowo nazwali odkrytego w wykopaliskach człowieka, na wulkan. Człowiek współczesny zajął się co potrafi robić najbardziej, a więc rybołówstewm chodowlą i uprawą. Ale, co mówią mieszkańcy Flores, ok 200-300 lat wcześniej ich przodkowie poszli na górę i wybili do nogi ebugogo (nazwa regionalna hobbitów.) A powód był prozaiczny. Tamci zbiegali przeważnie nocą i okradali ich sady, przeważnie coś do zjedzenia, kradli, co im mogłoby się przydać, a nawet dochodziło do tego, że okradali ich domy. Miarka jednak się przebrała, gdy "ukradli"... dziecko.
Ochrony, jaką dzisiaj ma Rospuda - też nie było! I to byłoby na tyle.



Temat: 1
Hej,
Przeprowadzenie drogi przez jakikolwiek obszar oznacza jego zdegradowanie. Oczywiście stopień degradoacji zależy od wielu czynników i może być pomijalny czy akceptowalny. Jednak zdegradowanie obszaru wcale nie oznacza, że jest w nim mniej zwierząt czy roślin (pomijając sam wyasfaltowany kawałek, który zajmuje stosunkowo niewielki obszar z całego obszaru na który oddziaływuje droga)! To jest najwieksza trudność - zrozumieć że jest różnica między 10.000 kaczek krzyżówek (bogactwo ptaków) a porównywalną liczbą ptaków wodnych ale z 15-20 gatunków. Spadek bioróżnorodności, któremu zapobiegać ma sieć n2k to nie jest to samo co spadek liczby sztuk zwierząt bytujących na danym obszarze. Nawet zupełnie skażone tereny mają swoich mieszkańców, którzy dzięki obecności jakiegoś czynnika niszczącego całą konkurencję mogą osiągać niespotykane nigdzie indziej liczebności. Tak jest np. ze słonymi jeziorami - stężenia soli zabijają większość organizmów, ale są takie, które się dostosowały, a które następnie wyjądane sa przez malownicze miliony falmingów. Ale to tylko 2 gatunki zwierząt rozmnożone niebotycznie. Bioróżnorodność jeziora skrajnie niska (ale już patrząc szerzej - zniszczenie tego wyjątkowego siedliska zmniejszy bioróżnorodność swiatową!)

Innymi słowy - droga wypłoszy część gatunków, dla innych może być nawet atrakcyjna. Pozbawi je konkurencji, dostarczy pokarmu. Ale te, które nauczyły się z dróg korzystać (jak np. myszołów) - nie są zagrożone jako gatunek. Zagrożone sa te, które dróg i ludzi unikają - jak orliki. Po zniszczeniu siedliska ptaki przeniosą się - tylko dokąd? Trwale przepłoszone ruchem samochodów nie zginą od razu, zajmą jednak mniej optymalne sedliska lub będą rywalizowac o inne, już zajęte - w efekcie będą miały mniejszy sukces lęgowy (lub mniejszy będą miały te, które zostana przez nie wyparte z ich siedliska). Po latach okaże się, że populacja jakiegoś gatunku zmniejszyła swoją liczebność, mimo iż asfalt nie pokrył żadnego gniazda i żaden ptak nie rozbił sie o pędzące auta...

Słusznie zauważasz fakt istnienia linii wysokiego napięcia - takie konstrukcje to olbrzymie zagrożenie dla ptaków. Pokusiłbym się nawet o zaryzykowanie tezy, że hałas samochodów spod linii, skutecznie płoszący ptaki też w nocy, może być suma sumarum korzystny

Oczywiście zacytowałem Kalskiego gdyż taka argumentacja jest przykładem na intelektualne ku^%$#%^%$. Gatunki leśne z Doliny Rospudy gniazdują w Polsce w liczbie nierzadko tylko kilkuset (kilkudziesięciu) par. Pozbawianie je siedlisk przez fragmentacje i płoszenie to istotny ubytek dla stanu ich zachowania. Gatunki krajobrazu rolniczego, jakkolwiek nierzadko drastycznie zmniejszające liczebność - wciąz gniazdują w liczbie kilkunastu - kilkudziesięciu tysięcy par.
Jednak tak spreparowana teza wywiedziona z prawdziwych zagorożeń dla np. czajki - w kontekście budowy jakiejś jednej drogi - dla 99% społeczeństwa w Polsce będzie brzmiała wiarygodnie. Dla decydentów drogowych jest sztuczką, by upierać się przy swoim szkodliwym wariancie. Nie neguję potrzeby ochrony gatunków krajobrazu rolniczego, ale nie walka z jedną trasą ekspresową jest tu właściwym narzędziem. A po takich tekstach w prasie mamy następnie artykuły jak to ekolodzy spierają się z ekologami i że każdy inny wariant drogi również wywoła ekologiczne protesty.

Na szczęście wyrok ETS będzie oparty na merytorycznych przesłankach, a nie na propagandzie i tu można zignorować szkodnictwo Kalskiego. Jednak dojdzie do wielu sytuacji, gdy zniszczenie czegoś cennego będzie zgodne z prawem (lub takie będzie sprawiać wrażenie) - i wtedy bój rozega się w warstwie społecznej - a tu każda wątpliwość jest wielce niekorzystna, gdyż społeczeństwo w swej masie i jego reprezentanci nie znają się na ochronie przyrody, znają się za to na konsumpcjoniźmie.

Szokującą jest dla mnie liczba "autorytetów", które tak zaangażowały się w kampanię drogowców. Chętnie poczytałbym studia na temat ich motywacji i okoliczności, które takie zachowania generują (wiem wiem , kasa kasa) - ale pewnie nikt takich badań nie zrobi...

Pozdrawiam
Szymon



Temat: Wykolejenie w Swarzedzu
http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3936187.html

Kaczki ofiarami katastrofy kolejowej pod Swarzędzem
Joanna Bosakowska
2007-02-21, ostatnia aktualizacja 2007-02-21 18:13
Już trzeci dzień trwa usuwanie skutków jednej z największych w ostatnich
latach katastrof ekologicznych w naszym regionie.
http://miasta.gazeta.pl/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=3935851

W poniedziałek tuż przed północą w Swarzędzu wypadło z torów aż osiem
cystern, w których przewożony był mazut. Z dwóch z nich wylał się olej - w
sumie 70 ton. Do wypadku doszło na bocznym torze, niedaleko Skansenu
Pszczelarskiego.

Mazut zanieczyścił rowy melioracyjne i kanały burzowe - nimi przedostał się
do stawów na terenie skansenu. Straż pożarna ustawiła zapory, które
zatrzymały olej. - Zapory są szczelne, Jezioro Swarzędzkie nie jest
zagrożone - zapewnia Hanna Grunt, wielkopolski wojewódzki inspektor ochrony
środowiska. Ale nie ukrywa, że tak naprawdę o skutkach katastrofy wobec
przyrody będzie można mówić za kilka tygodni.

Wiadomo, że nie zostały zanieczyszczone wody podziemne. Niskie temperatury
spowodowały też, że mazut zgęstniał, więc nie przesiąka głęboko w glebę. Ale
i tak ziemia została zabrudzona, zniszczoną warstwę gleby trzeba będzie więc
usunąć, a na jej miejsce nawieźć nową. Zajmie się tym specjalistyczna firma
Prote, którą wynajęły PKP Polskie Linie Kolejowe.

We wtorek na miejscu katastrofy pracowało 54 strażaków, wczoraj zostało tam
jeszcze ok. 30 pracowników kolei i firmy Prote. Stawiali na tory wykolejone
cysterny, usuwali mazut - ręcznie i przy pomocy pomp. - Może to potrwać do
dziesięciu dni. Wszystko zależy od pogody. Gdy przyjdą mrozy, mazut stężeje
i trzeba będzie go odrywać ręcznie - mówi Zbigniew Wolny, rzecznik prasowy
oddziału regionalnego PLK. Wszystkie cysterny miały być zaś usunięte do dziś
rana.

Na miejscu jest też komisja, która bada przyczyny wypadku. Na wyniki trzeba
będzie poczekać miesiąc, a może nawet dłużej. - Być może trzeba będzie
przeprowadzić ekspertyzy materiałowe torowiska, wagonów, tak jak to miało
miejsce w przypadku katastrofy kolejowej w Miałach w 2001 r. - zaznacza
Wolny. Wówczas z wywróconych cystern wylało się 47 ton oleju napędowego.
Dopiero w listopadzie 2006 r. komisja orzekła, że przyczyną tamtej
katastrofy była ukryta wada szyn.

Wtorkowa katastrofa nie zagroziła ludziom ze Swarzędza. Jej ofiarami stały
się jednak kaczki krzyżówki, które korzystają ze stawów w skansenie.
Pływając po wodzie, brudzą się mazutem. - Szkoda ich - mówi pani Wiesia ze
skansenu, która wczoraj pomagała wyciągać zabrudzone olejem ptaki. Jedną
kaczkę udało się uratować już we wtorek. Zauważyli ją pracownicy pałacyku
Pod Lipami i po wyciągnięciu z wody zawieźli do poznańskiego nowego Zoo. W
środę w ten sposób uratowali kolejne cztery ptaki. - Kaczki musiały tu
przylecieć w nocy. W czasie wiosennych przelotów zatrzymują się na stawach,
by odpocząć czy napić się wody. Tym razem niestety wpadają w gęsty olej -
opowiada pracownik pałacyku Paweł Ławniczak, który wraz z Piotrem Plucińskim
ratował ptaki.

- Gdy wszedłem do pomieszczenia, w którym były zabrudzone kaczki, to aż mnie
odrzuciło, śmierdziało jak w petrochemii - wspomina Paweł Botko, lekarz
weterynarii z poznańskiego Zoo. - Jedną kaczkę trzeba prać nawet kilka
godzin.

Wczoraj kilku pielęgniarzy oczyszczało ptaki z mazutu. Nie było to łatwe,
olej był tak gęsty, że lepił się do gumowych rękawic. Do mycia kaczek
pracownicy ogrodu użyli mydła i płynu odtłuszczającego, takiego jak do mycia
naczyń. - Niestety, substancje ropopochodne wchłaniane są przez skórę, więc
jeszcze nie wiemy, jak duże spustoszenie w organizmach kaczek mógł
spowodować mazut. A i nie wszystkie posklejane pióra da się oczyścić, więc
myślę, że ptaki dojdą do siebie dopiero po przepierzeniu, gdy stare pióra
wylecą - mówi Botko. Kaczki zostaną przez ok. dwa tygodnie w Zoo. Potem będą
wypuszczone na wolność.





Temat: Żywność modyfikowana genetycznie
Hm, ja trochę rozumiem o co chodzi Czeskiemu z "naturalnością" dawnych modyfikacji genetycznych.
Jest bardziej naturalne to że sadzimy sobie przy chacie potomka jabłonki która ma najlepsze jabłka, albo starannie zbieramy nasiona największych marchewek przez kilka tysięcy lat.
Po prostu tempo zmian nie jest wielkie i nie są one aż tak inwazyjne, zazwyczaj po prostu nakierowane na wielkość / obfitość zbiorów.

Zaś te współczesne krzyżówki, mieszanki czy inne świadomie zmodyfikowane na poziomie genetycznym organizmy - przyznać trzeba że zmiany zachodzą tu bardzo gwałtownie i są nakierowane na całą masę innych pożądanych cech.

Więc generalnie wydaje mi się że różnica jest większa niż "to samo tylko szybciej".
(Pomijam kwestię bardzo gwałtownych i znaczących mutacji zdarzających się w przyrodzie bez udziału człowieka, które są może rzadkie ale jednak są. W ten sposób przykładowo powstał nasz jakże wspaniały gatunek).

Niemniej jeśli chodzi o mój stosunek do sprawy - jest on raczej obojętny. Wierzę że ludzkość z natury ( ) dąży do postępu w nauce i nic nie jest w stanie powstrzymać rozwoju GMO, klonowania ludzi, lotów na Marsa, przeszczepów głowy i innych takich, tak jak nikt nie powstrzymał prac nad bombą atomową na przykład, która jest delikatnie mówiąc bardziej niebezpieczna niż jakikolwiek zmodyfikowany pomidor kiedykolwiek będzie i wiedzieli o tym wszyscy. To się po prostu będzie działo, a ja się cieszę że mogę takie fascynujące zjawiska obserwować i z podekscytowaniem wyglądam kolejnych.

Trzeba się też zastanowić nad postulatami tych wszystkich walczących z GMO aktywistów błędnie nazywanych ekologami. Z tego co wiem to chyba podstawowym argumentem jest fakt, że zmodyfikowane rośliny będą miały wybitną przewagę względem płodności, odporności itp. od gatunków dziko żyjących, więc jeżeli "uciekną" z upraw mogą je wyprzeć. Może coś w tym jest, ale mnie niebardzo przekonuje taka wizja, że jadę na łono Natury a tam na miejscu bagienka bujnie wyrosły modyfikowany ryż z witaminą A, pod lasem zamiast jeżynowiska pnie się ku niebu gigantyczna kukurydza, zaś na łące zamiast wrotyczu i rumianków szumią krzewy twardych pomidorów. Być może jednak kraczę w tym momencie i nie jest to wykluczone.

Jednak nie wiem (coś takiego było też w komentarzach do powyższego artykułu) czy to nie jest tak że firmy produkujące takie gatunki zabezpieczają siebie i równocześnie zapobiegają takiej wersji zdarzeń, tworząc gatunki nieodporne np. na jakiegoś wirusa, równocześnie sprzedając środki je uodparniające i nakręcając sobie biznes. Jeśli to prawda to problem uciekających superorganizmów podbijających świat nie wydaje się tak groźny.

A i jeszcze widzę miły plus rozwoju technologii GMO - powstanie alternatywy, co zresztą już widać. Ludzie będą szukać "prawdziwych", "ekologicznych" jabłek i innych produktów "spod wiejskiej strzechy", nakręcając biznes tego typu gospodarstwom



Temat: Żywienie a kolor upierzenia.

Czyli takie kanarki są "zaprawione" zanim jeszcze się wyklują?
Więc pozostaje mi chyba pogodzić się z faktem utraty kremowego upierzenia.
Może Wanda nabierze nowego uroku po tegorocznym pierzeniu.
Pozdrawiam.


Kiedyś też byłem zagorzałym przeciwnikiem jakiegokolwiek sztucznego dobarwiania kanarków, zresztą dalej uważam, że niezrzeszeni miłośnicy tych ptaszków, jeśli sobie tego nie życzą, wcale nie muszą dobarwiać swoich podopiecznych, ale od czasu mojego zainteresowania się kanarkami czerwono-czarnymi i po przeczytaniu wielu fachowych publikacji na ten temat, a także po konsultacjach z wieloma hodowcami kanarków kolorowych, sprawa nie jest już dla mnie aż tak jednoznaczna negatywna.

Po pierwsze na barwnik czerwony, a o ten głównie chodzi, reagują tylko te ptaszki, które posiadają genetycznie uwarunkowany tzw. czerwony faktor, czyli umiejętność odkładania czerwonego barwnika w piórkach podczas ich wymiany, czyli w okresie pierzenia się. Tak więc nie wszystkie kanarki trzeba dobarwiać, a i te z w/w czerwonym faktorem niekoniecznie muszą dostawać syntetyczny barwink, aby nabrać czerwonawej barwy. Pewien stopień czerwieni można uzyskać także przez konsekwentne podawanie ptaszkom pożywienia bogatego w karoten (marchew, papryka, buraczki czerwone itp.). Oczywiście nie będzie to jakaś „ostra” czerwień, ale ptaszki „z faktorem” na pewno nabiorą bardziej intensywnego koloru.

Po drugie nie należy zapominać, że dzisiejsze kanarki domowe są jednak stworzeniami ukształtowanymi przez człowieka, (podobnie jak uginające się pod ciężarem gigantycznych wymion mlekodajne krowy, mięsiste brojlery, czy karpie bez łusek), a uzyskany poprzez skrzyżowanie z czyżem kapucynkiem w/w czerwony faktor, jest traktowany jako doniosłe, przełomowe wydarzenie w historii hodwoli tych ptaszkow, które to wydarzenie należałoby jakoś tam – no powiedzmy – uszanować... Przecież kupując czerwonego kanarka i tak akceptujemy fakt dokonanej przed laty na jego przodkach w/w, nienaturalnej ludzkiej manipulacji (myślę o krzyżówce z czyżem), więc w dalszej opiece powinniśmy chyba jakoś konsekwentnie uwzględnić tą naszą „zgodę” na genetyczną umiejętność, która – co to dużo mówić – tak zdecydowanie poprawia wygląd naszego wybrańca.

Po trzecie nauka nie stoi w miejscu i obecnie stosowane barwniki nie są już tak szkodliwe dla zdrowia ptaków, jak to było dawniej. Jeśli hodowca przestrzega skrupulatnie odpowiednich instrukcji lub – tak jak ja – z umiarem dozuje barwnik, traktując go conajwyżej jako niewielkie UZUPEŁNIENIE do różnorodnego i bogatego w karoten pożywienia, kanarki z całą pewnością nie doznają uszczerbku na zdrowiu, a efekt barwienia będzie conajmniej zadowalający. Także i w tej dziedzinie, jak w wypadku KAŻDEGO podawanego kanarkom pożywienia, obowiązywać musi bowiem zasada, że nadmiar ZWASZE jest szkodliwy, bez względu na to czy chodzi o zielonki, pokarm jajeczny, czy też właśnie o barwnik. Inaczej mówiąc, kanarkom TAK SAMO zaszkodzą zbyt często podawane (i RÓWNIEŻ barwione – a jakże!!!) kolby miodowe, jak i bez umiaru stosowana kantaksantyna.

Po czwarte i ostatnie...
Wielu z forumowiczów nie zdaje sobie sprawy z faktu, że nawet KAŻDY z nas ludzi CODZIENNIE przyjmuje z pokarmem niesamowite ilości różnego rodzaju barwników, oczywiście nie tylko czerwonych, a także mnóstwo innej „chemii” i jakoś przecież żyjemy... Sztuczne barwniki są wszędzie, w kisielach i budyniach, w kompotach, wędlinach, zaprawach, w czekoladzie, cukierkach, ba, nawet w jarzynkach i owocach! Można się na to obruszać, można psioczyć, wybierać tylko pożywienie „bio” czyli takie rzekomo ekologicznie „czyste”, ale i tak przemysł spożywczy „wciśnie” nam jakąś dawkę „chemii” tylnymi drzwiami, a to w czekoladce, a to w proszku do pieczenia, a to w musztardzie... A co z zaniczyszczeniem środowiska? Z nieustannie „brudną” atmosferą? Z kwaśnymi dzeszczami, spadającymi na nasze podlewane tylko „ekologiczną gnojóweczką” jarzynki w ogródkach?

Nie oszukujmy się – nasze pożywienie pod względem czystości ekologicznej już dawno nie ma prawie nic wspólnego z potrawami zjadanymi przez naszych pradziadków i choćbyśmy się nie wiem jak starali, zjadane świństwa możemy conajwyżej jakoś tam OGRANICZYĆ, ale wyeliminować je z naszego pożywienia całkowicie, na pewno się nam już nigdy nie uda.

Tak więc obruszanie się na rozsądnie i z daleko idącym umiarem podawany kanarkom czerwony barwnik, (i to jedynie w okresie zmiany upierzenia, a więc przez góra dwa miesiące w roku!), przy jednoczesnym napychaniu własnych żołądków chemią do n-tej potęgi, jest delikatnie rzecz ujmując, nieco dziwaczne:)

W którymś z poprzednich wpisów przyznałem się, że jako zrzeszony hodowca, który zdecydował się na hodowlę ptaszków z czerwonym faktorem, także i ja MUSZĘ stosować kantaksantynę, ale podaje jej tylko połowę dopuszczalnych ilości, kombinując ten środek z bogatym w karoten pożywieniem, a zwłaszcza sokiem z buraczków.

Od tego, jak zareagują na takie ostrożne dobarwianie moje ptaszki (a efekty są coraz wyraźniejsze i więcej niż zadawalające!), zależało będzie moje dalsze postępowanie, ba, rodzaj rasy, na którą się ostatecznie zdecyduję...

Pozdrawiam

Jurek



Temat: uwolnić jesiotra
Pod takim tytułem, w tym roku Nautica organizuje zakończenie sezonu (18-19.X). Tutaj kilka fragmentów z zaproszenia rozsyłanego drogą mailową:

"... "UWOLNIĆ JESIOTRA"
miejsce akcji: Zakrzówek i Cafe Nautica
WSZYSCY którzy mają ochotę z nami zanurkować oraz uwolnić jesiotra oczywiście:)
...
Wasza obecność będzie wsparciem dla Stowarzyszenia Nautica zbierającego fundusze na zajęcia basenowe i wyprawy nurkowe dla osób niepełnosprawnych a także dla więzionych ryb, które chcielibyśmy z Waszą pomocą uwolnić do Zakrzówka:) "

Tytuł jak i zakończenie nawołuje do ratowania biednych, zniewolonych ryb, którym za wszelką cenę należy przywrócić wolność. Zastanówmy się jakie konsekwencje niesie taki populizm wygłaszany przez pseudo-ekologów, pseudo-obrońców "wolności".
Oczywiście idea jest wspaniała, cóż może być piękniejszego w naszej ludzkiej wyższości, nad darowaniem wolności.
Efekt takiej propagandy można zaobserwować w Czechach, szczególnie w Pradze. Znudzeni mieszczanie, czują potrzebę zrobienia czegoś w celu ratowania przyrody. A co można zrobić, mając żadne o tym pojęcie. Ano można np. wypuścić karpia kupionego w hipermarkecie przed Świętami do Wełtawy. Darować mu wolność
Zastanówmy się co dzieje się z taką rybą. W wyniku odłowów (zaciagnięcie siecią), transportu w dużym zagęszczeniu (tracą ochronny śluz, naturalną barierę przed mikroorganizmami), przerzucania z basenu do basenu, niemiłosiernym stressie biologicznym (zmiana wody-zmiana parametrów chem, szok termiczny itd)...znajdują się one w stanie krytucznego wyczerpania. W takim stanie przerzucone ponownie do "naturalnego środowiska" muszą zginąć. Ponowny szok termiczny, chemiczny. Może 1 na mln przeżyje.

Jak wyglądają manipulacje widziane okiem ichtiologa. Kilka przykładów.
W stawie, w którym zimują karpie, może wystąpić konieczność cięcia lodu. Efek: potężny stres dla ryb, w wyniku którego 20-30% moze zginąć (a my mamy ryby po cięciu lodu, odłowie sieciowym, transporcie, przetrzymywaniu w basenach w sklepie..)
Przerzucenie ryb z jednego akwenu do drugiego, gdzie temp. wody różni się o 10 st. - w zależności od gatunku, może zginąć do 100% osobników.
Zbyt szybkie ochłodzenie/podgrzanie wody (pow. 2st C/1h) oraz zbyt duże ochłodzenie/podgrzanie w ciągu kilku godz.- śmiertelność do 100%
Zmiana chemizmu wody-potężny stress biologiczny.

Nawet najmniejsze wystąpienie czynników niesprzyjajacych (z naszego punktu widzenia), wywołuje silny stress biologiczny, który może objawiać się wystąpieniem śmiertelności nawet po okresie kilku miesięcy. Nie wspomnę, że osłabiony organizm, pozbawiony dużej ilości śluzu w wyniku brutalnych manipulacji, pokaleczony, jest narażony na inwazje chorób (bakteryjnych, wirusowych, pleśniawek) i pasożytów, które dodatkowo go wykończą.
Przygotowanie ryb do zarybienia, to wyższa szkoła jazdy.

Ale jest i druga strona medalu. O wiele bardziej brutalna, która nie ma litości.
Wpuszczając do ekosystemu nowych lokatorów, przenosimy razem z nim choroby. Przywiezione ryby do hipermarketu, np. z Węgier czy Ukrainy, mogą być zdrowe, ale są nosicielami chorób, na które są już odporne. Zawleczenie tych patogenów do nowego ekosystemu, może być katastrofalne w skutkach dla całego regionu. Ptactwo przeniesie je na okoliczne zbiorniki itd. Pierwszy kontakt z nowym wirusem, może oznaczać śmiertelność miejscowych populacji ryb nawet 80-100% w ciągu 3 tyg.

Co ma na celu wpuszczanie do Wełtawy karpi. Przecież ta ryba została introdukowana z Chin do Europy kilkaset lat temu. W dodatku tylko na nielicznych stanowiskach potrafi się rozmnażać.
Jaki cel przyświeca wpuszczeniu jesiotra do Zakrzówka. "Jesiotry" które spotykamy w sklepach, to krzyżówki ryb z tej rodziny (najprawdopodobniej siewrugi z czeczugą, ale i też innych gat.), bezpłodne, wyhodowane tylko do celów konsumpcyjnych. Jesiotra zachodniego w Europie już nie znadziesz, wyginęły, a racze my je zabiliśmy...zaporą we Włocławku.
"Zarybmy" żyrafami Bieszczady, foki wpuśćmy do Morskiego Oka, lwa na Islandię a krokodyla do Wisły. Przecież może być pięknie i kolorowo. Czemu mamy oglądać wciaż te same gat. zwierząt.
Robienie zoo z ekosystemu, to specjalność pseudo-ekologów. Cenę za te eksperymenty płaci zawsze przyroda, cenę straszną, najwyższą i bezlitosną.
Intodukowany do Europy rak pręgowany z Ameryki Pn. jest nosicielem dżumy raczej, która zabija nasze rodzime gatunki. Piekne i potężne raki: szlachetnego i błotnego.
Wpuszczone amury (ryby z rodziny karpiowatych, introdukowane z Chin) do jezior mazurskich, zniszczyły doszczętnie wiele ekosystemów, zmieniając ich skład gatunkowy i doprowadzając do klęski ekologicznej.
Przykładów takich niestety mógłbym mnożyć bez końca...

Nautica powinna mieć świadomość, że oprócz dobrej zabawy dla znudzonych klientów, robi coś jeszcze. Kształtuje świadomość ekologiczną wielu ludzi, którzy maja wpływ na innych. Kilka lat temu w bazach w Chorwacji wręcz zachecało się do zbierania podwodnych pamiątek: wszystko co martwe, jest dla was. Muszle, skorupy jeżowców... dziś nurkowiska wyplewione jak marchewka w ogródku z wszystkich podwodnych "perełek". Tylko na odprawach słyszymy nowe hasło: zostawcie to co spotkacie dla innych.... szkoda, że trochę po czasie...
Czekać tylko, jak zamiast na talerz Wigilijny, karp trafi do Zakrzówka. Wcześniej popływa w wannie dla uciechy i utrapienia rodziny. Może mu nawet nalejemy ciepłej wody, bo w stawie zmarzł okropnie. Popstrykamy światłem do łazienki, bo nawet nie wiemy, że u ryb szyszynka reaguje silną sekrecja hormonów na bodźce świetlne. A może uda nam się kupić żywą rybę innego gatunku i wspaniałomyślnie przywrócimy jej wolność. Cóż to będzie za nurkowanie, gdy w lecie spotkamy naszą "podopieczną". Łza się w oku kręci i buzia cieszy na samą myśl

pozdrawiam serdecznie miłośników ekologii, Sylwek