Oglądasz wiadomości wyszukane dla frazy: ekstra Przewóz osób
Temat: Objazdowa sala tortur
Wóz z zewnątrz przypomina mi trochę ten z filmu "Imię róży". Tylko że tamten był po prostu dla przewozu dostojnej osoby inkwizytora. Narzędzia tortur - dobrze zrobione mebelki. Świetne klimatyczne zdjęcie wnętrza wozu, natomiast jak już zostało wspomniane wcześniej, z zewnątrz można by było dorobić więcej szczegółów, "smaczków". Chociaż szafka podręczna jest ekstra. Prawie jak w wozie strażackim :D
Temat: Znane i nieznane tricki w Oplach Zafira
Nie ma co narzekać. Dla mnie Zośka jest optymalna. Własności przewozowe ekstra już nie raz przewoziłem płytę na meble długości 2.4 m i szer. 50 cm. Można przewieść 7 osób i to jest jej główna zaleta ( mam gdzie wepchnąć teściową ), a rozmiary pozwalają łatwo parkować w mieście. Jedyne co denerwuje to rzeczywiście jakość plastików. Już nawet myślałem, żeby je dać do tapicera. Może ktoś to już zrobił ?
No i słaby dostęp do silnika, ale to ma znaczenie tylko dla tych, którzy lubią sami grzebać. ( ostatnio wymieniałem olej i chciałem wymienić filtr oleju myślałem że mnie cholera weźmie, nie mogłem odpiąć jednej wtyczki przy filtrze, silnik 2.2 DTI, nijak nie można łapy tam włożyć)
Cena do jakości i funkcjonalności dobry +
Temat: Ostrzeżenie dla wszystkich diagnostów - jestem ukarany
póki co w tym kraju są sądy i to one wydają wyroki a nie policja i pismaki,
Np:
Diagnosta bez przeglądu
Na karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz 2,5 tys. zł grzywny skazał Sąd Rejonowy w Słupsku diagnostę Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Słupsku Tadeusza S. Mężczyzna został oskarżony o branie łapówek w zamian za pozytywne przeglądy techniczne autobusów nieistniejącej już firmy przewozowej Rami. Tadeusz S. nie będzie też mógł uprawiać swojego zawodu przez 5 lat.
Prokuratura ustaliła, że oskarżony przynajmniej 19 razy wziął po 100 zł „ekstra“ kosztów za przymknięcie oka na fatalny stan techniczny autobusów.
Każda z tych łapówek był odnotowana w dokumentach księgowych spółki przewozowej! Księgowa zapisywała je jako „200 zł koszt przeglądu + 100 zł w łapę“.
Tadeusz S. miał pobierać ekstra koszty od października 2002 roku do października 2005 roku. Na podstawie zeznań świadków sąd ustalił, że autobusy były w złym stanie technicznym, częstokroć nie nadawały się do przewozu pasażerów. - Aby zapewnić dobre funkcjonowanie spółki, która znajdowała się w słabej kondycji, utrzymywano dobre stosunki z diagnostą - uzasadnia sędzia Tadeusz Stodoła.
Ich utrzymywaniem zajmował się przede wszystkim świadek Mirosław N. To on wręczał oskarżonemu pieniądze za przegląd. Tadeusz S. nie przyjmował pieniędzy od innych osób.
- Gdy inny pracownik spółki Rami jechał na badania techniczne autobusu, kończyły się one negatywną opinią. Sprawdzano również, kiedy diagnosta ma dyżury - dodaje sędzia.
Sąd, uwzględniając wiek oskarżonego oraz jego dotychczasową nienaganną opinię, postanowił zawiesić karę wiezienia. Jednak S. otrzymał zakaz wykonywania zawodu diagnosty przez najbliższe 5 lat. Po procesie nie chciał komentować wyroku.
Sprawa Rami to z kolei jeden z największych przekrętów finansowych w firmie przewozowej na terenie Pomorskiego. Jej właściciele - Irena i Mariusz R. - przez dwa lata zarobili bez odprowadzania podatku 1,5 mln zł. Przez ten czas posługiwali się kasami fiskalnymi, które zostały wyrejestrowane z Urzędu Skarbowego, bo... zostały ukradzione.
Dziennik Bałtycki (12.2.2008)
źródło: http://www.drivingschool....gladu_1945.html
Temat: Czy zemsta jest zła?
Czy uwaza Pan, ze czlowiekowi okradzionemu przybedzie pieniedzy gdy
zlodziej dostanie surowsza kare? Ale rozumiem, ze chodzi Panu o funkcje
odstraszajaca wyroku.
Nawet nie o to. Chodzi mi o fakt, że prawo powinno chronić
pokrzywdzonego, a mie szukać usprawiedliwień dla przestępców. Fakt, że
ktoś miał trudne dzieciństwo, do szkoły "pod górę", a do tego to wogóle
jest porządny, tylko raz ukradł, nie znaczy, że owa kradzież jest dla
okradzionego mniej dotkliwa niż gdyby dokonał jej ostatni drań, który
więcej życia spędził w więzieniu niż na wolności.
Wydaje mi sie, ze problem korelacji pomiedzy
surowoscia kary a iloscia przestepstw byl wielokrotnie badany i o ile mi
wiadomo to nie surowosc, ale nieuchronnosc kary ma najwiekszy wplyw na
zmniejszenie liczby przestepstw.
To też mam na myśli. W tej chwili system widełek powoduje, że często
kara jest śmieszna w porównaniu do czynu, bo sąd doszukał się ekstra
okoliczności łagodzących (np. kilka lat poprawczaka za morderstwo).
Likwidacja widelek? Kiedys w USA (nie wiem czy w calych, czy w czesci)
uchwalono, ze osoby posiadajace przy sobie narkotyki w ilosciach
"hurtowych" dostaja automatem 25 lat. Mialo to w zalozeniu udezyc w
kurierow przewozacych towar z Meksyku. Co zrobily gangi? Zacely wysylac
kilkunastoletnich chlopcow ze wsi, polanalfabetow ktorych kuszono
perspektywa pracy w USA i na lotnisku dawano paczke - do przewieziena
"przy okazji". I taki chlopaczek dostawal (jesli wpadl) 25 lat; w tym
wypadku praktycznie "za niewinnosc".
Czy za niewinność? Czy ów meksykański chłopaczek nie robił nic złego?
Przez to, że ów chłopaczek chciał poprawić sobie stopę życiową przez
emigrację do USA, a żeby to zrobić musiał odwdzięczyć się przewożąc
narkotyki, inny chłopaczek już będący w USA miał spieprzone życie. Oni
wiedzieli na co idą, więc niech nie płaczą, że szli do więzienia.
Pozdrawiam
Temat: Uroda?
Wrocilem z pracy moge sie wypowiedziec
otoz pani na zdjeciu jest amerykanka albo przedstwicielka tzw swiata zachodniego, jestem tego pewny na 90%.
Pani ta rowniez ma jakies klopoty zdrowotne typu cukrzyca, niedoczynnosc tego czy owego.
Pani ta moze nawet nie jesc duzo w jej pojeciu ale je bardzo zle tzn je gotowe produkty pelne chemii
ale od poczatku
czemu ta pani jest najprawdopodobniej amerykanka. Bo tylko tu jest taka 'poprawnosc polityczna' ze kobieta nie wstydzi sie pokazac na ulicy. Pewnie ze nie dlaczego mialaby skoro od najmlodszych lat jej, jak i calemu narodowi wmawia sie ze sa ekstra ze sa niepowtarzalni i ze maja sie nie przejmowac ukrytymi usmieszkami. Bo amerykanin w twarz ci powie ze niewazne jak wygladasz wazne ze dobrze ci z tym. Poza plecami ludzie odwracaja sie z obrzydzeniem od takiej osoby nawet jesli maja w domu kogos podobnego i temu komus powiedza ze niewazne bo i tak jestes niepowtarzalny A taka pani powie ze jest jej dobrze i nikomu nic do tego, bo co ma [powiedziec. Ale w domu jak nikt nie widzi popada kobieta w depresje i zazera je... zazera te depresje nie dieta ktora jej dietetyk zalecil ale zazera je batonikami, roznego rodzaju junk foodem. a potem wszystko rosnie.
Mam stalych pacjentow ktorych wozimy do lekarza na dializy itp.
ponizej 80 kg malo kiedy mam pacjenta.
Moj rekord to 760 funtow czyli zaraz ile to... 344 kg
no i mamy w firmie specjalna karetke dla takich pacjentow tzw politycznie bariatryczna
ale juz w firmie nazywa sie ja statkiem wielorybniczym. Niewazne... do takiego goscia choc najczesciej niestety sa to kobiety wzywa sie dwie choc w ekstremalnych przypadkach wiecej karetek. we dwojke nie ma bata ze podniesiemy (chocby nie wiem jak sie wytezal) no a poza tym w firmie regulamin mowi ze bezpiecznie moge podniesc jedynie 125 funtow pacjenta plus okolo 20 funtow nosze czyli jakies 65 kg. No ale widzi taka pacjentka ze przyjezdzaja do niej 3 karetki (z czego jedna, ta ktora ja bedzie przewozic jakas dziwna) i laduja ja do tej karetki
tak to znowu dostanie kolejnej depresji i sie kolo zamyka
no ale ja nie o tym, w Polsce jeszcze tego nie ma ale bedzie z czasem, ludzie malo robia kolo siebie, wszystko jest gotowe, nawet po poczte do skrzynki podjezdzaja samochodami. Jedza rzeczy pelne chemii, nie chce im sie gotowac (dlugo trwalo zmienianie pewnych nawykow mojej zony) generalnie ruch i normalna( nawet nie zadna bardzo wysrubowana) dieta.
Temat: [pr] Dzialamy dla pasazerow (MFK)
HeJ
Olo niestety powycinał był niektóre ciekawsze kawałki, po czym popełnił był:
| zlecaniem i kontrolą przewozów, zamawianiem,
| sprzedażą i kontrolą biletów, windykacją należności, łącznie z procesami
| sądowymi,
| O, fajnie - to ja przy okazji poproszę o procentowy stopień ściągalności
| mandatów. W 1996 roku windykowano 55 %, jak jest teraz?
Ze ile? W takim razie kogos sie tu robi w konia - albo kontrolerow, albo
opinie publiczna podajac lewe dane.
To zaiste ciekawe, czemu tak bardzo przez Ciebie gloryfikowane KZK GOP robi
kogoś (i pytanie kogo) w bambuko???
Mozna wiedziec skad je masz?
Ależ oczywiście - to są dane publicznie dostępne. Taka informacja została
podana na konferencji anukowej w Zakopanem, na przełomie lutego i marca 1996.
Natomiast przepraszam za błąd, bowiem chjodzi o dane z II połowy 95.
| obsługą techniczną i fiskalną
| automatów biletowych, tworzeniem i modyfikowaniem rozkładów jazdy,
| badaniami
| zainteresowań pasażerów pod kątem dostosowania oferty do ich potrzeb,
| Czy można prosić wyniki badań i metodykę ich prowadzenia?
Chyba znasz metodykę - jezdzą sobie studenci i liczą (choc raz liczyla z
nimi jakas stara oma na 15)
Mocno upraszczasz. Bo przykładowo powstaje pytanie - wszystkie wozy tego samego
dnia, czy każdy innego? Sposoby typowiania dnia badań, miejsc badań i cała masa
innych. A że studenci jeżdżą i liczą to wiem - dzięki temu mam czasem ciekawe
informacje. a poza tym czasem się też nakiety przeprowadza - coś na ten temat,
a przede wszystkim wyniki...
| ROTFL. Kancelistki nawet nie są uprzejme wpisywać numeru dziennika
| podawczego
| na kopii potwierdzającej złożenie pisma.
A na co Ci ten numer? Wazne ze jest data i pieczec, ze wplynelo...
Jak się potem telefonuje z ponagleniem, to czasem pomaga.
| Mało? - to dodam, że znam miejsca gdzie rozkłady nie były
| uaktualniane od kilku lat!!!
A ja znam miejsce, gdzie (i jest to duzy węzel nie jakies zadupie) jest
odwrocone logo KZK GOP (^v) i co z tego? :-P
No jak odwrócone to jest obraza majestatu!!!
| Nie rozumiem tej retoryki. Jeśli to za mało, to zwiększyć zatrudnienie,
| jeśli
| to dość, to dlaczego komunikacja jest taka syfiasta i cianka???
Bo nie ilosc sie liczy, lecz jakosc. Ale z pewnoscia gdyby KZK rozbilo sie
na pomniejszych organizatorow komunikacji to tych urzednikow musialoby byc
znacznie wiecej, a niekoniecznie bylyby to jakies szczegolnie kompetentne
osoby...
Acha. Czyli, jak rozumiem, w KZK GOP zatrudnieni są pracownicy dobrej jakości?
| Tak więc rozwiązanie KZK GOP
| pociągnęłoby za sobą znaczny wzrost zatrudnienia w urzędach miejskich i
| gminnych, przy czym wiele osób będzie musiało wykonywać niepotrzebnie tę
| samą pracę.
| Niekoniecnzie.
A jak to widzisz inaczej? To samo co jest obecnie robione przez Pana
Iksinskiego dla obszaru A+B+C będzie musialo byc robione przez Pana
Iksinskiego dla obszaru A, przez Pana Nowaka dla B i przez Pana Kowalskiego
dla C, bo przeciez jeden Iksinski nie bedzie robil na trzech etatach....
Obecnie jeden zajmuje się taryfą, drugi rozkładem, trzeci - pablik rilejszyns
itp. Po rozpadzie pierwszy obejmie wszystkie działki w gminie A, drugi - w
gminie B, trzeci w gminie C. I będą przez to bardziej interdyscyplinarni ;-)
| KZK GOP nie powinien dostać złamanego eurocenta znikąd!!!
Mam nadzieję ze kolejne linię bedą wycinac pod Twoim domem i to dosc
hurtowo - moze wowczas przemowisz innym glosem.
Eeee, u mnie to, w porównaniu do innych rewirów, jest ekstra. Nawet w prezencie
dostaliśmy nową linie, 744, o kształcie zanku zapytania - bardzo wygodnie się
nią jeździ, bo zasadniczo jeździ pusta.
A co do Twojej wypowiedzi - to tak na poważnie jestem chyba ostatnią osobą,
która chciałaby dezintegracji systemu komunikacji miejskiej. Z tym tylko, że
KZK GOP nie jest w stanie zapewnić integracji w komunikacji miejskiej, ba,
nawet nie jest w stanie zdefiniować jej.
Porównaj sobie proszę, co przez 12 lat zrobiono w GOP z komunikacją, a co w
innych miastach. Przecież nie da się ukryć, że jednym z większych dostawców
taboru do GOP był i nadal jest... MPK Kraków!
To, co z komunikacją zrobiono, a raczej to, czego z nią nie zrobiono, widać od
razu. Ale oczywiście KZK GOP jest niewinne ex definee - winne są gminy,
samorząd województwa, podwykonawcy, przewoźnicy, pasażerowie, kierowcy,
sygnalizacja, sprzedawcy biletów, producenci kasowników, miłośnicy, "komuniści,
żydzi i wielbłądy" (c) Skiba.
PZDR
bm
Temat: Ikarus tylko dla "kibola" i w nocy
http://moto.trojmiasto.pl/news.phtml?id_news=18796
Trzy fabrycznie nowe, niskopodłogowe autobusy wyruszyły w zeszłym tygodniu na
gdyńskie ulice. Oznacza to, że na 239 tutejszych autobusów tylko 8 to
wysokopodłogowe Ikarusy. Służą głównie do... przewozu kibiców. Większość
starych Ikarusów sprzedano - wożą pasażerów m.in. do Warszawy.
Trzy nowe, bardzo komfortowe "Solarisy" kupiło w poprzedni piątek
Przedsiębiorstwo Komunikacji Autobusowej, jeden z ośmiu przewoźników
autobusowych w Gdyni (wszystkie jeżdżą na zlecenie gdyńskiej komunikacji). Dwa
standardowe o dł. 12 m i jeden autobus przegubowy o dł. 18 m. Wszystkie tzw.
III generacji z najnowszymi rozwiązaniami technologicznymi. PKA kupiło je ze
swoich środków, bez żadnego ekstra dofinansowania. Solaris to marka, którą
kupują miasta europejskie (Szwajcaria, Niemcy).
- Nie możemy liczyć na stare jednostki, bo mają 800 – 900 tys. km na liczniku
– mówi Zdzisław Maksymowicz, prezes PKA. - W tamtym roku kupiliśmy 2 nowe
autobusy i 2 używane. W tym roku – 3 kolejne nowe. Czy to koniec zakupów? To
nie jest powiedziane.
Autobus to nie jest tania sprawa. Przegubowy kosztuje ok. 1 mln zł, a "krótki"
przeszło 700 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć jeszcze 22 proc. VAT-u.
– Proszę zobaczyć ile pojedyńczych biletów za 2 zł i ulgowych za 1 zł trzeba
uzbierać od pasażerów, aby kupić taki jeden autobus przegubowy za 1 mln 220
tys. zł, ale nie oznacza to podwyżki cen biletów – zapewnia Marcin Gromadzki,
rzecznik Zarządu Komunikacji Miejskiej w Gdyni, organizatora przewozów.
Obecnie w gdyńskiej sieci komunikacyjnej jest 239 autobusów, z czego 203
niskopodłogowe, a 28 średniopodłogowych – jeszcze w miarę przyjaznych osobom
niepełnosprawnym.
- Tylko 8 to stare Ikarusy wysokopodłogowe. Są one głównie wykorzystywane do
przewozów na liniach nocnych i kibiców meczów piłkarskich – wyjaśnia rzecznik ZKM.
- Sądzimy, że w związku ze świeżymi zakupami pozbędziemy się jednego Ikarusa,
z tym, że nie sztuka go wyzłomować. Sztuka go sprzedać – dodaje Zdzisław
Maksymowicz.
Ostatnio sprzedany Ikarus (jesienią tamtego roku) pojechał na Śląsk. Był tak
sprawny, że nazajutrz po przyjeździe założono tylko nowe numery i ruszył na
trasę. Długi czas jeździł nawet w gdyńskich barwach. Kolejny jest podporą
olsztyńskiej komunikacji, wiele jest w Białymstoku – bo niestraszny im mróz.
Kolejne sprzedano licznym firmom prywatnym, które wożą pasażerów z
podwarszawskich miasteczek do Warszawy. Tam autobus z gdyńskimi oznaczeniami i
w gdyńskich barwach nikogo nie dziwi.
- Bardzo dobrą renomę mają także nasi kierowcy – we wszelkich kursach
kwalifikujących do wyjazdu do Wielkiej Brytanii samo wpisanie do
kwestionariusza informacji "staż w gdyńskiej komunikacji miejskiej" zwalnia z
części egzaminów – chwali Marcin Gromadzki i uspokaja: Nasza komunikacja jest
tak stabilna finansowo, że nie obawiamy się dużego odpływu kierowców.
Autor: (boj)
Temat: Wzbogacanie banków ?
| Srednia (nawet wazona) nie wyjdzie 10 zl.
Czy to sa jedyne banki?
Cos kolo polowy rynku. Pozostale sa tansze zazwyczaj :) A co? :)
Tyle, ze ta osoba wplaca 100 a takich osob jest pare milionow co robi
juz ladna sumke, teraz bank ma mozliwosc obrucenia tymi pieniedzmi
-gotowka- i zarobienia. Bank glownie zarabia na takich wlasnie
klientach co to wplacaja male sumy, bo musza doplacac do banku. Nie
licz pojedynczego klienta a miliony. Bankomatow jest dziesiat tysiecy
a klientow miliony! Nie produkuje sie bankomatu ekstra dla kazdego
klienta. Bankomat jest bardzo tani dla banku, bo moze ograniczyc
koszty wyplat dla ludzi ktorzy by musieli zamiast bankomatow
pracowac, oraz daje mozliwosc bankowi obracania duzymi pieniedzmi,
jesli byly by tylko okienka klientela wyplacala by wiecej kasy z
uwagi na zamkniete okienka po 18 i w wekendy.
Owszem, tyle. ze:
a) bankomat sporo kosztuje, rowniez jego obsluga, przewozenie gotowki, etc.
b) banki bardzo cieszylyby sie, gdyby klienci chcieli korzystac z
bankomatow. Pamietasz co sie stalo, jak PKO BP wprowadzilo oplaty za wyplate
ponizej 500 zl bodaj? :)
c) Tak - owszem to sie robia miliardy zlotych, co nie zmienia jednak faktu,
ze koszt jednostkowy pozostaje. Zwlaszcza klientow, ktorzy nie chca sie
obsluzyc przez internet. Przyklad masz. W mBanku konto i karta nic nie
kosztuje.
Wiec pora zrobic reorganizacje i zwolnic pracownikow, koszta sie
zmniejsza... tylko zaraz, czy wowczas bank cokolwiek zarobi? Zrozum,
mnie to nie interesuje ile bank ponosi kosztow to sprawa ich
strategi, dla mnie jest smieszne, by bank wymagal placenia za to, ze
daje mu czysta gotowke ktora obraca, chocby bylo to 1 zl!
A dla mnie jest smieszne wymagac, zeby za te zlotowke bank dokladal do
ciebie 10 zl. Bank jest od zarabiania pieniedzy. Nie podoba ci sie - mozesz
go zmienic na inny. BTW porownywales koszty w SKOK-ach? Nie? to porownaj i
przestan gadac, ze w bankach jest tak drogo. Masz wybor - mBank, Lukas,
Millennium, Inteligo, eurobank, BGK. Proste konto z karta duzo nie kosztuje.
A ze chcesz miec pelno bankomatow, bezpieczenie, szybko. To kosztuje.
Ojej, bo siem rozplacze nad losem biednego banku... Skoro bankomaty
kosztuja za duzo, zlikwidowac?! Przejsc na okienka.. tez za
drogo..coz, ale pech, moze zamknac dzialanosc?
Nie. Dawac oplaty takie, zeby sie oplacalo. Jesli tobie sie to nie podoba,
to przestan jeczec tylko zmien bank. Koniec kropka.
bank nie jest potrzebny mi jako "kowalskiemu" ja sie od banku obejde,
ale bank bezemnie nie! Ja tam preferuje gotowke, i jesli ja nie mam
konta bank nie dostanie odemnie kasy na to by mogl zarabiac... Skoro
bank zbiera kase od ludzi by moc ta kasa zarabiac, jest czystym
zydostwem i bezczelnoscia zadnie plcenia za to! Jeszcze raz powtarzam
bank mnie nie musi obslugiwac, bo obsluga mnie przez bank to jest ich
interes nie moj!
Kolego. Zachowujesz sie na zasadzie, ze przychodzisz do McDonaldsa z 1 zl i
zadasz kanapki za 5 zl. Bos klient i masz pieniadze.,
Za usluge bank chce tak kwote i juz. Jak masz tej kasy wiecej mozesz
negocjowac zwolnienie z oplat. Mozesz wybrac tanszy bank. Widzisz gdzies
problem?
serio? To po co kupuja?
Bo gdzies bezpiecznie kase trzeba wsadzic, skoro nie mozna jej innemu
pozyczyc? ;)
A co mnie to obchodzi? Czy wiesz jaki sa moje koszty stale zwiazane z
prowadzeniem rachunku w banku?
a musisz miec to konto? Mozesz isc do tanszego banku, moze nie korzystac,
Zauwaz rowniez, ze LOKATE(czyli te twoje pieniazki ciezko zarobione)
zalozysz za darmo. Podobnie z kredytem. Dopiero gdy chcesz zalozyc rachunek
oszczednosciowo - rozliczeniowy placisz. Przeciez nie musisz miec RORu?
Typowy mial slowny i piepszenie poplatanego z porabanym!
To bank ma interes by sp[rawdzic komu pozycza! Dalej, bank odzyskuje
prawie zawsze w calosci ta kwote bo prowadza egzekucje komornicze
lacznie z zajeciem domow!!! a mimo, to jeszcze od ludzi zada pokrycia
strat ktore juz zostaly pokryte poprzez egzekucje.
Banki w polsce pieknie sie ustawily, za nietrafione kredyty placa
inni, malo, bank jest czysty i ludzie psiocza na tego co nie spaca a
nie na bank ktory mu pozyczyl.. paranoja. Co to za gospodaz twoich
pieniedzy co nie patrzy komu pozycza...
Eccch. A wiesz, ze bank pozycza pieniadze innych? Ze kapitalu wlasnego to
tam malo? Ze czasami NIE ma skad sciagnac pieniedzy. Ale jak rozumiem ty
wiesz lepiej. Szkoda czasu na przekonywanie sie zatem.
Temat: Inwestycje na Śląsku
Made in Silesia
Embraer, trzeci największy producent samolotów na świecie, może otworzyć swoją fabrykę w Katowicach. W Bielsku-Białej już działa firma, współpracująca z Boeingiem. Nasz region jest lotniczą potęgą
O tym, że Embraer, najpopularniejszy na świecie producent samolotów kontynentalnych, poszukuje lokalizacji dla swojej fabryki w Europie Środkowej, wiadomo było kilka miesięcy temu. Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna zareagowała jako pierwsza w Polsce, jeszcze na początku kwietnia.
Nęcenie Śląskiem
– KSSE wystosowała list z zaproszeniem do rozmów. Przyszła odpowiedź od prezesa Embraera, który podjął zaproszenie. Stąd na miejsce udała się mocna ekipa. Jerzy Łoik, wiceprezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i marszałek województwa Janusz Moszyński byli sprawcami sprowadzenia Opla do Gliwic, mają dobrą rękę i może tak jak w przypadku Opla uda się zachęcić również Embraera – mówi Krzemiński. – To jednak dopiero pierwsza rozmowa na takim szczeblu i trudno się spodziewać, że przyjadą i powiedzą: „udało się” – przyznaje Krzemiński.
A jest się czym ekscytować – europejska inwestycja brazylijskiego giganta ma kosztować kilkaset milionów dolarów. Embraer to po Boeingu i Airbusie jeden z największych producentów samolotów pasażerskich na świecie.
Boening już tu jest
Ogromnym sukcesem już może pochwalić się bielska firma Avio Polska – inżynierowie z Bielska-Białej zaprojektują część stałą turbiny niskiego napięcia silnika GEnX-2B, który będzie montowany w najnowszych boeingach 747-8. To wydarzenie bez precedensu, bowiem pierwszy raz od dawna Polska stanie się miejscem powstania i wdrożenia najnowszej technologii lotniczej.
Produkcja ruszy za dwa lata
– Część stała turbiny będzie stanowić 12 procent silnika. Udział inżynierów pracujących w Avio Polska w Bielsku-Białej będzie więc bardzo duży. Tym bardziej że element ten jest kluczowy dla całego silnika, najnowocześniejszego na świecie, który trafi do nowej generacji jumbo jetów – mówi Krzysztof Krystowski, dyrektor generalny ds. rozwoju w Avio Polska.
Silniki mają być wprowadzone do produkcji w 2009 roku. Część stała turbiny niskiego napięcia będzie produkowana w Bielsku-Białej. Już dziś wiadomo, że Avio Polska podpisze kontrakt na 500 milionów złotych, który będzie realizowany przez 10 lat. W praktyce będzie to oznaczało zwiększenie zatrudnienia.
– Szacuje się, że prace badawczo-projektowe, wdrożenie projektu do produkcji oraz jej uruchomienie pochłoną około 10 milionów euro.
To jest prężny rynek
Zapytaliśmy Edwarda Margańskiego, konstruktora samolotów z Bielska-Białej, czy branża lotnicza jest dochodowa i jakie szanse w konkurencji ma nasz region
Edward Margański: Rynek lotniczy rozwija się prężnie, dlatego produkcja jest opłacalna. Na początku trzeba sporo zainwestować. Konkurencja jest ogromna, na rynku działa wiele firm. Chcąc zostać zauważonym, trzeba pokazać naprawdę ekstra produkt. Obowiązującym trendem są samoloty z ultralekkich materiałów. Chcąc czerpać zyski z produkcji, trzeba zapłacić frycowe.
Mam nadzieję, że do końca roku powstaną dwie Orki wg mojej konstrukcji i uda nam się załatwić certyfikaty, które pozwolą właścicielom na swobodne latanie. Plan na przyszły rok to kilkanaście samolotów. Docelowo chcielibyśmy produkować 100 egzemplarzy rocznie. TW
Embraer
Trzeci co do wielkości koncern lotniczy na świecie. Powstał w 1969 roku w Brazylii. Specjalizuje się w produkcji samolotów kontynentalnych, mieszczących tylko do 100 osób na pokładzie. wn
Wysokie loty podbeskidzia - Ludzie żyją z samolotów
Takiego nagromadzenia zakładów produkujących samoloty i szybowce, zajmujących się ich renowacją, oferujących biznesowe przewozy pasażerskie nie ma w całej Polsce, a niektórzy twierdzą, że nawet w całej Europie.
Firmy mogą pochwalić się wieloma sukcesami. Bielszczanin Bogumił Bereś skonstruował nowoczesny szybowiec Diana II, na którym w 2005 roku Sebastian Kawa zdobył mistrzostwo świata w wyścigach szybowcowych we Francji. Znane na całym świecie są Zakłady Lotnicze Margański&Mysłowski. Oprócz szybowców i samolotów zajmują się produkcją... łopat elektrowni wiatrowych.
Części do samolotów i szybowców produkuje Wytwórnia Konstrukcji Kompozytowych z Jasienicy. Z kolei Avionic z Górek Wielkich wytwarza przyczepy do transportu lotniczego, a Janusz Karasiewicz z Jasienicy zajmuje się rekonstrukcją, modyfikacją i remontem starych samolotów.
Dziś firmy są porozrzucane po różnych częściach Podbeskidzia. W przyszłości część firm przeniesie się do powstającego w Kaniowie obok Czechowic-Dziedzic Parku Techniki Lotniczej. Na 16 hektarach zostaną wybudowane hale produkcyjne, hangary oraz 700-metrowy pas startowy
http://katowice.echomiasta.pl/artykuly.php?czytaj=544&par=czytaj&par_id=544&PageResult=5845&PageIndex=10
Temat: Sprawa CKS
autor: Zofia Bazańska, Echo Czeladzi nr 8/168 sierpień 2006 r.
CKS 1924 – co dalej
Koniec rozgrywek koszykówki. Kończymy je w I lidze! Awansu do ekstra-klasy nie udało się wywalczyć. Pogdybajmy sobie. Co było gdyby? trenerzy – byli, zawodnicy – byli, hala – była, kibice– byli. Zatem czego brakło? Pieniędzy. Zgodnie z powiedzeniem, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi właśnie o pieniądze. Fundusze, którymi dysponowała II liga koszykówki nie były oszałamiające, ale wystarczające do utrzymania drużyny. Wytrwali kibice pamiętają zapewne ten dzień, kiedy wywalczyliśmy awans do I ligi. Było kolorowo (światła), balony, dyskoteka, uściski a nawet łzy. Tego się nie zapomina. Potem przyszła szara rzeczywistość. Nowe nazwiska zawodników, wyższe wymagania i dalsze wyjazdy niemal po całej Polsce.
CKS 1924 – o tym klubie zaczęło być głośno. Sala MOSiR-u w soboty zapełniała się coraz to liczniejszą rzeszą wiernych kibiców. Napracował się „Gidzio”, oj napracował, aby zebrać grupę o odpowiednio potężnych głosach, by „C-K-S-1-9-2-4” brzmiał bardzo donośnie. Nie było wulgaryzmów, nie było bijatyk, było normalnie. Tańczące kolorowe cheerleaderki, bawiące się dzieciaki, a przede wszystkim wygrane mecze i …chroniczny brak funduszy. Wielu zadaje pytanie, czy Miasto pomogło koszykówce? Czy włączyło się czynnie w rozwój tego sportu w Czeladzi? Oceńcie Państwo sami. Gmina Czeladź zawarła umowę z Czeladzkim Klubem Sportowym „CKS – 1924” o wsparcie realizacji zadania „Upowszechnianie kultury fizycznej i sportu- organizacja rozgrywek koszykówki młodzieżowej”. Dotacja wynosiła 123.900,00 zł. (na rok 2006). Niezorientowanym wyjaśniam, że w budżecie miasta nie ma pojęcia „finansowanie działalności klubu, w tym rozgrywek ligowych”. Taka uchwała podjęta przez Radę Miejską zostałaby natychmiast uchylona przez Regionalna Izbę Obrachunkową w trybie nadzoru.
Miasto przyznało stypendia sportowe zawodnikom CKS 1924 w kwocie 132.560,00 zł. Za zakwalifikowanie się do kadry i zespołu reprezentującego CKS 1924 w oficjalnych rozgrywkach o zasięgu ogólnopolskim w I lidze koszykówki mężczyzn, Gmina wspomogła klub nagrodami sportowymi w wysokości 33.180,00 zł. Zatem łączna kwota pomocy to 289.400,00 zł.! Niezależnie od wsparcia finansowego Miasto udostępniało nieodpłatnie Halę Sportową wraz z zapleczem, jak też przewozy minibusem.
Mało to czy dużo? Ile osób tyle odrębnych opinii. Postawmy zatem następne pytanie, gdzie byli SPONSORZY? Funkcjonowanie Klubu to także opłaty dla sędziów (I liga – trzech sędziów), opłaty hoteli itd. itd. Skromne dotacje otrzymywane od kilku sponsorów to o wiele za mało. Czyżby nikt z „wielkich” nie lubił Czeladzi? Nikomu nie zależało, aby jego logo widniało na koszulkach zawodników I ligi? To po prostu wstyd dla dużych przedsiębiorstw w naszym mieście (przecież jest ich w końcu kilka). „Ale to już było”…mówią słowa piosenki.
Co nas czeka? Budowanie drużyny od podstaw. Zaczynamy od III ligi. Pewien złośliwy Pan stwierdził, że zawodników będziemy zbierać z „ulicy”.
Zdecydowanie zaprzeczamy! Marcin Stanowski, Maciek Guzik, Adam Żurawski, to zawodnicy I ligowi, którzy związani są z naszym Miastem od lat. To z nim wiążą dalszą przyszłość, w tym przyszłość czeladzkiej koszykówki. Wierzą, że my kibice damy im dodatkowe wsparcie naszą postawą i naszym uczestnictwem w meczach. Zaczęliśmy od stronki internetowej prowadzonej obecnie przez Adriana Andrzejewskiego (www.cks1924.pl). To na internetowym forum kibice wylewają gorzkie łzy złości na brak finansów ze strony Miasta dla czeladzkiej koszykówki. Prowadzone są rozmowy z prezesami Klubu CKS – 1924 panami Andrzejem Tyblewskim i Andrzejem Będkowskim. Myślę, że w nowo tworzonym budżecie Miasta również znajdą się fundusze na organizację rozgrywek koszykówki młodzieżowej.
A kibice? „Gidzio” – wierzymy w ciebie. Wierzymy w chłopców z Legionów, Musiała, „Bloków”, Piasków, Sosnowca… uff! Nawet nie przypuszczałam, że tylu ich jest. Może w tych rozgrywkach sponsorzy będą hojniejsi? Do zobaczenia na pierwszym meczu koszykówki w Czeladzi.
I jeszcze tylko „P.S.”. Zawsze myśleliśmy, że kapitan opuszcza tonący okręt ostatni……..
Temat: la-tanie?
@ jespere
wlasnie na tego typu mysleniu bazuje RyanAir. Bylbys zapewne ich idealnym klientem, ale coz poradzic, skoro wolisz wlasny transport... I jeszcze jedno – bardzo mnie dziwi, ze reprezentujesz mentalnosc szeregowego urzednika lotniskowego "czekinu", ktory uwaza, ze cala zabawa w tanie latanie polega na tym, ze pasazer z zalozenia chce przemycic jak najwiecej nadbagazu, a celem "czekinisty" jest mu to udaremnic za wszelka cene. Ja nie mialem zamiaru udowadniac, ze WizzAir pozwala na wozenie nadbagazu a RyanAir nie, a jedynie to, ze pewne slogany po prostu mijaja sie z rzeczywistoscia, a firma zeruje na tym, ze ukrywa (wersja dla przeciwnikow tanich linii w ogolnosci: firma ukrywa bardziej niz inne tanie linie) rzeczywiste oplaty gdzie sie da, tak, by z pozoru wszystko wygladalo git.
Jesli jednak chcesz koniecznie mi udowodnic, ze w obie strony dostalem to samo za te sama cene, to dla swietego spokoju moge sie dac przekonac. Ciekawe tylko, gdzie w ludzkiej mentalnosci tkwi granica wytrzymalosci na takie robienie wody z mozgu? Mowiac dosadnie – w koncu w ogole wozenie bagazu nie jest obowiazkowe; czemuz wiec jedna z linii nie moglaby wprowadzic taryfy polegajacej na tym, ze np. lot dla pasazera jest w ogole za darmo, ale za kazda walizke placi sie od 1000 zl wzwyz, reklamujac sie przy tym wzniolymi haslami: "Naszych pasazerow przewozimy za darmo!". Wg twojego toku myslenia, przebije ona swoja oferta kazda inna linie, ktora zazada od pasazera chocby symbolicznej zlotowki, dajac mu przy tym szanse zabrania ze soba w podroz chocby szczoteczki do zebow w cenie biletu... To ekstremum (acz bynajmniej niekoniecznie nieprawdopodobne...), ale moze choc w ten sposob zrozumiesz, co mam na mysli?
+ 1 komentarz na goraco: przeczytaj moje disklajmery, to sie dowiesz, ze nic nie jest dla mnie ani zaskoczeniem ani tajemnica, jednak na podstawie opisu zdarzenia jednoznacznie chyba mozna wywnioskowac, ze to co oferuje WizzAir i RyanAir "za te sama cene", to po prostu nie jest to samo.
@samotnik:
Chyba jednak nie bede tracil czasu (szczegolnie, ze jak to juz napisalem, za podroz placil ten, kto mnie do Gdanska sprowadzil, wiec jesli juz, to niech on sie martwi ). Dlaczego brak we mnie determinacji? Bo znajac poczucie humoru managerow z RyanAira najprawdopodobniejsza interpretacja ich sloganu jest nastepujaca:
Ryanair gwarantuje, że żadna inna linia nie pobije naszych najniższych cen.
czyt.: zadna inna linia nie jest w stanie zaoferowac nizszej ceny niz najnizsza cena biletu oferowana w danym polaczeniu RyanAira. Kazdy rejs ma zazwyczaj pewna pule biletow bardzo tanich; czy to sprzedawanych z duzym wyprzedzeniem, czy tez w specjalnych ofertach. Zapewne w kazdym RyanAirze przynajmniej jedna osoba leci za "0 zl + oplaty", a wiec tak mniej wiecej za 30–50 zl. Jesli to ty jestes tym szczesliwcem i znajdziesz rownoczesnie inne polaczenie w ktorym uda ci sie kupic bilet za mniej niz ryanowskie "0 zl + oplaty", to oni ci zwroca:
dwukrotność różnicy w opłacie.
Tylko co to jest ta oplata? Cena tego najtanszego biletu (0 zl x 2)? Bardzo mozliwe... Cena oplat dodatkowych (jakies 30-50 zl [minus oplata we wrazej linii] x 2)? Jest nadzieja... Obie te sumy naraz (minus wiadomo co i razy dwa)? Oby... To wszystko + cena nadbagazu, za ktory nie musialem zaplacic w WizzAirze, nie dlatego, ze udalo mi sie go przemycic, ale dlatego, ze w WizzAirze za te sama wage bagazu nie placi sie ekstra? Absolutnie nieprawdpodobne by chodzilo tu o te roznice! Dlaczego? Patrz -> wywod jespera. Panowie z Ryan Air takze potrafia udowodnic, ze 15=20 i to pewnie nawet bardziej profesjonalnymi metodami niz kolega Byc moze zreszta w przyszlosci z rownym sukcesem uda im sie udowodnic, ze 10=20, wzglednie 5=20 albo nawet 0=20, bo skoro powiedzialo sie "A", to czemu nie powiedziec "B"? Poza tym moj bilet – zarowno na Wizz jak i na RyanAir najprawdopodobnie nie byl "ich najnizsza cena", wiec zdaje sie, ze ten slogan to w ogole nie do mnie jest adresowany
Dlatego tez pozostawiam te sprawe w sferze anegdot. Mnie ona raczej nie podnieca, natomiast wiele uczy. Jesli jednak ktos uwaza, ze pomylilem sie w obliczeniach, i ze jedna linia i druga oferuja to samo za te sama cene, to... niech tak dalej uwaza
Temat: [pr][długie]Minibus do lamusa?
Czyli jeżeli syn dr Kulczyka byłby studentem to powinien mieć ulgę czy nie?
Powinien. Jesli/Gdyby byl studentem. Bycie synem Kulczyka nie
ma tu nic do rzeczy. Z mego doswiadczenia ze studentami wynika, ze Ci
"dziani" nie wiedzieliby, ze w miescie jest KM, gdyby nie musieli
czasem przepuszczac tramwaju swa limuzyna/terenowka/whatelse... W kazdym
razie stanowczo posiadanie przez nich prawa do ulg komunikacyjnych nie
tworzy zagrozenia dla budzetu...
Dlaczego wspiera się nauczycieli a nie np. lekarzy, prawników czy
informatyków? Przecież to bez sensu.
Bo nauczyciele sa pracownikami panstwowymi/samorzadowymi, a
rownoczesnie grupa slabo oplacana. Dorabianie przez nich w postaci
korepetycji wielu uznaje za nieetyczne i kryminogenne. Placodawca zas
woli ich subsydiowac ulgami niz podniesc wynagrodzenia, bo tak jest
taniej. Z drugiej strony znaczenie dobrego szkolnictwa jest trudne do
przecenienia. Kazdy z wymienionych przez Ciebie zawodow jest srednio
lepiej sytuowany niz nauczyciel. Sugestie dodatkowego wspierania zas
prawnikow potraktuje jako kpine, bo chyba nie glupote?
IMHo całe te ulgi to idiotyzm, należałoby wprowadzić zasadę zero ulg ( no
może z wyjątkiem inwalidów czy staruszków powyżej 80-tki) i jednocześnie
obniżyć ceny biletów normalnych.
Mozliwe, ze byloby to trafne rozwiazanie, jednakze nie jestem
przekonany. Jakies argumenty? Poza tym wazniejsze od legislacyjnego
uchwalenia ulg, byloby ich rzeczywiste refundowanie. Z punktu widzenia
przewoznika, czy organizatora przewozu bylyby wtedy nieistotne.
Ale jak już ulgi to dla najbiedniejszych a nie dla wybranych grup
niekoniecznie najbiedniejszych. A najlepiej bez ulg.
O, nie. Mylisz pomoc socjalna z ulgami. Ulgi to instrument
oddzialywania na wybrane grupy wlasnie. Ubostwo kwalifikuje sie do
pomocy socjalnej organizowanej na rozne sposoby. Moga to byc na
przyklad zakupy biletow dla nich, itp...
Ale mają rodziców. Na studia nie idą ci najbiedniejsi, wręcz przeciwnie.
A już na państwowe uczelnie to idą najbogatsi. Naszemu rządowi jak zwykle
No nie wiem... Jakos nie widze tych krezusow... Sa pojedyncze
przypadki, ale na pewno nie en masse. Ogolnie sa nieco lepiej sytuowani
niz 10 czy 15 lat temu, ale to efekt poprawy sredniego statusu
materialnego calego spoleczenstwa raczej.
Tak że jak już to zostawiłbym ulgi dla studentów TYLKO z prywatnych uczelni
:-)
Nie widze uzasadnienia dla takiej ulgi. Uwazam, ze powinna
obejmowac studentow wszystkich uczelni posiadajacych akredytacje.
No nie wiem. Widziałeś kiedyś poza Lublinem dzianego studenta który
dobrowolnie jeździ na normalnych?
W ostatnich latach nie widzialem zadnych studentow w Lublinie,
bo i rzadko to miasto odwiedzam. Bazuje na obserwacjach z Krakowa,
GOPu i Gdanska. W tych regionach "dziani" rzadko jada czyms innym niz
swoja "bryka"... Ciezko ocenic, jakie tam stosuja bilety ;) Stad
okazjonalne korzystanie przez nich z prawa do ulgi mnie nie przeraza.
To tylko w Lublinie jest możliwe gdzie studenci masowo jeżdżą na normalnych
prywatnych zamiast ulgowych MPK :-)
Nie wykluczam, ze tylko w Lublinie. Z Twych opowiesci to miasto
jawi sie jako jakis ewenement. W Krakowie, ktorego sytuacje znam
najlepiej, studenci masowo korzystaja z biletow semestralnych MPK...
Nie wiem, czy wielu zdaje sobie sprawe z istnienia innych przewoznikow
w miescie. Ich oferta w miescie jest zreszta bardzo mizerna.
To że będzie jechał Ikarus z MPK zamiast 5 prywatnych Sprinterów nie znaczy
że będzie taniej, bo MPK utrzymuje biurwy, związki zawodowe, gapowiczów itp.
i to wszystko odzwierciedla się w cenie.
No to juz kwestia przewoznika, zeby obciac koszty. Poza tym,
zeby na przyklad w Krakowie przejechac sie Ikarusem, to musze na ekstra
wycieczke jechac, bo nie mam po drodze...
Poza tym też zależy na ile kilometrów chcesz jechać. Jeżeli 10 km to może
jakoś ci ludzie odstoją w Ikarusie, jak więcej to możze być różnie.
Mysle, ze dyskutujemy o takich wlasnie przewozach, zasadniczo
zamykajacych sie srednio w jakichs 20 km. Tez wole siedziec niz stac,
ale zwykle nie mam z tym problemu. Pomijajac patologie.
A ile jest tych Scań Omni? :-) Mało!
Dokladnie nie wiem, ale do wozenia 100 osob starcza z
nadmiarem. A mam wrazenie, ze ich przybywa.
Mniejsze problemy logistyczne? Sprintera upchniesz na każdym parkingu dla
osobówek, dla Scanii czy Ikarusa musisz szukać specjalnego dla autobusów...
Kierowcy MPK Krakow zwykle nie maja problemu ze znajomoscia
trasy. Nie brakuje tez parkingow zdolnych przyjac autobusy na trasach,
z ktorych korzystam. Nie mam natomiast problemow typu rozlozenia
pasazerow po pojazdach, uzgadniania czasow przyjazdu, odjazdu,
kolejnosci z 5 kierowcami. Na dodatek przewoznik ma pelne
ubezpieczenie, jest w stanie szybko przyslac rezerwe, gdy woz
zdefektuje. Krotko mowiac zapewnia zadowalajacy mnie poziom uslugi przy
przyzwoitej cenie.
Pozdrawiam,
Tomasz
Temat: FREMO spotkanie w St. Valentin 2007
Nooo... plan łikendu wykonany w 99%
Nieco takich tam luźnych uwag, na gorąco... w przenośni i w realu...
Impreza -jak każde FREMO -spotkanie było super. Tu wiadomo, że makiety nie służą do oglądania i pokazywania, jak się wielu osobom wydaje, a są wyłącznie po to, żeby się bawić. Raczej nie tak do końca się bawić, choć to oczywiście jest tylko zabawa, ale po to, żeby uprawiać modelowanie ruchu kolei, takie "wyższe wtajemniczenie" w szeroko pojetym modelarstwie kolejowym. Samo też jeżdżenie w te i z powrotem to jeszcze daleeeeko... daleeeeeko... do tego, co jest w tym wszystkim istotnym.
A dziś się relaksuję, pół dnia w Wiedniu, półtora w St. Valentin, a w Strasshof to myślałem, że spędzę całą niedzielę, ale gdzie tam... Otwarta przestrzeń, całe to żelastwo kamienie i trawa, zero chmurek i tylko słońce na niebie, po 2,5 godzinach zaglądania w każdy kąt, oczywiście w kąpielówkach, bo w ubraniu się nie dało w ogóle wytrzymać, szczerze pisząc, zwiałem... Może kiedyś, jak będzie chłodniej, się wybiorę. jeszcze wykończyły mi się baterie w aparacie, ale uzupełniłem "zbiór" kupionym CD ze zdjęciami, też zresztą amatorskimi. Ten skansen, jak każdy gdzie indziej, żyje ze sponsorów i własnej działaności gospodarczej, trudno się dziwić.
Pomimo że spotkanie w Saint Valentin nie było jakieś tam... wielkie, było co robić, nawet oglądać. Największe wrażenie sprawiała wąskotorowe H0e, z 50 mb może, nie jestem jakimś fanem wąskotorówek, ale wrażenie było, że tak napiszę, urzekające, takie klimatyczne.
Na razie kilka zdjęć, więcej później, jak opracuję swoje i pozbieram od kolegów, postaram się też zdobyć filmy.
Samo spotkanie, jak to FREMO, to cała filozofia, oczywiście rozkład jazdy, przewozy towarów, manewrowanie, telefony +meldunki... praaawie jak prawdziwa kolej Kiedyś opisałem na b. FM z grubsza zasady spotkania FREMO z sierpnia 2006 r. w Milevsku w CZ, teraz wypadało by opisać podobnie, a prawdę pisząc, nie chce mi się... powtarzać ani pisać książki. Luźne przemyślenia są w kilku tematach na http://norma.martel.pl -zapraszam do poczytania.
Niektórych odstrasza cała papierologia by FREMO, ale zapewniam, że to tylko takie pierwsze wrażenie dla "laików", po bliższym zapoznaniu i wejściu w temat, nie okazuje się to tak straszne. Zwłaszcza to, że wiekszość kwitów przygotowuje się w domu, na spotkaniu nie ma nic rozpraszać uwagi. Są to w sumie tak proste rzeczy, że nawet dziesięciolatek, synek kolegi z CZ, samodzielnie prowadził ruch na stacji, porozumiewał się bez problemów po niemiecku z sąsiednią stacją.
W całym FREMO panują jednakowe zasady, wykonania makiet, przygotowania elektryki, nie było żadnych problemów w połączeniu i później w ruchu na makiecie. Nie mają FREMOludki problemów z zamontowaniem przewodów 1,5 mm2, łączeniem, przecież nie ma prostszego połączenia niż DWA przewody z ganiazdkiem i wtyczką bananową.
Pojazdy jeździły płynnie, bez przerw, każdy dbał o czyste tory, zdecydowana większość modułów była wykończona. Na braki w wykończeniu, było też kilka modułów takich... no... tymczasowych, nie zwracało się uwagi. Po prostu nie było czasu i nie to było sensem spotkania.
W przerwach robiono jazdy tzw. wolne, każdy puszczał to co chciał.
Sama organizacja imprezy była zapięta na ostatni guzik, praktycznie zero zgrzytów, żarcie jak na Austrię nawet zjadliwe, z małymi wyjątkami...
Dla ciekawych, koszt mojego wyjazdu wcale nie był taki straszny:
-bilet Bohumin -St. Valentin i z powrotem, cca 480 km w jedną stronę, to 72,40 ojro (cca. 275 zł), tylko na wyznaczoną trasę ale bez względu na pociąg, jechałem rychlikem, IC, EC, kolejką podmiejską w Wiedniu, byle tylko trzymać się trasy. osobowe pociągi olewałem... bez klimy, nie w taki upał
Porównałem cenę biletu z Zebrzydowic, wyszło 364 zł tam i z powrotem, zawsze prawie stówa została w kieszeni... poza tym lepsze połączenia mam z Bohumina.
-spanie w śpiworze na materacu w sali "imprezowej" 2 ojro/noc, wynikło z potrzeby ekstra zapłacenia dla sprzątających po imprezie,
-koszt całodziennego "zorganizowanego" wyżywienia to 19,50 ojro, każdy brał z kotła, talerza czy koszyka ile chciał,
-dla członków FREMO i ich gości impreza była bezpłatna, a tak własciwie to innych nie było Standardowy koszt takiej imprezy za granicą to kilka ojro za dzień, np. w CZ to jakieś maks. 200 KCZ.
Pewnie gdybym wiózł swoje moduły, wyszło by to nieco drożej, choć nie tak na pewno, wziąłbym worek żarcia z PL i by się wyrównało. I tacy też byli, nawet z DE.
Z powrotem jechałem EC pt. "Polonia", przej... Niby klima, ustawione 20 st. C, ale chyba czujnik temperatury szwankował, bo w przedziale było ze 30... a okna nieotwierane... Nie dziwota też, że całe PKP jest takie drogie, w Wiedniu porozwieszane były broszurki reklamujące Polskę, ale... po polsku... ciekawe, dla kogo to... taki kolejny zonk spółki Intecity... Czesi też traktowali ten pociąg odpowiednio, komunikaty nadawane były wyłącznie po czesku... No i wk* mnie to, że "Polonia" nie zatrzymywała się w Bohuminie, jak mi obsługa powiedziała: "...bo to EC!" Ciekawe, że czeski EC z Pragi do Krakowa akurat staje w Bohuminie...
Pociechą było, że był wagon dla palących, ale austriacki.
A tak w ogóle, było... super.